czwartek, 12 lipca 2012

Rozdział 7



- Co?! – chłopak wydarł się na całe auto
- No nad morze! To wcale nie jest tak daleko. - odpowiedziała spokojnym głosem.
- Zależy co rozumiesz przez pojęcie ‘morze’ i czy wiesz gdzie się znajduje?! – Harry próbował uspokoić swoje emocje, ale przychodziło mu to z trudem.
- Jedź! – powiedziała ponaglającym tonem
- Chyba zwariowałaś!? Po co w ogóle chcesz tam jechać?! – chłopak ani myślała ruszyć z podjazdu. Patrzył tylko tymi swoimi zielonymi oczami na dziewczynę wyczekując jakiejś sensownej odpowiedzi.
- Po to żebyś się pytał! Jedź! – warknęła Lucy
- Mam cię zawieść od tak nad morze, bo panienka ma kaprys?! - krzyknął, ale nie przestraszył tym dziewczyny.
- Jedź!
- Nie!
- Jedź!
- Nie!
- Jedź… – powiedziała ciszej i spokojniej, prawie szeptając
Harry popatrzył na zdenerwowaną i zdolna do wszystkiego dziewczynę. Pokręcił głową, spojrzał przed siebie następnie znowu na blondynkę i ruszył…


***


- Kochanie, gdzie są moje grzebienie? – wesoły Zayn podszedł do rudej dziewczyny tuląc ja od tyłu
- Spakowane – dziewczyna odpowiedziała chłodno odrywając się od Zayn'a
- Co? – chłopak roześmiał się
- Spakowane tak jak reszta twoich rzeczy – powiedziała spokojnie
- Victoria co ty mówisz? – Zayn zaczął traktować poważnie to co mówi do niego jego ukochana
- Już dawno powinniśmy się rozstać – powiedziała poważnym głosem dziewczyna
- Skarbie… - chłopak nie wiedział co powiedzieć
- Przestań Zayn  – odepchnęła go gdy ten chciał ją złapać za rękę
- Dlaczego tak nagle, przecież wszystko było wspaniale? – chłopak nie mógł uwierzyć w to co się dzieje. Zostawia go ukochana dla której tyle poświęcała, dla której zrobiłby wszystko
- Poznałam kogoś
- Poznałaś kogoś? – powtórzył po dziewczynie
- Nie utrudniaj, proszę cię – spojrzała na Zayn'a wzrokiem, którego do tej pory nie znał. Zimnym, wyrachowanym, obojętnym… - Weź rzeczy. Nie trzaskaj drzwiami jak będziesz wychodził – powiedziała znikając za drzwiami od łazienki.
Chłopak spuścił głowę. Chciał coś powiedzieć, coś zrobić, ale nie mógł się nawet ruszyć. Jak dziewczyna, którą kochał jak nikogo do tej pory mogła go tak potraktować. Myślał, że to co ich łączyło przetrwa jeszcze długo. Może nawet do końca jego dni. Na kanapie dostrzegł karton z jego imieniem. Wziął go i opuścił mieszkanie dziewczyny. Jego byłej dziewczyny.


***


- Czy teraz powiesz mi po co żeś my tu przyjechali? – Harry odezwał się do blondynki po całej drodze milczenia
- Nie – odpowiedziała wchodząc na plażę
Lekki wiatr delikatnie rozwiał jej włosy. Zachodzące słońce i spokojny szum morza sprawiał, ze dziewczyna przenosiła się w inny świat. Lepszy świat. Z kieszeni bluzy wyjęła małe zawiniątko, podeszła bliżej morskich fal, spojrzała jeszcze raz na drobiazg trzymany w ręce i rzuciła go przed siebie. Jej oczy zaszkliły się. Miała ochotę wybuchnąć płaczem. Wielokrotnie próbowała jednak nigdy jej się nie udawało. Nie potrafiła nawet przed samą sobą ujawnić jakichkolwiek słabości. Zrobiła krok w tym i usiadła na piasku.
- Wszystko w porządku? – zapytał chłopak, zdziwiony zachowaniem Lucy, która na co dzień była tryskającym wulkanem energii
- Tak – odpowiedziała przesypując piasek pomiędzy palcami
- Przecież widzę – pierwszy raz od kąt się poznali odezwał się do niej normalnie, bez jakiś krzyków i bez wyzwisk. Zaniepokoił go stan dziewczyny.
- Co widzisz? – zapytała
- Że jesteś jakaś inna… - Harry
- Skąd możesz wiedzieć czy jestem jakaś inna skoro w ogóle mnie nie znasz? – zapytała spoglądając głęboko w jego zielone oczy
Chłopak zakłopotał się trochę. Odurzyło go również spojrzenie Lucy
- Chodzi mi o zachowanie na co dzień… - Harry
Blondynka roześmiała się sarkastycznie kręcąc głową
- A powiesz mi chociaż po co tu przyjechaliśmy? – zapytał
- Byłam to komuś winna… - Lucy
- Komu? – zapytał niepewnie
- Nie ważne… – odpowiedziała nieustannie spoglądając w morskie fale
- Czasami lepiej jest się komuś wygadać… – Harry próbował zachęcić dziewczynę do mówienia.
- To długa historia…
- Mamy dużo czasu – chłopak uśmiechnął się delikatnie
Blondynka odwzajemniła uśmiech
- Dawno, dawno temu… - roześmiali się oboje, Lucy spoważniała i zaczęła dalej mówić – Dokładnie dwa lata temu, pojechałam z rodzicami, wujkiem, ciocią i dwoma kuzynami na wakacje, nad morze – urwała na chwile i spojrzała na chłopaka – Na pewno chcesz tego słuchać?
- Jasne
- Ale to historia bez happy-end’u
- Trudno…
- Jeden kuzyn był o rok starszy ode mnie, a drugi o sześć lat młodszy. Pewnego wieczoru nasi rodzice zostawili nas samych na noc w pokojach i poszli na jakiś koncert, a my mieliśmy zająć się Przemkiem, w sensie tym młodszym kuzynem. Jak już zasnął postanowiliśmy jednak zmienić plany i wymknęliśmy się z pokoju zostawiając go samego – Harry cały czas patrzył na Lucy, której włosy rozwiewały, wirując na nadmorskim wietrze – Poszliśmy na plaże i nawet nie wiedzieliśmy, że on poszedł za nami, a potem to już tylko… - przerwał i odwróciła głowę w przeciwną stronę od twarzy Harry'ego
- Co? – zapytał cicho
- Rano znaleźliśmy go na brzegu – spojrzała na Hazzę  – Martwego – wstała, otrzepała się z piasku, skrzyżowała ręce i ponownie zaczęła wpatrywać się w fale
- Nie wiem co powiedzieć… - stanął koło blondynki
- Jestem beznadziejna, wiem – Lucy
- Nie jesteś! – krzyknął Harry i próbował zmusić się do uśmiechu, ale historia, którą przed chwilą usłyszał nie pozwalała mu na to.
- Jestem! – Lucy
- Jesteś śliczna, zdolna, utalentowana, inteligenta, potrafisz każdemu dopiec – wymieniał próbując rozweselić blondynkę - Ty też byłaś wtedy jeszcze dzieckiem – złapał dziewczynę za ramiona i skierował ją w swoją stronę, ona tylko spuściła głowę. Harry przytulił ją, głaskając jej włosy - To nie twoja winna – czule szepnął jej na ucho całując ją w głowę
Lucy oderwała się od niego. Obydwoje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nie patrzyli na siebie tak jak zwykle. Nie mieli ochoty się ze sobą kłócić. Harry delikatnie odgarnął kosmyk jej włosów z twarzy, jednocześnie głaskając policzek. Blondynka uśmiechnęła się lekko przechylając głowę w stronę jego ręki, przymykając oczy. Gdy po chwili je otworzyła ujrzała zbliżające się w jej stronę usta chłopaka. Ponownie zamknęła oczy. Ich wargi złączyły się najpierw nieśmiało i niepewnie, jednak z czasem przerodziło się to w namiętny pocałunek, któremu oboje całkowicie się oddali…


***


Na razie nie zostało to poparte żadnymi badaniami, ale podróż w stronę powrotną zawsze wydaje się krótsza. Lucy od najmłodszych lat uwielbiała jeździć rozmaitymi środkami transportu, a w szczególności autem. Obrazy, które tak szybko uciekały za samochodową szybą wyciszały ją, uspokajały…
- To co się stało na plaży… - Lucy zaczęła rozmowę, gdy wraz z Harry'm siedziała w aucie pod swoim blokiem
- Tak? – zapytał z uśmiechem Harry
- Nie powinno się wydarzyć – Lucy spojrzała na chłopaka i czekała na jego reakcję
- Yyyy… - Harry był wyrazicie zaskoczony – Tak, masz racje.
- Ty jesteś głupim przychlastem i nienawidzę cię z całego serca – powiedziała 
- I wzajemnie – odpowiedział 
- No, to cieszę się, że sobie wszystko wyjaśniliśmy – ulżyło jej – Cześć – dodała wysiadając z samochodu…


***


- Cześć! – krzyknął wesoło Liam, gdy chłopacy przybyli na kolejny trening
- Hej! – odpowiedziała Lucy niepewnie spoglądając na Hazzę, który nie zwracał na nią żadnej uwagi – Gdzie Zayn? – zapytała gdy dostrzegła, że brakuje jednego członka zespołu
- Zayn nie przyjdzie – powiedział Niall
- A co się stało? – dziewczyna nie ukrywała swojej ciekawości, była ciekawa co się stało.
- Weź szkoda gadać… - Lou
- Dziewczyna go rzuciła – dodał Liam
- Ale to chyba dobrze, bo podobno wredna była… - Lucy spojrzała na chłopaków czekając, aż któryś przyzna jej rację.
- No tak, ale on ją kochał… - Niall - To znaczy dalej kocha
- To kiepsko… - Lucy 
- Ej, a może ty byś z nim pogadała? – Louis'owi spodobał się ten pomysł
- Ja?! – Lucy krzyknęła
- No tak ty, bo nas to on nie chce w ogóle słuchać – Lou – Nawet gadać z nami nie chce
- Ale z jakiej racji ja? – Lucy
- Ćwiczymy czy nie? – Harry nie zwracał uwagi na to o czym rozmawia reszta
- Oj coś ty taki skory do pracy?! – Lou dziwnie spojrzał na przyjaciela.
- Nie płacimy jej za gadanie, tylko za choreografie – rzucił chłodno
- O co ci znowu chodzi?! – Lucy spojrzała na chłopaka. Na jego twarzy malowała się złość, nigdy wcześniej nie było tego po nim tak widać. 
- O nic! Taka prawda! – Harry
Dziewczyna spojrzała wściekła na Hazzę i włączyła muzykę
- No to ćwiczmy!


***


- Hej! – Lucy weszła nieśmiało do pokoju Zayn'a, w którym panował niezły bałagan, a dokładniej mówiąc burdel jakich mało.
- Cześć – odpowiedział obojętnie, odbijając o ścianę piłką kauczukową
- Co tam? – zapytała nadal niepewnie
- Nic – chłopak patrzył się w jeden punkt na ścianie. Można było zobaczyć, że jego brązowe oczy są przepełnione smutkiem. 
- Ładna dzisiaj pogoda, prawda? – Lucy próbowała zacząć rozmowę, a najprościej jest właśnie zacząć od pogody. 
- Piękna – odpowiedział ironicznie Zayn
- Wczoraj też było ładnie 
- Yhy – chłopak tylko mruknął. Lucy wzięła głęboki wdech i powiedziała:
- Słuchaj Zayn, ja wiem, że jest ci ciężko ale…
- Skąd niby to wiesz? – przerwał blondynce
- Fakt, nie wiem. Ale to nie zmienia tego, że chciałabym ci w jakiś sposób pomóc – Lucy wysiliła się na najmilszy to głosu
- Nie możesz mi pomóc…
- To masz zamiar resztę swojego życia spędzić w ten sposób – odpowiedziała jej cisza – Zayn?! – przechwyciła jego piłeczkę, co spowodowało, że w końcu spojrzał na Lucy
- Daj mi spokój! – krzyknął i próbował zabrać dziewczynie piłeczkę.
- Wiesz co? To samo przerabiałam z Emmą, tylko, że ona dała rade. A ty?
- A ja nie... – powiedział zabierając blondynce piłeczkę i zaczął ponownie odbijać nią o ścianę
- Masz racje, za słaby jesteś. Może dlatego cię rzuciła – Lucy wzbudzić w nim jakąkolwiek reakcje
Zayn spojrzał na nią złowrogo. Jego oczy teraz nie wyrażały niczego innego, jak złość. 
- Tak… Użalaj się nad sobą, bo teraz tylko to ci zostało – powiedziała wstając z krzesła, na którym siedziała – Pa! – dodała i wyszła z jego pokoju…


***


- I jak? – przed drzwiami stał Liam i Louis czekając na nowe informacje
- On naprawdę ma depresje… - powiedziała bezradnie dziewczyna. Po wizycie u Zayn humor jej się zepsuł.
- Wiemy! – Lou – I co teraz?
- Dajcie mu trochę czasu… - blondynka zamyśliła się na chwilę – Dobra, ja lecę! W razie co to dzwońcie!
- Już? Nie zostaniesz? – zatrzymał ją Liam
- Mam jeszcze trening. Cześć! - zamknęła za sobą drzwi.


***


Mieszkanie Lucy. Dzwonek do drzwi.
- Cześć - dziewczyna podbiegła do drzwi i po otworzeniu ich ujrzała Zayn'a
- Cześć. Mogę? – zapytał nieśmiało
- Jasne! Wchodź – odpowiedziała blondynka szerzej otwierając drzwi - Napijesz się czegoś? – zapytała kierując się w stronę kuchni
- Naprawdę uważasz, że jestem taki beznadziejny? – zapytał od razu. Najwidoczniej strasznie go to gryzło.
- Oczywiście, że nie! Po prostu chciałam jakoś do ciebie dotrzeć... - Lucy spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
- Ale może rzeczywiście tak jest. – chłopak oparł się o ścianę i prawie po niej zjechał na podłogę.
- Zayn! Jesteś najfajniejszym facetem na tej planecie! Każda laska by cię chciała mieć! - mówiła to co jej przeszło do głowy, aby chłopak poczuł się lepiej. 
- Ale nie ta, którą ja chce…
- Świat nie kończy się na jednej dziewczynie… 
- Ale to nie jest jakaś tam dziewczyna! Z nią czułem się tak jak jeszcze z żadną inną…
- Zayn... - zaczęła mówić, ale chłopak jej przerwał.
- Co ja mam zrobić żeby ona do mnie wróciła?! - miał łzy w oczach. Gdy Lucy na niego patrzyła serce jej pękało. Nie mogła patrzyć na smutek innych osób. Taka już była.
- To nie zależy od ciebie. Skoro cię potraktowała w ten sposób, znaczy, że nie zasługuje na ciebie, na twoje uczucie…
- Może mam się zacząć puszczać co noc z inną żeby o niej zapomnieć?! - powiedział zapłakanym głosem patrząc na dziewczynę, która już klękała przy nim.
- To i tak ci nic nie da, a tylko stracisz szacunek dla samego siebie…
- To co mam robić?!
- Czekać, aż przejdzie…
- Bo czas leczy rany, tak?
- Czas nie leczy ran, on tylko przyzwyczaja do cierpienia…


***


- Drodzy zebrani! – Lucy stanęła przed chłopakami po treningu – Jako, że najlepszym rozwiązaniem problemów jest wyszalenie się, organizuje wypad na bawim-bawim. Jest ktoś chętny?
- Jeeee bejbe! Balety! – Louis'a nie trzeba było długo namawiać. Imprezy to jego życie.
- O każdej porze dnia i nocy – Liam też się ucieszył.
- Świetnie! To dzisiaj około 23 przyjeżdżacie po mnie i Emmy.Do zobaczenia!


***


- Gotowe? – Louis staną w drzwiach Lucy
- Emma się jeszcze grzebie! Em ! Wychodzimy już! - krzyknęła w stronę jakiś drzwi. 
- No już! Idę! – przybiegła – Cześć!
- No no. Opłacało się czekać – Lou zmierzył dziewczynę wzrokiem i uśmiechnął się 
Emma uśmiechnęła się i wraz z chłopakiem i blondynką udała się do samochodu.


***


- Patrz jaki ładny brunecik! – Lucy wskazała na chłopaka stojącego koło baru
- Ja już mam swojego przystojniaka! – blondynka uśmiechnęła się do Niall'aa
Lucy przekręciła oczami i zajęła miejsce w boxie, koło niej usiedli pozostali. Em i Niall oczywiście zajęli się sobą… Na boga! Co miłość potrafi zrobić z człowiekiem!? Louis już ruszył na podryw, jego ofiara stała się szatynka z obfitym biustem. Liam też wylukał sobie jakąś pannę w tłumie, jednak na razie wnikliwie ją obserwował. Przychlast zabawiał się z jakąś cycatą blondyną. Lucy pochłaniała wzrokiem przystojnego chłopaka koło baru. A Zayn siedział smuty i nie obecny...
- Bierz się za jakąś! – powiedziała mu do ucha Lucy
- Przecież mówiłaś, że to nic nie da! – popatrzył na nią uważnie 
- Mówiłam, że puszczanie się co noc z inną nic nie da! Ale jak pogadasz sobie z tą uroczą dziewczyną, która od dłuższego czasu ci się przygląda to nic się nie stanie!
- Serio? – zapytał Zayn 
- Serio, serio! – uśmiechnęła się i popchnęła go w stronę parkietu. 
I Zayn ruszył! A co! Należy mu się coś od życia! Lucy chciała ponownie polukać na chłopaka jej marzeń jednak jego już tam nie było...
- Masz mapę? – koło Lucy usiadł TEN chłopak
- Jaką mapę? – blondynka kompletnie nie wiedziała o co chodzi
- Nie masz? – on
- Ale do czego? – zapytała zbita z tropu 
- Wiesz… Zagubiłem się w głębi twoich oczu… - odpowiedział uwodzicielskim tonem
- Znam to... - powiedziała Lucy
- Ale naprawdę… Masz piękne oczy – powiedział dotykając jej policzka – Dasz sobie postawić drinka?
- Dlaczego nie…


***


Czas mijał, a wraz z nim do organizmu blondynki wpływały kolejne drinki…
- A ja jestem chyba trochę pijana, wiesz? – odpowiedziała roześmiana Lucy opadając w ramiona swojego nowego "kolegi"
- Mi to w niczym nie przeszkadza – szepną jej na ucho – Wręcz przeciwnie. Zabiorę cię teraz do domu…
- Ale nie znasz adresu… - powiedział roześmiana dziewczyna
- Do mojego domu… - chłopak uśmiechną się chytrze kierując się z Lucy na rękach ku wyjściu
- Co ty wyprawiasz?! – do Lucy podbiegł Harry. Przyglądał się podejrzliwie parze. 
- Kto to jest cukiereczku? – zapytał brunet
- Przychlast  - Lucy uśmiechnęła się szeroko
- Dobra, ja się nią zajmę – powiedział Harry "odpierając" chłopakowi Lucy
- Ale ona idzie ze mną! – tym razem brunet nie pozwolił odebrać sobie dziewczyny. 
- Nie, ze mną! – Harry już nieźle wkurzony zaczął się z nim szarpać. 
- Kochanie z kim wolisz wrócić do domku? – zapytał miłym tonem Lucy
- Z tobą – uśmiechnęła się do niego
- Ona jest pijana! Daj mi ją! – Harry spróbował po raz kolejny odebrać mu dziewczynę, ale bezskutecznie. 
- Wcale nie jestem! – powiedziała Lucy - Wypiłam tylko trochę.
- Spadaj koleś! – brunet do Harry'ego 
- Nie! To ty spadaj! – powiedział ponownie zabierając blondynkę– I trzymaj się od niej z daleka!!!
- Weź ją sobie! Znajdę lepszą! – brunet
- Co ty żeś ze sobą zrobiła? – Harry popatrzył na bezwładne ciało blondynki. Lucy stała tylko dzięki pomocy chłopaka. Oparła się o jego ramię, a oczy powili jej się zamknęły.  


***


Lucy przebudziła się w samochodzie. Spojrzała na Harry'ego, który siedział za kierownicą.
- Gdzie Ty mnie wieziesz? - zapytała
- Do nas, bo ty nie masz kluczy – odpowiedział spokojnym głosem
- Emma je ma, bo ja nie miałam gdzie schować… - przypomniała sobie – A po co tam jedziemy?
- A co niby mam z tobą zrobić? – spojrzał na dziewczynę, która trzymała się za głowę. 
- Mogłeś mi pozwolić jechać z moim brunecikiem! - uśmiechnęła się do siebie na myśl o nim
- Żeby cię przeleciał i zostawił w krzakach?! - krzyknął. 
- Może nie miała bym nic przeciwko?! – Lucy się oburzyła
- Jasne…


***


- Masz tu rzeczy, przebierz się! – Harry rzucił dziewczynie swój T-shirt i jakieś bokserki
- Po co? – inteligentne pytanie Lucy
- Bo idziesz spać – odpowiedział już zmęczony 
- Tak? – Lucy 
- Tak! – odpowiedział Harry wpychając dziewczynę do łazienki
- Już! – powiedziała gdy założyła to co dał jej chłopak
- Świetnie! A teraz chodź – Blondynka przeszła dwa kroki i wylądowała na ziemi – Lucy! – krzyknął Harry podnosząc ją z ziemi – Dojdziesz?
- Nie, zostanę tutaj – blondynka zaśmiała się
Harry przekręcił oczami i wziął dziewczynę na ręce niosąc ją do swojego pokoju. Położył na łóżku…
- A teraz śpij - powiedział przykrywając ją kołdrą
- Nie chce spać. Wole porobić coś innego – Lucy uśmiechnęła się szatańsko
- Na przykład co? – zapytał z ciekawością
- To! – odpowiedziała poczym zaczęła całować kompletnie zszokowanego chłopaka. Chciał przerwać ten pocałunek, bo przecież dziewczyna była zalana w trzy dupy, ale jakoś nie mógł. Kompletnie poddał się blondynce. Całowali się coraz bardziej namiętnie. W pewnej chwili Lucy gwałtownie się oderwała
- Nie dobrze mi… - powiedziała siadając na łóżku po turecku patrząc przed siebie
- Ohh… Połóż się i śpij – chłopak ponownie przykrył blondynkę, pogładził ja po głowie i wstał z zamiarem wyjścia z pokoju.
- Gdzie idziesz? – Lucy
- Na kanapę – Harry zawrócił i kucną obok łóżka patrząc na dziewczynę, która pod wpływem alkoholu wydawała się tak milusia i łagodna
- Nie zostawiaj mnie samej. - blondynka spojrzała głęboko w zielone tęczówki chłopaka – Boję się, ciemności. - powiedziała dziecięcy głosem przez co Harry się uśmiechnął. Położył się obok niej czule odgarniając niesforne kosmyki włosów opadające na twarz…
- Dobranoc… – powiedział cicho i przytulił dziewczynę mocniej, przenosząc się w krainę snu.

22 komentarze:

  1. Rozdział podoba mi się i na pewno będę tu wpadać . Pisz więcej takich super rozdziałów.
    Zapraszam do mnie : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny <3
    Nie mogę doczekać się następnego ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. suuper :)
    w końcu coś się dzieje w sprawie Lucy i Harrego :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam , uwielbiam,uwielbiam . !
    Super. kiedy nasępny?

    OdpowiedzUsuń
  5. Harry , jaki opiekuńczy . <3333
    świetne opowiadanie . :d
    Czekam na następny . : )

    OdpowiedzUsuń
  6. no i nikt by się nie spodziewał że oni coś a tu co? :D chociaż osobiście bym chciała, żeby ona spróbowała coś z Zayn'em ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ohhh... Jaku slodziak z Harry'ego, to ja nie mogę xd
    Cudowny rozdział i czekam na kolejny xd

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny ! czekam na nastepny ! http://one-direction-is-szekszy.blogspot.com/ zapraszam na mój dopiero zaczynam ;]]

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurwa, kurwa ! i co dalej ?!
    Dawaj szybko nexta ! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział, zaczyna sie coś dziać ;D Nie mogę doczekać się reakcji Lucy ;D
    A i jeszcze jedno.. Miałabym do Ciebie taką nietypową prośbę.. Za nie długo są moje urodziny (18 lipca) mogłabym cię poprosić o taki specjalny rozdział dla mnie? Nie musisz się zgadzać, zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniały blog, zajebisty rozdział. <3
    Czekam na kolejny, mam nadzieje że dodasz go jak najszybciej bo chce poznać dalsze losy bohaterów.

    Zapraszam również do mnie na rozdział PIERWSZY : http://1d-kissmeforlove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny! czekam na następny<3

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajebisty: rozdział, opowiadanie. Kocham ten blog!!!;)
    Jak czytała końcówkę to cały czas mówiłam( mruczałam) "Ooooooo"=)
    zapraszam do mnie----> http://nowe-zycie-w-innym-kraju.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział ;)
    Szkoda mi Zayna ;(
    Ciekawe jak Lucy zareaguje jak się obudzi obok Harrego :P
    Czekam na następny ;))
    Pozdrawiam,
    M.


    Zapraszam do mnie : http://forever--and--almost--always.blogspot.com/ ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. .KamCiaaa ! ;***13 lipca 2012 15:14

    Cudnie! ;D
    Ale słodko! ;D
    Czekam na NN ;**

    OdpowiedzUsuń
  16. Yes! Harry i Lucy:) To jest to co lubię najbardziej ;)
    Kiedy nowy rozdział? :D

    OdpowiedzUsuń
  17. boski , boski , boski ! :D
    kurde , mogłabym czytać i czytać w kółko . uwielbiam XDD
    czekam na następny ^^ :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Bomba! Po prostu świetnie!
    Rozdział Genialny a końcówka...ulalala. :D
    Czekam NN!
    I zapraszam do siebie:
    http://baeutifull.blogspot.com/2012/05/bohaterowie.html

    OdpowiedzUsuń
  19. ale suka z dziewczyny Zayna... Harry bohater <3
    '- Masz mapę?
    - Jaką mapę?
    - Nie masz?
    - Ale do czego?
    - Wiesz… Zagubiłem się w głębi twoich oczu'- żałosne, że ona na coś takiego poleciała... grr :) chyba mój ulubiony rozdział <3

    A xx

    OdpowiedzUsuń
  20. jak czytałam ostanie akapity miałam motylki w brzuchu, no dosłownie! świetny rozdział,idę dalej czytać :3
    www.crazyidiotsonedirection.blogspot.com
    www.mrsandmrstyles.blogspot.com
    pozdrawiam
    ~sam c:

    OdpowiedzUsuń