środa, 11 lipca 2012

Rozdział 6



- Cześć Max! – Piątka chłopaków podeszła do chłopaka
- O cześć! – chłopak odpowiedział bez entuzjazmu witając się z każdym po kolei
- Chyba już Ci powiedziała...? – powiedział niepewnie Liam
- Tak. Nie popisaliście się – Max zmierzył każdego wzrokiem zatrzymując się na Lou
- Wiem. Jestem beznadziejny! Chciałem ją jeszcze raz przeprosić, wiesz może gdzie jest? - Louis miała zmartwioną minę. Widać, że zależało mu na tym, aby Lucy nie była na niego zła.
- W szkole – bez większego namysłu odpowiedział Max
- W szkole? – powtórzył Harry
- No tak w szkole – Max popatrzył na Hazzę, jak na kosmitę
- To ona chodzi do szkoły? – kolejnym zdziwionym okazała się Zayn
- No widocznie skoro jest w szkole to do niej chodzi! – Louis przerwał lawinę głupich pytać– A kiedy wraca?
- Gdzieś po 17. Ale dzisiaj i tak nie będzie miała dla was czasu - powiedział Max
- Dlaczego? – Niall
- Bo ma jeszcze dwie grupy, a potem idziemy na balety… O! Jak chcecie ją przeprosić to też przyjdziecie - Max wydał się zachwycony swoim pomysłem. W oczach od razu pojawiły mu się iskierki.
- Gdzie? – zapytał Liam, któremu ten pomysł też się spodobał.
- Power Club. Będziemy od 22.00! - Max

***

- Byłam z Niall'em na spacerze! – krzyknęła Emma do Lucy przebijając się przez tłum imprezowiczów
- I dopiero teraz mówisz?! – udała urażoną blondynka
- Jakoś nie było okazji! Wiesz co? Chyba chcę spróbować? - powiedziała nieśmiało Emma, rumieniąc się przy tym, co spowodowało, że wyglądała jak mała dziewczynka, która powiedziała, że lubi jakiegoś chłopca.
- Co?! – krzyknęła z niedowierzaniem Lucy
- No, chce spróbować z Niall'em! – odkrzyknęła jej.
- Jeju!! Nawet nie wiesz jak się cieszę! – wesoła Lucy przytuliła brunetkę – Nareszcie!
- No co! Potrzebowałam trochę czasu! – usprawiedliwiła się Emma – A powiedz mi tylko tak szczerze i wszystko coś ty robiła z tym Liam'em całą noc?
- Gadałam – Lucy
- O czym? – nadal dopytywała
- Tak ogólnie, o życiu! Zajebisty jest! - blondynka chyba też lekko się zarumieniła, ale jakoś sprytnie zdołała ukryć to przed przyjaciółką.
- Czyżbym nie tylko ja zmieniła zadanie na temat związków? - zainteresowała się brunetka stukając lekko przyjaciółkę w ramię.
- W sensie, że ja i Liam? Proszę cię… Po pierwsze : Ja się NIE ZAKOCHUJE! Nawet w takich słodkich chłopakach jak on! – uśmiechnęła się – A po drugie : Jest zajebisty, ale jako kolega. I na tym poziomie nasza znajomość się zatrzyma
- Na pewno? – Emma spojrzała dociekliwie na przyjaciółkę
- Nie – wystawiła język – jak dalej tak pójdzie to nie będziemy kolegami tylko przyjaciółmi!
- Cześć dziewczyny! – do przyjaciółek podeszli Liam, Louis, Niall i Harry
- Cześć… - odpowiedziała cicho Lucy odwracając głowę w przeciwna stronę
- Słuchajcie, ja porywam Emmę, a wy sobie pogadajcie – powiedział Niall i poszedł w tłum wraz z zadowoloną brunetką, która nadal się rumieniła i promiennie uśmiechała.
- Lucy. Nie gniewaj się. Ja czasami coś palne, a potem tego żałuje...  – zaczął Lou
- Przecież się nie gniewam – odpowiedziała oschle
- No, nie w ogóle! A focha masz jak stąd do L.A. – jak zwykle Harry musiał dodać coś od siebie.
- Ty się nie wtrącaj przychlaście! – Lucy
- Harry... – powiedział cicho Liam, patrząc na chłopaka wzrokiem zatytułowanym ‘daj jej spokój’
Ten tylko machnął ręką i podszedł do jakiejś blondynki, która od wlepiała w jego swoje spojrzenie stojąc przy barze.
- A gdzie Zayn? – zapytała Lucy
- U dziewczyny – odpowiedział trochę weselszy Louis
- Znowu?! – zdziwiła się.
- Mówiłem ci, że krótko go trzyma – Liam uśmiechnął się do niej.
- To co on się tak daje?! – blondynka mimowolnie rzuciła wzrokiem na Harry'ego, który w najlepsze obściskiwał swoją nową pannę. Szybko odwróciła wzrok próbując zapomnieć ten obleśny widok
- Nie wiem, jego musisz pytać – powiedział Liam i zaczął rozglądać się po lokalu.
- To jak? Wybaczysz nierozsądnemu i pochopnemu Louis'owi? – chłopak zrobił minkę smutnego psiaczka, co działa na każdą dziewczynę.
- Może wybaczę, może nie…. – Lucy
- Nie drocz się z nim, bo on tego nie wytrzyma – powiedział roześmiany Liam
- No dobra! Wybaczam! – odpowiedziała dziewczyna, która dostrzegła machającego w jej stronę Max'a, który przekazywał jej tajny sygnał
- Max ci macha! – chłopaka dostrzegł również Liam
- On mi nie macha. On mi mówi "Wyrwałem panienkę. Wracasz sama!" – chłopacy i sama Lucy roześmiali się głośno
- No to co tańczymy? – Louis wyciągnął w jej stronę rękę
- Jeszcze pytasz?! – odpowiedziała Lucy ruszając na parkiet


Lucy po za tym, że była osobą niezwykle upartą, złośliwą, pyskata, itd., itp., potrafiła się również świetnie bawić. Koło sceny Dj'a znajdowały się dwa podesty. I oby dwa były zajęte… Przez  kogo? Przez królów dyskoteki!
- Gdzie Niall? – do Liam'a, który odpoczywał popijając drinka podszedł Harry
- Niall? Z tą Emmą! – odpowiedział Payne
- Wow! Coś się kroi! – powiedział zadowolony Harry. Cieszył się ze szczęścia kumpla.
- Pasowaliby do siebie! – odpowiedział Liam śmiejąc się
- A ty co tak rżysz? – zapytał Harry
- Patrz! – wskazał na Lucy i Lou, którzy szaleli na wcześniej już wspomnianych podestach
- To jest Louis?! Mój Louis? – Harry nie mógł uwierzyć
- On i Lucy – Liam – Ale patrz co się dzieje pod tą sceną! Ludzie ich kochają!
- Zgwałcą ich zaraz – zaśmiał się Hazza
- Louis'a nie trzeba będzie gwałcić!- odpowiedział Liam śmiejąc się
- Dlaczego oni ja tu w ogóle wpuścili?! Przecież to jeszcze dziecko! – Styles obserwując Lucy
- Przestań Harry – zbeształ go Liam - Jest nie wiele młodsza od Ciebie.
- No co przestań! I zobacz jak to jeszcze kręci tym tyłkiem – dalej obserwując blondynkę – Zaraz naprawdę ją ktoś zgwałci i już nie będzie tak śmiesznie!
- To idź ją ratuj! – powiedział Liam po czym ruszył na parkiet
- Dlaczego ja?! Przecież ona mnie w ogóle nie interesuje! – odpowiedział Harry sam do siebie…

***

- Wiecie co? – Lucy po skończonym treningu
- Co? – zaciekawił się Liam
- Mam świetny pomysł! – dziewczynie zaświeciły się oczy
- Jaki? – dopytał się Louis, który właśnie odkręcał wodę.
- Zrobimy sobie taki dzień, że każdy z was będzie tańczył osobno do wybranej przez siebie piosenki! – Lucy zadowolona z siebie – Co wy na to?
- Rewelacja! –  odpowiedział Liam
- Czy ja wiem… Tak sami, sami… - Niall nie był przekonany co do tego pomysłu.
- Jeszcze powiedz, że sami sobie będziemy musieli choreografie ułożyć – Zayn'owi też nie przypadł ten pomysł do gustu. Patrzył na szeroki uśmiech dziewczyny,
- Ależ oczywiście, że nie! – Lucy – Poza tym ja z wami za tańczę!
- Jak masz z nami tańczyć to zgadzam się na wszystko! – Louis'a po tym co usłyszał długo nie trzeba było namawiać.
- Dobra, to sobie wybierzcie choreografie. - ucieszona dziewczyna klasnęła w ręce.
- Z czego? – zapytał głupkowato Liam
- Myślicie, że nie wiem, że tu przyłazicie wcześniej przed każdym treningiem i, że nas podglądacie! – blondynka się roześmiała
- Ja biorę "Shake Your Pom Pom" – Louis  – Chociaż popatrzę z bliska jak tyłeczkiem kręcisz! – roześmiał się
- Zboczuch! – Lou dostał po głowie bluzą – Liam?
- "Release"! – Liam
 - Ja "Ayo Technology" – po namyśle odpowiedział Zayn
- Niall? – zapytała dziewczyna
- "Low" – odpowiedział z uśmiechem, chodź po jego oczach było widać, że nie jest do końca pewny swojej decyzji.
- Wow! Ambitnie! – zaskoczona Lucy – A ty przychlaście?
- "My immortal" – Harry pewny siebie zaczął się przypatrywać zdziwionym twarzom.
- Co?! – pozostała czwórka chłopaków wraz z blondynką
- Przecież ty w życiu tego nie zatańczysz! – zaśmiała się Lucy z pogardą – To jest taniec współczesny!
- A zakład?! – chłopak wyciągnął rękę czekając, aż ktoś ją uściśnie i dojedzie do zakładu.
- Ja się nie zgadzam! To nie jest hip-hop! Poza tym tam jest za dużo momentów macanych! - Louis stanowczo protestował. Nie podobało mu się to, że ktoś może dotykać jego Harry'ego.
- Ja też się nie zgadzam! – Lucy również nie spodobał się ten pomysł.
- Ale ja chce tą i żadną inną! – Harry złożył ręce na piersiach i ani myślał ustąpić.
- Sama powiedziałaś, że mamy sobie wybrać – cicho powiedział Zayn
- Ale jego to nie dotyczyło! – warknęła Lucy

***

Ile razy zdarza się tak, że z całego serca się czegoś żałuje? Że gdyby można było to cofnęło by się czas? Często!
- Dobra! – Lucy – To teraz zaprezentujecie swoim kolegom to co przygotowaliśmy! Liam! Zaczynamy!
I zaczęło się! Payne i Lucy wywijali do rytmicznej piosenki Timberlake’a i Timbalanda. Całość wyszła rewelacyjnie! Zresztą nie mogło być inaczej! W końcu Liam to Liam! A Lucy to Lucy! Następnie na parkiet ruszył Louis. Dostał to co chciał, czyli kręcenie tyłeczkiem. Ale sam nie pozostawał w tyle! Kręcił, aż miło! Zayn. Jak? Oczywiście perfekcyjnie! Niall. Mimo trudnego układu dał radę! Teraz dwaj wrogowie… Jak im wyjdzie piosenka, w której potrzebne jest uczucie, zaufanie przy podnoszeniach i masa innych, różnych ważnych rzeczy? Ku zaskoczeniu wszystkich, nawet samej Lucy wyszło najlepiej ze wszystkich. Gdy tańczyli nie dało się poznać, że się nie cierpią. Wręcz przeciwnie. Wyglądali jakby świata poza sobą nie widzieli. Każdą chwilę, w której ich ciała się stykały chcieli przedłużyć na wieczność…
- Wygrałem! – szepnął Harry na ucho blondynki, gdy stali jeszcze w objęciu przy końcu muzyki
- Co wygrałeś?! – dziewczyna odsunęła się szybko
- Powiedziałaś, że nie dam rady! – odpowiedział ale jego słowa były słabo słyszalne gdyż chłopacy chcieli również chcieli wyrazić swoje zdanie na temat tego tańca
- Jaaaa! Byliście zajebiści! – Louis nie krył zachwytu
- Nie no, Harry nie spodziewałem się – Liam poklepał kumpla po ramieniu
- Mogło być lepiej! – powiedziała blondynka – Ja już muszę lecieć! Pa – rzuciła pośpiesznie i szybko wyszła
- A jej co? – Lou patrzył na zamykające się drzwi.
- Może okres – po namyśle odpowiedział Zayn.

***

- To był bardzo miły wieczór – powiedział Niall, który odprowadził Emmę pod sam dom
- Też tak uważam – uśmiechnęła się lekko spoglądając na zagwieżdżone niebo
- Emma, wiem, że wszystko się tak szybko dzieje.. I w ogóle… I, że może się wygłupie ale musze ci to powiedzieć… Wiesz… Ja cię… – chłopak się zaciął się na chwilę,
- Ja ciebie też! – brunetka wykorzystała chwilę przerwy i dopiero po chwili uświadomiła sobie, że nie dała mu nawet dokończyć
- Ty mnie też?! - rozweselony Niall
- Eeee... Tak. Późno już! Musze iść do domu! Pa! – cmoknęła go w policzek i szybko weszła do domu zamykając drzwi i jednocześnie zsuwając się po nich w dół…
- Kocha mnie! – powiedzieli jednocześnie, tylko, że żadne nie słyszało drugiego gdyż dzieliły ich masywne drzwi
- Kocha mnie! – powtórzył jeszcze raz Niall i szczęśliwy pobiegł w stronę domu

***

- Cześć! – w drzwiach mieszkania One Direction pojawiła się Lucy
- Cześć – odpowiedział zaskoczony Lou – Ty u nas?
- A co nie cieszysz się? – zapytała się smutnym głosem
- Cieszę się, pewnie, że się cieszę! – chłopak podbiegł do dziewczyny i uścisnął ją przyjacielsko
- Słuchaj mam sprawę – uśmiechnęła się słodko do Lou – Pożyczysz mi auto?
- Co?!?! – to pytanie całkowicie zaskoczyło Louis'a – Przecież ty nie masz prawa jazdy!
- Ale wiesz, że potrafię prowadzić! – dalej się uśmiechała
- Po co ci?! – zapytał
- Potrzebuje podjechać w jedno miejsce. Proszę cię Louis – zrobiła minkę trzy letniej dziewczynki
- Niech stracę – powiedział dając jej kluczyki – Tylko uważaj!
- Dzięki! – odpowiedziała szczęśliwa blondynka całując w policzek chłopaka
- Lucy? Co ty tu robisz? – zainteresowany dźwiękami toczącej się rozmowy Harry przyszedł do przed pokoju, w którym nadal znajdowali się Lucy i Lou
- Wychodzę! Pa! – dziewczyna pospiesznie wyszła z mieszkania.
- Co chciała? – Harry z ciekawością zapytał się kumpla
- Kluczyki od samochodu – Odpowiedział najspokojniej w świecie
- I dałeś jej?! – gdy Harry zobaczył, że Lou kiwa głową twierdząco wybiegł szybko z mieszkania.


- Stój!- krzyknął Harry za blondynką, która właśnie wsiadała do auta
- Czego chcesz? – zapytała grzecznie jak na nią
- Nie będziesz prowadzić! – krzyknął Harry nie pozwalając jej zamknąć drzwi auta.
- Lou pożyczył mi samochód, więc spadaj na pustynie trawę kosić! – warknęła dziewczyna i chciała zamknąć drzwi, ale chłopak był silniejszy.
- Nie ma mowy! Nigdzie nie pojedziesz! Chyba, że to ja będę prowadził! - Lucy spojrzała na niego dziwnym wzrokiem
- Nie chcę z tobą jechać! - powiedziała szybko dalej szarpiąc drzwi. - Puść to!
- Ja z tobą też, ale to jedyne wyjście! Więc jak?! - popatrzył na nią poważnym  wzrokiem




Lucy nerwowo wysiadła z auta, w którym siedziała po stronie kierowcy. Rzuciła chłopakowi kluczyki i poszła usiąść z drugiej strony, nie zapominając przy tym o trzaskaniu drzwiami.
- To gdzie jedziemy? – zapytał Harry odpalając samochód
- Nad morze… - odpowiedziała blondynka


Muszę Wam się czymś pochwalić! Po wielu wkurzających godzinach nauki jazdy i wielu stresujących chwilach, zdałam egzamin na prawo jazdy. Wczoraj miałam egzamin i nie wiem jakim cudem udało mi się zdać.
Chciałam wam jeszcze podziękować za to, że czytacie i komentujecie moje opowiadanie. To dopiero 6 rozdział, a mam już 105 komentarzy i 2195 wejść na bloga. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM!!!
Pozdrawiam Angelika xoxo

Następny rozdział jutro o 18 :) 


poniedziałek, 9 lipca 2012

Rozdział 5



Czwartek. Godzina 18.41. Mieszkanie na 7 piętrze. W środku dziewczyna samotnie oglądająca telewizje. Dzwonek do drzwi. Blondynka leniwie zwleka się z kanapy, na której do tej pory tak wygodnie jej się leżało podchodzi do drzwi. Nie patrząc przez judasza. Powoli je otwiera. Być może będzie tego żałować do końca życia.
- Cześć Piękna! – do mieszkania Lucy wparował Louis, a za nim Niall i Harry
- Eeee… Cześć – odpowiedziała zaskoczona dziewczyna – A co wy?
- Przyszliśmy zobaczysz jak mieszkasz! – Louis – Wow! Po co ci takie duże mieszkanie?!
- Po co ci dwie sypialnie?! – zaciekawił się Zayn
- Po co ci w ogóle to mieszkanie? – Harry z naburmuszoną miną
- Po to żebyś się pytał przychlaście – popatrzyła z pogardą na Harry'ego – A skąd wy macie mój adres? – to pytanie skierowała do Lou, który właśnie podziwiał jej śliczną łazienkę
- Liam nam dał – odpowiedział wychylając głowę za drzwi.
- Tak po prostu wam dał mój adres? – zdenerwowała się
- No tak… - Niall trochę nie pewnie – Ty tu mieszkasz sama? – blondynka pokiwała głową twierdząco – To po co ci dwie sypialnie? - powtórzył pytanie
- Bo jedna jest dla Emmy – odpowiedziała
- Ale przecież mówiłaś, że mieszkasz sama – detektyw Niall
- Na razie mieszkam. Ona wprowadzi się później. Nie omieszkam was o tym poinformować – spojrzała na Louis'a, który tym razem zwiedzał kuchnie – To może napijecie się czegoś?
- Jasne! – odkrzyknął Lou
- To tu macie picie – powiedziała nalewając soku – Tam telewizor – wskazała na salon – I zajmijcie się sobą, bo ja się muszę jeszcze przygotować
- I tak ci to nic nie pomoże – zaśmiał się Harry
- Tak to ci mówiły dzieci na podwórku i dlatego teraz wyglądasz tak jak wyglądasz – dziewczyna wzięła naszykowane wcześniej rzeczy i zniknęła za drzwiami łazienki
- Weszła się szykować. Świeć Panie nad jej duszą, bo już nigdy stamtąd nie wyjdzie, a przynajmniej my zwykli śmiertelnicy tego nie do żyjemy – powiedział teatralnie Harry
- Hazza jaki ty głu… - Lou urwał na chwilę gdyż coś przyciągnęło jego wzrok – Patrzcie co leci! – wskazał na telewizor i od razu do niego podbiegł. Niall i Harry również.

Harry nie do końca zafascynowany był filmem, który Louis oglądał z taką pasją. Postanowił, że naleje sobie jeszcze soku, albo znajdzie coś ciekawego do jedzenia. Gdy już wracał, obładowany swoimi zdobyczami w postaci picia i ciastek, które znalazł na stole, coś przeszkodziło mu w szczęśliwym dotarciu do celu. Konkretniej mówiąc drzwi, którymi całkiem niechcący oberwał
- Nie!! No i co żeś narobiła!? – wykrzyczał z rozpaczą Harry zbierając rozsypane ciasteczka
- Sam żeś się podlazł pod te drzwi! – zauważyła Lucy
Hazza powoli uniósł swój wzrok z podłogi. Zaczynając od długich nóg blondynki, poprzez jej olśniewającą sukienkę, pięknie falowane włosy, spod których wydobywały się świecące kolczyki, a skończywszy na jej twarzy z lekkim makijażem, który dodawał jej kobiecości i wdzięku.



- Yyyy… Ty…Tak szybko? To znaczy… Yyyy
Zza pleców oszołomionego Hazzy wyskoczył Louis
- Ja cię!! Ale ty ślicznie wyglądasz! Tak dorośle jakoś!! I w ogóle wow! – Lou zaczął obkręcać dziewczynę
- No nie powiem, że nie! – zarumieniła się Lucy
- No ja też nie! – Niall – Liam to ma jednak szczęście
O wilku mowa. Dzwonek to drzwi! Dziewczyna pobiegła otworzyć
- Przychlaście! Weź te ciastka! – krzyknęła do Harry'ego, o którego o mało co się nie przewróciła – Cześć Liam – powiedziała wesoło, otwierając drzwi
- Cześć Lucy – Liam – Wyglądasz przepięknie!
- Też tak uważam! – Louis pojawił się za dziewczyną
- A wy tu? To dlatego kartka z adresem była umazana czekoladą?! – podniósł głos Liam
- Nie czekoladą tylko kakaem – odpowiedział Harry przyglądając się brunetce
- Wiedziałam, że coś kręcicie z tym adresem  - spojrzała na chłopaków
- To był ich pomysł! – Louis wskazując na Harry'ego i Niall'a
- Dobra, nie ważne. Wychodzimy! – powiedziała Lucy
- Udanej zabawy wam życzymy! – Niall, gdy byli już na dole
- Dzięki – odpowiedzieli Liam i Lucy jednocześnie, wsiadając do samochodu – Nawzajem!
I odjechali. Nieszczęsna trójka stała i obserwowała jak odjeżdżają…
- Dlaczego akurat on!? Dlaczego nie ja!? – krzyknął Louis z rozpaczą

***

Telefony to bardzo, ale to bardzo przydatne urządzenia. Czasami potrafią również załatwić bardzo ważne dla nas sprawy…
- Cześć Emma! – powiedział wesoło Horan do słuchawki telefonu
- Cześć Niall! Co tam u ciebie? – w odpowiedzi usłyszał wesoły głos brunetki
- U mnie nic ciekawego, ale nie dawno wsadziliśmy twoją przyjaciółkę do auta naszego Liam'a!
- To świetnie! Założyła w końcu tą niebieską sukienkę?
- Tak. To znaczy nie wiem czy ‘tą’ ale była niebieska – roześmiał się kładąc nacisk na słowo ‘tą’ – A co tam u ciebie?
- Aaaa, siedzę w domu i się nudzę…
- A masz jakieś plany na jutro?
- Nie – głos brunetki stał się jeszcze weselszy
- To może dasz się namówić na jakiś spacer, kino, lody…?
- Pewnie!
- No to super! W takim razie do zobaczenia!
- Do zobaczenia!

***

- Było świetnie! Szczególnie ta ostatnia grupa! – powiedział Liam, gdy podjechali już pod dom blondynki
- Ale ta trzecia też była niczego sobie! – zauważyła Lucy
- No to.. ten… - Liam
- To może wpadniesz? – zapytała nieśmiało Lucy
- Jest środek nocy!
- Ale sam mówiłeś, że nie było tam nic dobrego do jedzenia i, że jesteś głodny - powiedziała Lucy
- No, bo nie było…
- No to chodź ci coś zrobię! Mam przepyszną sałatkę i pizze w zamrażalniku! - uśmiechnęła się zachęcająco
- Nie wiem czy powinienem… - pokręcił głową nadal patrząc na dziewczynę.
- Liam proszę cię. Przecież cię nie zgwałcę! - dziewczyna spojrzała na niego krzywo
- No dobra! Ale dużo sałatki i dużo pizzy! - powiedział rozpinając pasy
- Po połowie! Ja tez jestem głodna! – Lucy wysiadając z samochodu
- A deser?! – Liam zatrzymał się przed blondynką
- Nie drzyj się tak! Ludzi obudzisz! – powiedziała przykładając palec do jego ust  - Ciiiii……

***


Gdy poranne promienie słoneczne wpadły przez okno do pokoju Hazzy, ale ten już nie spał. Oczekiwał powrotu swojego kolegi, który znikną wczoraj z uroczą blondynką. Ale chwila, chwila… Jaką uroczą!? Toż to przecież diabeł wcielony! Harry doskonale zdawał sobie z tego sprawę i dlatego, aż tak martwił się o Liam'a. Przecież ta wariatka mogła mu coś zrobić! Nie wiedział dlaczego, ale cały czas o niej myślał. Nie koniecznie dobrze, ale myślał. Cały czas miał przed oczami jej jasne włosy i przepiękne zielone oczy, w których można by się było zanurzyć. Tylko dlaczego?! Przecież on jej nie lubił, nie cierpiał!


- Liam!? Gdzieś ty do cholery był?! Wiesz, która jest godzina?!-  już od progu Harry napadł kumpla próbującego po kryjomu wejść do domu
- Przedłużyło się troszeczkę… - usprawiedliwił się Liam
- Przedłużyło się?! Nie długo jedziemy do radia, a ty nie wyspany, nie przebrany! Liam mówię do ciebie! – Harry spoważniał.
- Drzesz się tak głośno, że nie da się nie zauważyć – Liam lekko szeptając
- Cześć chłopaki! – do mieszkania wszedł Zayn, który właśnie wracał z porannego joggingu – Liam Ty dopiero wróciłeś? – uśmiechnął się do Payne'a
- Tak wyszło – odpowiedział kierując się w stronę pokoju
- Ciekawe co tam robili – powiedział Zayn puszczając oczko do Harry'ego
- Nie wiem i nie interesuje mnie to! – odpowiedział Styles wchodząc do swojego pokoju i głośno trzaskając drzwiami…

***

- Cześć słońce!- powiedział wesoły Max wchodząc na sale
- No hej – odpowiedziała mu również wesoła blondynka
- Jak było? – zapytał Max
- Super! – uśmiechnęła się
- Super impreza czy super Liam? - chłopak poruszał śmiesznie brwiami
- I to i to! - puściła mu oczko
- No ale co, odwiózł cię pod dom... - Max czekając, aż blondynka dokończy
- No odwiózł - jej złośliwość nie pozwoliła by odpowiedziała coś innego
- Ale co potem, buziak w policzek? – dopytywał się chłopak
- Nie, zaprosiłam go do siebie - powiedziała z szerokim uśmiechem
- No coś ty!? I co robiliście?!
- Domyśl się!

***

- Znowu się spóźnia! Zwolnijmy ją! – powiedział Harry, gdy Lucy nie pojawiała się przez 3 minuty
- Harry to tylko trzy minuty! – zauważył Zayn
- Teraz już cztery! – odpowiedział Hazza spoglądając na zegarek. Równo z tym na sale weszła Lucy
- Cześć i czołem! – krzyknęła od progu
- Cześć Lucy! – Liam podszedł do blondynki całując ja w policzek, reszta chłopaków spojrzała po sobie wymownymi minami
- Cześć piękna! – niezręczne milczenie przerwał Louis
- To co bierzemy się do roboty?! – spojrzała się na chłopaków
- Tak od razu? – marudził Niall
- Nie no, przecież to oczywiste, że najpierw rozgrzewka! - powiedziała Lucy
- Ale tak od razu rozgrzewka? – Louis również zaczął marudzić
- A co byście chcieli? – zapytała dziewczyna
- Może porozmawiać? – zaproponował niepewnie Lou
- Louis! Uspokój się! – warknął Liam
- No co!? – spojrzał na Liam'a – To porozmawiamy? – skierował swój wzrok na blondynkę
- Najpierw tańczymy! Ruszać tyłki! - rozkazała dziewczyna



- Jestem wyczerpany! – powiedział Niall opadając na ziemie
- Cienias! – odpowiedziała mu Lucy jednocześnie zabierając butelkę z wodą
- Ej! – zrozpaczony Niall
- To teraz pogadamy? – powiedział z nadzieją Louis
- Coś ty się tak usrał tego gadania? – powiedziała ze śmiechem Lucy
- Po prostu uważamy, że powinniśmy wiedzieć – mruknął Harry
- Niby co?! – podniosła głos Lucy
- Gdzie Liam był w nocy? –  Lou
- Przepraszam cię za nich Lucy. – powiedział Liam chowając twarz w ręce
- Ale to chyba nie jest wasza sprawa – powiedziała Lucy
- No trochę nas to dotyczy! - krzyknął Harry
- Ty się przychlaście nie odzywaj! – Lucy
- To mój kumpel i mam prawo wiedzieć z kim sypia! – Harry
- Ja od razu mówię, że uważam, że nie masz prawa! – Zayn do Harry'ego – To wasza sprawa co robiliście!
- Dzięki Zayn! – uśmiechnęła się Lucy
Harry spojrzał na Zayn'a wzrokiem wyrażającym brak zrozumienia
- Nie chodzi o to, że musimy wiedzieć ale o to, że jakbyśmy wiedzieli to by nie było potem głupich sytuacji i w ogóle – Louis
- Nie czaruj, Lou! Liam powiedz coś! – powiedziała szturchając Payne'a
- Co mam powiedzieć? Ja tak mam odkąd do domu wróciłem! – zawołał bezradnie
- Dobra. To jakiej odpowiedzi oczekujecie? – Lucy
- Że przespałaś się z Liam'em! To znaczy czy się z nim w ogóle przespałaś?! – zawstydził się trochę Lou– To znaczy…Eeee
- Nie pogrążaj się! – Lucy do Louis'a – Czy wy myślicie, że jak chłopak zostaje u dziewczyny na noc to od razu musi się z nią przespać?
- Tak – bez chwili zawahania odpowiedział Louis
- To gratuluje ci podejścia do życia! – powiedziała patrząc z pogardą na chłopaka – Teraz jestem pewna, że nawet gdybym odpowiedziała, że nic po między nami się nie wydarzyło to i tak byście na nie uwierzyli – odpowiedziała jej cisza – Tak myślałam! – dodała wychodząc i trzaskając drzwiami
- I co żeś narobił kretynie! – Liam – Leć za nią i ją przeproś
Lou  wstał i pobiegł za blondynką
- Lucy zaczekaj! Ja nie chciałem! – krzyknął Louis
- Odpuść sobie! – Lucy
- Nie przespałaś się z nim, teraz już wiem – powiedział bez przekonania
- Ale dalej w to nie wierzysz! – znów odpowiedziała jej cisza – Mam ci błonę dziewiczą pokazać, żebyś uwierzył?!
- A mogłabyś?! – odpowiedział głupkowato Louis
Dziewczyna spojrzała na niego z zawiedzeniem i weszła do pokoju. Chłopak puścił głowę i wrócił do kolegów…
- Chłopacy ale ja jestem idiotą! – krzyknął załamany Louis
- A co cię tak nagle oświeciło!? – Liam
- Ona jest dziewicą… – powiedział patrząc na zdziwione twarze chłopaków
- No i co w tym dziwnego! – Zayn – Ma dopiero 17 lat! Czego się spodziewałeś?


Mam chwilowy problem z blogami nie wiem czy to moja wina czy blogspot. Dowiem się tego tak szybko jak to będzie możliwe. 
Pozdrawiam Angelika xoxo

niedziela, 8 lipca 2012

Rozdział 4


Jako, że po burzy zawsze przychodzi słońce, tak też był i tym razem. W miły, spokojny wieczór trójka przyjaciół stała pod ogromnym apartamentowcem. Z jednego z otwartych balkonów rozlegały się głośne bity muzyki…
- Emma bierz się za niego mówię ci! – Lucy z uśmiechem powiedziała do przyjaciółki
- Wiesz, że nie lubię jak mi coś wciskasz na siłę – odpowiedziała brunetka
- Nie trzeba będzie ci wciskać! – roześmiał się Max, a w jego ślady poszła również blondynka
- Ja po prostu… - zaczęła Emma
- Cicho! – odpowiedziała Lucy nie dając szans na dokończenia zdania przyjaciółce


Dzwonek do drzwi.
- O cześć! – Louis otwierając drzwi i witając się buziakiem w policzek z blondynką – Cześć – uścisną dłoń Max'owi
- Louis poznaj… – Lucy wskazała ręką na przyjaciółkę stojącą obok.
- Poczekaj zawołam wszystkich! – przerwał dziewczynie, a brunetkę obdarował szerokim uśmiechem – Chłopaki!!
- Już wszyscy? – powiedziała z niecierpliwością Lucy
- Nie, jeszcze Niall! – z równą niecierpliwością Lou – Horan!
I w tym momencie na piękną sukienkę brunetki została wylana cała zawartość szklanki Niall’a, który stojąc za nią, zbyt gwałtownie się odwrócił. Lucy i Max zaczęli się śmiać, a chłopacy wstydzić za Niall’a
- Wiedziałam! – blondynka szepnęła prawie nie zauważalnie na ucho Max’a
- Nowa sukienka! – krzyknęła z rozpaczą Emma
- Harry leć po jakąś szmatkę! – rozkazał Liam
- Czemu ja!? – Harry. Wszyscy obrzucili go ponaglającym spojrzeniem więc poszedł
- Przepraszam, naprawdę nie chciałem! – Niall ścierając nadmiar napoju z sukienki rękoma. Harry przyniósł szmatkę podając ją Niall’owi, który nadal, tylko tym razem szmatką zaczął ścierać napój.
- Tak... – Lucy opanowując śmiech – Proszę poznajcie. Moją przyjaciółkę Emmę – wskazała na brunetkę, która nadal była załamana sukienką – To chłopaki! – wskazując na Liam'a, Louis'a i Niall'a – A to przychlast – dodała pokazując na Harry'ego
- One Direction, prawda? – zapytała już trochę uspokojona brunetka
- Zgadza się skarbie – z szarmanckim uśmiechem Lou – Słuchasz nas?
- Czasami – uśmiechnęła się lekko patrząc na Niall’a. A on to dostrzegł! Co innego mógł zrobić w takiej sytuacji…
- Zatańczysz? – podbił do dziewczyny
- Z chęcią – odpowiedziała miło i ruszyli na parkiet
Wszyscy z uśmiechami patrzyli jak odchodzą.
- Ha! Jestem bogiem, uświadom to sobie! – blondynka powiedziała do Max'a
- Niezły tekst – roześmiał się Louis
- Bo mój! – odpowiedziała mu Lucy
- No to co napijecie się czegoś? – zapytał Liam
- No ba!


Impreza zaczęła się już rozkręcać. Wszyscy świetnie się bawili. W szczególności Niall i Emma, którzy cały wieczór przetańczyli razem! Lucy, Liam i Louis siedzieli na kanapie i zacięcie o czymś dyskutowali
- Powiedz mi jak to możliwe, że masz 17 lat, a jesteś tak zajebiście zdolna? – Liam zapytał z zainteresowaniem
- Z tym się trzeba urodzić skarbie – z udawaną przesadnością odpowiedziała Lucy
- Rodzice pewnie muszą być z ciebie bardzo dumni! – Louis
- Są! – dziewczyna się uśmiechnęła
- A o której kazali ci być w domu? – zapytał Liam
- Nie wiedzą, że tu jestem – Lucy
- To jak ty do domu wrócisz? Oknem? – zaśmiał się Lou
- Nie mieszkam z rodzicami – powiedziała szybko
- Szczęściara! Ale co, tak po prostu się zgodzili? – Liam
- Ciężko by nam było mieszkać razem skoro oni są w Polsce – powiedziała Lucy patrząc uważnie na chłopaków
- A co oni tam robią? – Lou z zaskoczeniem
- No mieszkają! – Lucy popatrzyła na niego jak na idiotę.
- A ty?! – Louis nadal był w szoku
- No a ja mieszkam tu! – odpowiedziała, jakby to powinno być dla wszystkich oczywiste
- To ty jesteś z Polski? – zainteresował się Liam
- No ba! Jasne - uśmiechnęła się
- Ale serio? – Lou
- No serio! A co w tym takiego zadziwiającego? – Lucy
- To jak ty się tu znalazłaś? – nadal wypytywał Liam
- Po prostu miałam szczęście – uśmiechnęła się blondynka
- To gdzie ty mieszkasz i z kim? – Louis nie ukrywał swojej ciekawości.
- Szkoła tańca, w której jak już wiecie pracuje wynajmuje mi mieszkanie. Na razie mieszkam sama, ale to się nie długo zmieni, bo jak Emma skończy szkołę to się do mnie wprowadza – powiedziała Lucy z iskierkami szczęścia w oczach.
- Wow – Lou nadal nie mógł otrząsnąć się z szoku.
- A ty się nie uczysz? – Liam
- Uczę, ale jakby to powiedzieć…. – chwila zastanowienia – zaocznie – dodała – Zresztą, czy musimy rozmawiać o mojej edukacji na imprezie?! Lepiej mi powiedzcie gdzie jest Zayn?
- U dziewczyny – odpowiedział zamyślony Louis
- A ona nie mogła tu przyjść? – tym razem Lucy zaczęła wypytywać
- Dziwna jest trochę… - powiedział obojętnie Liam
- Dziwna? Wredna, zaborcza, zazdrosna, nie normalna! – Louis w końcu otrząsnął się z szoku
- Wow! – Lucy zaskoczyła trochę reakcje chłopaka – Nie przepadasz za nią?
- Nikt za nią nie przepada – powiedział Liam
Dziewczyna chciała coś powiedzieć jednak poczuła jak ktoś schyla się za nią od tyłu
- Chłopak ci się puszcza! – z nieukrywaną satysfakcją Harry powiedział na ucho blondynce
- Co?! – zapytała roześmiana, ale jednocześnie zaskoczona patrząc na Liam'a i Lou
- No tam – wskazał na parę flirtującą w rogu pokoju – Max – powiedział nieśmiało Louis
- Widzisz mała, znudziłaś mu się! – z radością w głosie Harry
- Zamknij się przychlaście! – warknęła na Hazzę. Spojrzała na zakłopotanych chłopaków i roześmiała się głośno – To wy…. Wy myśleliście… że my… - nie mogła powstrzymać śmiechu
- Że jesteś z Max'em! – Harry, któremu uśmiech zaczął schodzić z twarzy
- Ale wy jesteście zabawni! – dalej śmiejąc się blondynka
- Czyli, że nie jesteście? – Louis z nadzieją
- Pewnie, że nie! Jak ja bym wytrzymała z takim oszołomem?! - powiedziała nadal się śmiejąc
- Stwarzacie takie pozory…. – powiedział z powagą Liam
- On jest tylko moim dobrym, bardzo dobrym przyjacielem – Lucy ponownie się śmiejąc – Dawno się tak nie uśmiałam! Poza tym ja się nie zakochuje! – dodała blondynka
Chłopacy patrzyli na nią ze zdziwieniem
- No co ! Po prostu nie wierze w miłość! Bla bla bla.... głupoty – kontynuowała – Chyba, że ktoś zmieni moje podejście – uśmiechnęła się w stronę Liam, puszczając mu oczko i wyciągając go na parkiet…



Wczesna, ranna godzina. Nowoczesne mieszkanie z dwoma pokojami, salonem, łazienką i olbrzymią kuchnią. W jednym z pokoi daje się usłyszeć dwie rozmawiające osoby…
- Fajnie było, nie? – powiedziała Lucy siadając obok przyjaciółki na ogromnym łóżku
- Bardzo! – odpowiedziała wesoła Emma
- Wiedziałam, że Niall ci się spodoba – Lucy się uśmiechnęła
- A kto powiedział, że mi się spodobał?! - lekko czerwieniąc się odpowiedziała brunetka
- Jasne – Lucy szturchając ją w ramie – Bo to może ja przetańczyłam z nim całą imprezę!
- No fakt ty tańczyłaś z Liam'em! – brunetka uśmiechnęła się do przyjaciółki
- I masz coś do tego?! – odpowiedziała Lucy wystawiając język
- Mam rozumieć, że się na niego napaliłaś – brunetka z uśmiechem
- Ja się nie napalam! Zboczuch! Ty lepiej nie zmieniaj tematu! - Lucy pokazała język
- Nie zmieniam! – chwila ciszy - No dobra! Jest super – uśmiechnęła się – Bardzo super!
- To się cieszę! Może jak już z nim będziesz to dasz mi trochę odpocząć od siebie – powiedziała Lucy po czym dostała od dziewczyny poduszką po głowie – Ałaaa!! Przecież żartowałam!
- Oj przestań. Z tego i tak nic nie będzie – odpowiedziała Emma trochę smutniejąc
- Dlaczego?! – oburzyła się Lucy
- Przecież wiesz… - zaczęła Emma
- Masz na myśli tego gnojka, który cię rzucił?! Em! To było pół roku temu! – Lucy pogładziła ramie przyjaciółki
- Ale… - brunetka zaczęła coś mówić lecz Lucy jej przerwała
- Nie ma żadnego ale! Nie można żyć przeszłością!
- Ja po prostu boje się, że jeśli się zakocham to potem znowu będę cierpieć… - Emma
- Dziewczyno masz 17 lat, a gadasz jak zgorzkniała, stara panna! Życie jest czasami jest ciężkie i jeszcze nie jedno cierpienie cię spotka – Emma zrobiła smutną minę, a Lucy kontynuowała - ale wiesz "jeśli boisz się sparzyć nigdy się nie ogrzejesz" – wyśpiewała słowa piosenki rozweselając tym samym brunetkę

***

- Cześć! – do sali gdzie już rozbrzmiewała muzyka weszła piątka wesołych chłopaków
- No hej! – odpowiedziała im Lucy – Jak tam po imprezie?
- Świetnie! – Louis – A Tobie się podobało?
- No ba! – puściła oczko do Liam'a – A ciebie dlaczego nie było? – zapytała Zayn'a
- Byłem u dziewczyny – uśmiechnął się – I też było super! – dodał
- No to super, że super! To co, zaczynamy rozgrzewczkę, a potem pokaże wam wstępny układ? - klasnęła Lucy
- Ok! – odpowiedzieli chłopacy bez większego entuzjazmu, zmęczeni imprezą


- Nie no! Układ świetny! – Liam podbił do blondynki
- Cieszę się, że ci się spodobało – uśmiechnęła się
- Mi też się podoba! – powiedział Louis
- A mi nie! – jak zwykle sprzeciwił się Harry
- No tak! Bo za długo cicho siedziałeś! – wywróciła oczami Lucy
- To mam się w ogóle nie odzywać?! – naskoczył na nią Hazza
- Było by miło! - uśmiechnęła się do niego uroczo
- Możesz sobie pomarzyć! - nadal uważnie ją obserwował
- Wybacz, ale w moich marzeniach nie ma nawet odrobinki miejsca dla takich przychlastów jak ty! - Lucy
- Jasne, jasne. Idź wynosić śmieci z pulpitu! - zaśmiał się Harry
- A ty idź naklejać znaczki na maile! - Lucy
- Dzieci! Uspokójcie się! – krzyknął Zayn
- Nie jestem dzieckiem! W przeciwieństwie do tej gówniary! – powiedział Harry wskazując na Lucy
- Wole być gówniarą niż taką melepetą jak ty! – krzyknęła dziewczyna
- Lucy, Lucy?! Możemy chwilę pogadać? – zapytał Niall za nim Harry zdążył jej coś odpowiedzieć
- Możemy – odpowiedziała blondynowi i odeszli kawałek od chłopaków
- Wiesz jest taka sprawa…. – Niall motając się
- No powiedz wprost! Chcesz numer do Emmy, tak?- uśmiechnęła się blondynka
- No tak…. – zawstydził się chłopak
- Masz! – podała mu już wcześniej naszykowaną karteczkę z numerem brunetki
- Ale skąd…
- Przeczuwałam! – odpowiedziała przerywając mu


- Dobra to kończymy! Spotykamy się za dwa dni. Macie być bardziej wyspani niż dzisiaj! - Lucy
- Tak jest szefowo! – Louis stając na baczność
- Załatwcie wszystkie swoje sprawy – spojrzała na Niall’a – I przyjdzie zrelaksowani i pełni sił życiowych!
- Tak jest! – Lou powtórzył czynność
- No to spadamy! Do zobaczenia! – Zayn kierując się wraz z resztą chłopaków do wyjścia
- Liam?! Mógłbyś chwile zostać? – Blondynka w ostatniej chwili krzyknęła za chłopakiem. On wszedł z powrotem na sale, a za nim pozostała czwórka, dziewczyna widząc to dodała – Ale tylko Liam – uśmiechnęła się lekko
- Dlaczego tylko on!? Ja też chce! – Louis przepychając się przed Liam'a
- Innym razem, Ok? To pa! – wypchała ich za drzwi
- O co chodzi? – zapytał Liam z uśmiechem
- Musi o coś chodzić? Może tak po prostu chce pogadać…
- Nie mam nic przeciwko. To o czym pogadamy? – Liam siadając na parapecie obok blondynki
- A na przykład o tym co robisz w czwartek od 20?
- Chcesz mnie zaprosić na randkę? – roześmiał się chłopak
- Chciałbyś! – blondynka również zaczęła się śmiać – Powiedzmy, że mam dwa bilety na Max Dance Show i…
- No coś ty zaprosili cię tam? – zaskoczony chłopak przerwał Lucy
- Pewnie! To co skusisz się?
- Jeszcze pytasz? – Liam uśmiechnął się szeroko – Będę po ciebie punkt 19.30! – powiedział zeskakując z parapetu i stając na wprost blondynki
- A adres masz, że tak się śpieszysz? – roześmiała się
- Masz coś do pisania? – Liam obszukując swoje kieszenie w poszukiwaniu kartki i długopisu
- Mam – powiedziała zapisując adres…


Od razu przepraszam za spóźnienie, ale musiałam odespać po wczorajszej imprezie, a potem musiałam spotkać się ze znajomymi, aby ustalić gdzie jedziemy na wakacje, ale już jestem.
Chcę podziękować i zareklamować blogi następnych osób, które są dla mnie bardzo mili.
Z tego co pamiętam to masz na imię Maja, tak? Chciałam Ci powiedzieć, że pamiętam Twoje pierwsze opowiadanie. Byłam z Tobą od początku, ale potem jakoś zaniedbałam Twojego bloga za co chciałam Ci teraz przerosić. 


sobota, 7 lipca 2012

Rozdział 3



Lucy zabrała chłopaków na sale. Liam podał jej płytę. Ich płytę.
- Ładna okładka – powiedziała uśmiechając się do blondyna – Która piosenka?
- Daj pierwszą, z sentymentu – powiedział Zayn
- Z sentymentu? – zapytała
- Pierwszy singiel – uśmiechnął się dumnie
- No to pokażcie na co was stać! – złośliwy uśmieszek
Dźwięki „What Makes You Beautiful” rozległy się po sali. Lucy obserwowała ruchy chłopaków, ich rozciągliwość, wyczucie rytmu. W życiu by się do tego nie przyznała ale przypadli jej do gustu. Wszyscy. Nawet Harry.
- No, no. Gratulacje Liam, świetna choreografia – uśmiechnęła się do chłopaka – Dobry jesteś – puściła mu oczko
- Staram się – nie spuszczał wzroku z dziewczyny cały czas szeroko się uśmiechając
- Z Tobą Zayn trzeba będzie ręce trochę poćwiczyć. Ciebie Niall rozruszać. Ciebie uspokoić – spojrzała na Louis'a – A co do ciebie – zmierzyła Harry'ego od góry do dołu – W Tobie będzie trzeba zmienić wszystko.
- Ale ogólnie fajnie, nie? – Zayn z bananem na twarzy
- Nie jest źle…- odpowiedziała przekornie
- Czyli, że ci się podoba – uśmiechnął się Liam
- Nie mówię, że nie – spojrzała na chłopaka, a on na nią i tak trwali w tych spojrzeniach. Pozostali widząc to uśmiechnęli się pod nosem. Poza Harry’m, który stał naburmuszony z boku
- Zostawcie płytę i wpadnijcie… - chwila zamyślenia – na przykład w piątek o 16, co wy na to? – Lucy
- A my na to jak na lato – Louis
- To świetnie w takim razie do zobaczenia – dziewczyna już kierowała się do wyjścia, gdy do sali wszedł Max.
- Słyszałem, że jakieś sexy dupy dostałaś – zakłopotał się gdy zobaczył chłopaków. Lucy pękała ze śmiechu. A pozostali stali zażenowani sytuacją
- Max – powiedziała uspakajając się – Poznaj moje nowe ‘sexy dupy’ – odwróciła się w stronę chłopaków – Liam, Niall, Zayn, Louis  – wymieniała z uśmiechem, na ostatnim się zatrzymała, zrobiła skwaszona minę –  I przychlast
Chłopacy podli sobie rękę
- Nie jestem przychlastem! – powiedział naburmuszony Harry
- Jesteś!- zaśmiała się Lucy
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Jesteś i gasisz świtało w lodówce – Lucy
- A ty masz stragan na Allegro – Harry
- Chociaż wiem co to jest Allegro - powiedziała z satysfakcją dziewczyna
- Sugerujesz, że nie wiem!? - spojrzał na nią groźnie
- Nie sugeruje – urwała na chwilę by Harry pomyślał, że wygrał – Ja to wiem – dokończyła
- Stop! – wtrącił się Max – Znów was trzeba będzie rozdzielać? – uśmiechnął się do blondynki i objął ją ramieniem
- Jakbyś zostawił mnie z nim i z ołówkiem to już nigdy nie trzeba by było nas rozdzielać – dziewczyna słodko się uśmiechnęła
- A co byście robili tym ołówkiem? – zainteresował się Louis, któremu do głowy zaczęły przychodzić rożne niecenzuralne myśli
- Przebiłabym mu nim aortę – roześmiała się Lucy
- Słońce, proszę Cię – roześmiał się Max
- W psychiatryku nie mieli miejsc, że tu jesteś? – zbulwersował się Harry
- Byli bardzo zajęci, poszukiwaniami przychlasta z lokami na łbie, który niedawno im uciekł – wszyscy się roześmiali – Wiesz może coś na ten temat? – dodała
- A ty jak dorośniesz to pewnie chcesz zostać owocem Jogobelli? - Harry
- Nie będę ci marzeń zabierać! – znów zaczęła się denerwować
- Lucy obiad już jest – Max próbował odwrócić jej uwagę
- A co jest? – oczka jej się zaświeciły
- Aaaa… To niespodzianka. Chodź to się przekonasz… - złapał ją za rękę kierując się ku wyjściu
Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się szeroko i zaczęła iść za chłopakiem. – Cześć chłopaki! – krzyknął Max w drzwiach
- A tak – Lucy przypomniała sobie, że oni nadal tu są – Do piątku! – rzuciła pośpiesznie żeby jak najszybciej znaleźć się na upragnionym obiedzie….


- A ten cały Max to kto to jest dla niej? – z naburmuszeniem zapytał Lou
- Louis, skąd mamy to wiedzieć – odpowiedział Zayn popijając wodę
- Jak ja pierwszy raz widzieliśmy to był z nią, dzisiaj z nią tańczył, potem to tu tutaj, w sensie, że jakieś obejmowanie, trzymania za rękę – wymieniał Niall – No i powiedział do niej ‘Słońce’. Z tego wszystkiego wynika, że najzwyczajniej w świecie są razem – poklepał kolegę po ramieniu
- To nie możliwe – powiedział Harry, a reszta spojrzała na niego dziwnie – Żadny normalny chłopak nie chciał by takiej panny – dodał
- W takim razie jestem nie normalny! – krzyknął Louis
- Ja też – przyłączył się do niego Liam
Harry spojrzał z nadzieją na Niall’a i Zayn’a
- Ja mam dziewczynę – powiedział Zayn rozkładając ręce w geście obrony
- Ja wole trochę spokojniejsze… - powiedział Niall – Ale nie jest zła – dodał z uśmiechem
- Załamujecie mnie – powiedział Harry, poczym opuścił sale

***

To nie wiarygodne jak czas szybko mija. A jeszcze bardziej nie wiarygodne jest to, że wszystko się tak szybko zmienia. Przykład? Pogoda! Jeszcze kilka dni temu, jeszcze wczoraj ciepłe promienie słoneczne ogrzewały mieszkańców Londynu. A teraz? Deszcz!

- Przepraszam za spóźnienie! – do sali gdzie czekała piątka chłopaków wbiegła Lucy
- Umawialiśmy się na 16, a jest piętnaście po – powiedział jak zwykle ze złością Harry
Blondynka już miała mu coś odpowiedzieć, ale Liam ją uprzedził
- Nic się nie stało – uśmiechnął się słodko
- 15 minut jest jeszcze dopuszczalne – dodał Zayn
- Świetnie – ona również obdarzyła ich uśmiechem – Przesłuchałam to wasze cudo – powiedziała wyciągając z torby płytę – I powiem, że jak na boyband jesteście całkiem znośni
- Przepraszam cię bardzo, czy ty masz coś do boybandów? – z udawanym obrażeniem zapytał Lou
- Ona do każdego coś ma!- krzyknął Harry
- Nie do każdego tylko do takich przychlastów jak ty! – uśmiechnęła się do niego
- Nie jestem przychlastem!
- Powtarzasz się. Już to kiedyś słyszałam.
- Ty się pierwsza powtarzasz!
- Nie powtarzałabym się gdyby było jakieś inne słowo na określenie ciebie!
- Znowu?! – Liam – Proszę was – spojrzał swoimi brązowymi oczami na dziewczynę, która jedynie przekręciła oczami
- Dobra. Udawajmy, że go tu nie ma – sztucznie uśmiechnęła się do blondyna
- A dlaczego nie możemy udawać, że to ciebie tu nie ma? – Harry
- Dlatego! – Lucy
- Jakiego tego? – Harry
- Harry! Uspokój się! – krzyknął na niego Zayn. Tym razem to Harry przekręcił oczami i usiadł po turecku na podłodze.
- Jedna sprawa. Układy na koncerty z tancerkami czy bez? – zapytała Lucy
- Na co dzień nie, ale chcielibyśmy mieć otwartą furtkę na takie rozwiązania – powiedział Liam
- Ile ty masz właściwe lat?- Lucy kierując pytanie do Niall’a
- Ja? – zapytał ze zdziwieniem.
- Tak ty. – uśmiechnęła się
- Niedługo 19, a co? – Niall
- Nie nic. A masz dziewczynę? – dalej dopytywała
- A co ty go tak przesłuchujesz? – Louis
- Nie przesłuchuje. Tak się po prostu pytam – usprawiedliwiła się Lucy – To jak?
- Nie mam… - odpowiedział Niall
- Aha. – czas na błyskawiczną zmianę tematu - A co z układem do…. – zaczęła mówić, ale jej przerwano
- A ty? – Liam
- Czy mam dziewczynę? – zapytała roześmiana Lucy
- Nie – chłopak również się roześmiał – Ile masz lat?
- Nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz – powiedziała wystawiając język
- O ty! Wiesz co!? Niall ci powiedział! – oburzony Liam
- To Niall'owi mogę powiedzieć – uśmiechnęła się
- To powiedz! – Liam wskazał na kolegę ręką
Dziewczyna podeszła do Niall’a i wyszeptała mu coś na ucho.
- Już – uśmiechnęła się – Wracając do układu…
- Nam też musisz powiedzieć! – tym razem oburzył się Louis
- Bo jak nie… - Liam zaczął
- Bo jak nie, to co? – zainteresowała się Lucy
- Chłopaki co jej zrobimy jak nam nie powie? – Liam ze złośliwym uśmieszkiem
- No nie wiem… Zagilgotamy na śmierć? – Louis z poważną miną.
Liam i Lou zaczęli zbliżać się w stronę dziewczyny.
- No to dawajcie – dziewczyna wyszła im naprzeciw
- No wiesz! Powinnaś się bać! – Lou z miną pięciolatka – Zepsułaś całą zabawę!
- Ojoj… - rozczuliło ją to, ale przecież nie może dać tego po sobie poznać – Straszne! – dodała ze złośliwością – Wracając do tematu… I niech tylko mi teraz któryś przerwie to wykastruje! – całkiem poważnie, wzbudzając tym postrach u chłopaków – Następny teledysk do jakiej piosenki robicie?
- „Up all night” – Lou
- Z tańczeniem czy bez? – zapytała Lucy
- Chyba z… - niepewnie Liam
- Chyba…? To skąd mam wiedzieć czy układać choreografie z tancerkami czy bez i czy w ogóle ją układać? – podniosła głos
- Yyyy - Liam
- Eeeee – Lucy przedrzeźniając Liam’a – Będziemy teraz samogłoski wymieniać? – po minach chłopaków – Eh… No dobra, na kiedy te choreografie mają być gotowe?
- Na razie zależ nam praktycznie tylko na tej.  – Liam
- Spoko… – chciała mówić coś dalej, jednak jej telefon zaczął dzwonić
- „Słucham? (…) Gdzie?! (…) Co?! (…) Sieroto jedna! (…) Zaraz Będę! Czekaj tam na mnie! Pa!”
- Coś się stało? – Liam
- Tak. Słuchajcie musze już lecieć. Omówimy wszystko innym razem – powiedziała wstając z podłogi
- Nie dość, że się spóźniasz to jeszcze przerywasz spotkanie?! – oburzony Harry w końcu się odezwał
Chłopacy spojrzeli na niego spod byka, a on się zamknął.
- Jeśli się stało coś poważnego to powiedz. Może będziemy ci mogli jakoś pomóc. – Zayn
- Potraficie zająć się rocznym bachorem? – Lucy
- Nie… A…. – Liam
- Max został uszczęśliwiony siostrzeńcem na wieczór – Lucy
- Aaaaaa
- Słuchaj jest u nas jutro impreza. Wpadniesz? – zapytał z nadzieją Lou
- Sama? Jeszcze mnie zgwałcicie – Lucy z uśmiechem
-  Możesz wziąść sobie kogoś. Na przykład tego swojego Max’a – Liam czekając na reakcje blondynki
- Spoko. Wezmę jeszcze koleżankę. Zostawcie adres u sekretarki  – stojąc już w drzwiach rzuciła z uśmiechem zamykając za sobą, pozostawiając chłopaków z pytaniami, których nie mieli już komu zadać




Chciałam jeszcze podziękować osobom, które poleciły mojego bloga. Jesteście kochane! Dziękuję!
>Juliett<
>dreams come true<

Kolejny rozdział jutro o 18 :) 

piątek, 6 lipca 2012

Rozdział 2



Piękny słoneczny dzień. Świat tryska energią. W takim dniu chce się żyć, chce się śpiewać, chce się tańczyć

- Tylko pamiętaj Harry, masz się zachowywać jak człowiek i z nikim się nie kłócić – kumpel prawił kazanie chłopakowi z lokami
- Zamknij się Liam! – odwarknął – Przecież ona była okropna, złośliwa, pyskata. Nie powinni jej z domu wypuszczać! – zirytował się na samą myśl o zielonookiej dziewczynie
- Ale ładna była… - rozmarzył się brunet
- Ładnie to ona Cię spławiła. Nie na każdą działasz – z satysfakcja powiedział blondyn
Chłopacy buchnęli śmiechem, a brunet zrobił obrażoną minę.
- Wcale nie była ładna! Była… była…. – Harry nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa na określenie dziewczyny
- No przyznaj się Harry, że ci  się spodobała tylko wstydzisz się przyznać, bo na Ciebie najechała – głos zabrał chłopak w koszulce w paski, oraz czerwonych spodniach
- Ty nie masz za dużo zębów przypadkiem? – odciął mu Harry
- Czyli jednak… Wiesz ile razy mówiłeś o niej przez te dwa dni? - z uśmiechem blondyn – To się nazywa wyparcie poprzez negacje, Harry.
- A ty co internetowy kurs psychologii ukończyłeś?! – Harry odwracając się w stronę kolegi
- Nie, po prostu widzę, że się zadłużyłeś – złośliwy uśmieszek
- Nie jestem pedofilem! Zresztą jak ona może się komuś podobać! W życiu nie widziałem bardziej beznadziejnej dziewczyny! – powiedział składając ręce na piersiach.
- Tak, tak. Wierzymy Ci. Chodzicie, bo się spóźnimy – poganiał wszystkich blondyn
- Ale ja mówię prawdę! – krzyczał Harry goniąc za kolegami


- Czuje się jak na komisariacie, na przesłuchaniu – chłopak o czarnych, idealnie ułożonych włosach przyglądając się olbrzymiej szybie, przez którą widać było wszystko co dzieje się w sąsiednim pomieszczeniu
- Tylko, że to ty przesłuchujesz – powiedział z uśmiechem blondyn, który również zaczął przyglądać się szybie
- O witam panów! – do pokoju wszedł postawny mężczyzna z siwym zarostem – Nazywam się William Smith – powiedział z uśmiechem – A wy to pewnie One Direction?
- Tak, to my – uśmiechnął się blondyn – Byliśmy u pana dwa dni temu. Szukamy dobrego choreografa
- Wiem, sekretarka mi przekazała. Właśnie dlatego jesteśmy tutaj. Chciałbym najpierw pokazać wam co potrafi.
Na sale za szyba weszła grupa dziesięciu osób. Pięć dziewczyn i pięciu chłopaków. Nie wiedzieli, że byli obserwowani. Wygłupiali się, przepychali. Dyrektor zakłopotał się trochę, gdyż chciał żeby chłopacy zobaczyli jak tańczą, a nie jak się śmieją. Nagle rozległa się muzyka. Dźwięki utworu „Like a boy” Ciary rozległy się po całej sali. Docierały również do pokoju, w którym znajdowała się piątka chłopaków i dyrektor. Utwór był podzielony na momenty, w których tańczą same dziewczyny, potem sami chłopacy, aż w końcu tańczą razem. Największą uwaga przyciągała dziewczyna w dużej wełnianej czapce, luźnej koszulce i swobodnych spodniach. Jej ruchy był lekkie, elastyczne a zarazem perfekcyjne. Widać było, że to kocha, że robi to z sercem. Skończyli. Grupa dziesięciu zdyszanych tancerzy była zadowolona z układu. Dyrektor również. Zaprezentowali się wspaniale w szczególności ona.
- I jak? – Smith zapytał z dumą
- Mam nadzieje, że mówił pan o tej dziewczynie w czapce? – z podziwem odpowiedział pytaniem na pytanie blondyn
- Tak, o niej – coraz większa duma – Świetna prawda?
- Wyrąbista w kosmos – odpowiedział zafascynowany Harry. Za słowo „wyrąbista” został obrzucony przez kolegów złowrogim spojrzeniem
- Ona i choreografia – dodał po chwili
- To jej dzieło – powiedział dyrektor – Mam nadzieje, że nie zniechęci was jedna kwestia…
- Czy to nie ten cały Max? – kompletnie nie zwracając uwagi na dyrektora zapytał Harry, obserwując dziewczynę w czapce i jej kolegę, którzy jako jedyni nadal tańczyli.
- A tak, to Max. Wy się znacie? – dyrektor
- Tak jakoś wyszło – odpowiedział blondyn – W niej chyba nic nie może nas zniechęcić – powiedział blondyn wracając do tematu
- Wiek – odpowiedział Smith
- Czyli bardzo młoda? – zapytał szatyn
- Właściwie to niepełnoletnia. Ale widzieliście co potrafi. Jeśli jednak wam to przeszkadza to…
- Nie przeszkadza. Bierzemy ją – powiedział jeden z chłopaków przerywając dyrektorowi
- Liam, może jeszcze to przemyślimy… - powiedział lekko szepcząc blondyn
- Ja tam się zgadzam z Liam’em. Jest świetna, co z tego, że młoda – powiedział szatyn
- Popieram – powiedział kolejny
- Ja właściwie też… - Liam spojrzał na ostatniego kolegę  - A ty Harry?
- Mam nadzieje, że nie będzie taka pyskata jak ta… - urwał znów nie mogąc znaleźć słowa na określenie dziewczyny  - Bierzemy ją! – powiedział ku uciesze radości kolegów z zespołu
- Lucy... po prostu lepiej nie chodzić jej w drogę. Ma ostry języczek, ale naprawdę nie jest taka zła – dyrektor – Lucy! Chodź tu na chwilę – powiedział schylając się naciskając guzik i jednocześnie schylając się do mikrofonu
- Czyli z charakterkiem? – zapytał z uśmiechem chłopak w czerwonych spodniach, a gdy dyrektor pokiwał głową twierdząco dodał – Lubię takie
- Drzwi do pokoju zaczęły się otwierać. Chłopcy czekali w napięciu, aby z bliska zobaczyć swoją choreografkę. Ona wchodząc do pokoju i nie będąc przygotowana na gości, którymi był zespół, zdjęła czapkę. Wszystko działo się w zwolnionym tempie. Jednym ruchem ręki uwolniła pukle jasnych włosów, które swobodnie opadły na jej ramiona…
- To wy! – równo z krzykiem dziewczyny czas zaczął normalnie płynąć, skończyła się magia

- To ona! – krzyknął Harry
- Szefie? Co oni tu robią? – dziewczyna próbowała się uspokoić, ale chłopak z lokami na głowie wywoływał w niej taką złość, że nie mogła się powstrzymać
- O! To wy się znacie? – dyrektor udawał głupka – Będziesz ich choreografem. Życzę powodzenia! – płynnym ruchem ulotnił się z pokoju
- Nie będziesz! – Harry skierował te słowa do dziewczyny – Ja się nie zgadzam!
- A ty co?! Myślisz, że masz tysiące loków na głowie to ci wszystko można, przychlaście? – z rosnącą furią wykrzyczała blondynka
- A co zazdrościsz? - chłopak poprawił fryzurę
- Tobie nie mam czego, ofiaro losu! - fuknęła
- Sama jesteś ofiarą losu!
- Uspokójcie się proszę was – jeden z chłopaków odciągnął Harry'ego – Jestem Liam – wyciągnął rękę do dziewczyny
- Lucy – odpowiedziała podając mu rękę
W ślady Liam’a poszli pozostali
- Louis, ale dla ciebie skarbie Lou – podszedł do niej chłopak w czerwonych spodniach. Miał tak błękitne oczy, że można by patrzeć się w nie godzinami i by się nie znudziły.
- Niall - chłopak o zarażającym uśmiechu i czapką na głowie, ale widać było spod niej blond włosy.
- Zayn - urody pozazdrościłby mu chyba każdy. Ciemna karnacja, czarne włosy i brązowe oczy.
- A to jest Harry – Liam przedstawił rozzłoszczonego chłopaka.
- Fajnie – blondynka rzuciła pośpiesznie, odwróciła się na pięcie – Cześć – i wyszła, pozostawiając zespół w  pustym pomieszczeniu.
- Nie zgadzam się! Przecież to jeszcze dziecko, a ma nami rządzić?! Nie ma mowy! – Rob
- Zamknij się Rob! Ja tam dalej jestem za nią. Z resztą nie wydaje się dużo młodsza od Ciebie. – Louis próbował jakoś udobruchać kolegę.
- Ja też, a moje zdanie liczy się najbardziej, bo ja się na tym znam. Będzie naszą choreografką i już – powiedział Liam wychodząc za dziewczyną na korytarz.


- Szefie! Nie ma takiej opcjonalnej opcji żebym się nimi zajęła! – krzyk blondynki rozlegał się po całym korytarzu
- My naprawdę nie jesteśmy tacy źli – za jej plecami pojawili się chłopacy.
- Błagam – swoje słowa ponownie skierowała do dyrektora, nie zwracając uwagi na chłopaków
- Decyzja podjęta. Jak już mówiłem, życzę udanej współpracy – powiedział wchodząc do swojego gabinetu jednocześnie zamykając drzwi
- I co się gapicie? – dziewczyna dynamicznie odwróciła się do chłopaków, do których do tej pory stała tyłem – Chodźcie! – krzyknęła i zaczęła iść.
Szli w ciszy, bo nikt nie chciał się narażać blondynce. Po chwili znaleźli się przed drzwiami, która dziewczyna otworzyła kluczem. Mały pokoik z kanapą, dwoma krzesłami, komputerem, a nawet telewizorem.
- Więc wy jesteście….? – zapytała i czekała, aż ktoś za nią dokończy
- One Direction – odpowiedział z uśmiechem blondyn. Uśmiechał się tak ładnie i słodko, że było to zaraźliwe – Byliśmy w x-factor – dodał gdy dostrzegł, że ta nazwa nie wiele mówiła dziewczynie
- I oczekujecie ode mnie…? – znów czekała na dokończenie
- No żebyś nam choreografie ułożyła – powiedział Louis
- No tak, ale do czego? – zapytała podchodząc do wierzy i włączając ją
- Wiemy, że jesteś jeszcze mała i głupiutka, ale to chyba nie trudno się domyślić, że do naszych…. –  Harry urwał gdy w głośnikach usłyszał dobrze znaną mu piosenkę – Ty tego słuchasz?! – już krzyczał
- Nie, oglądam – powiedziała z sarkazmem Lucy – Wiem, że jesteś stary i głupi, ale chyba nie trudno się domyślić, że muzyki się słucha – odcięła się chłopakowi
- Paramore, prawda? – zapytał Lou
- No ba! Paramore rządzi! A co ty też słuchasz? – dziewczyna zaciekawiła się
- Ja nie, Harry tak – ze śmiechem skierował wzrok na załamanego Hazzę
- Tak sam z siebie? Czy go zmuszacie? – blondynka też się załamała
- Sam z siebie – roześmiał się Liam
- Nie możliwe, że takie dno wpadło na taki zespół – popatrzyła złym wzorkiem na Harry'ego
- Nie jestem dnem! – Harry
- Oj, zdziwił byś się!- Lucy
- Tak?!
- Tak! – odpowiedziała przedrzeźniając chłopaka
- Proszę was. Nie kłóćcie się. Mamy razem pracować – powiedział Liam, a jego głos sprawiał, że chciało się go słuchać
- Jemu to powiedzcie! – Lucy pokazała na chłopaka palcem
- Mi?! Ty się zaczynasz? – Harry
- Ja?!
- Tak ty!
- Harry! – krzyknął Lou  - Zabraniam ci tak mówić do naszej pani choreografki!
Liam wykorzystując to, że Harry zamknął się na chwile powrócił do tematu.
- Tej choreografii to potrzebujemy do naszych piosenek – i piękny uśmiech – Kilka kawałków, ale do dwóch już mamy, a są jeszcze ballady, wiesz jak to jest.
- A do tych dwóch kto wam układał? – blondynka
- Liam, bo tak w ogóle to on tez jest choreografem. Może nie profesjonalnym, ale dobrze potrafi co nieco wymyślić, tylko teraz znalazł sobie nowe zajęcie – powiedział z wyrzutem Niall
- W sensie, że odchodzisz? – Lucy
- Nie, skąd. Po prostu mam jeszcze kilka zajęć i nie mam za dużo czasu – Liam
- Wyobrażasz to sobie, nie ma czasu dla swojego zespołu, ale dla innych ma  - powiedział z udawanym płaczem Louis
- Bywa i tak – odpowiedziała krótko dziewczyna, a gdy spostrzegła, że Harry spostrzega na nią złowrogo, uniosła się – A to co się tak lampisz przychlaście?
- Wpadłaś mu w oko – ze śmiechem powiedział Zayn jednak, gdy Lucy spojrzała na niego wzrokiem w stylu ‘Zamknij się, bo pożałujesz, że żyjesz’ momentalnie się uspokoił
- A co nie mogę!? – Harry
- Nie! – Lucy
- Błagam was znowu zaczynacie!? – powiedział Liam wstając z krzesła skierował się w stronę dziewczyny – Może pokażemy co potrafimy? – uśmiechnął się miło
 - Z chęcią – powiedziała uprzejmie również uśmiechając się do chłopaka…



Pozdrawiam Angelika xoxo

czwartek, 5 lipca 2012

Rozdział 1



Londyn. Dzień jak co dzień. Zwykły, nudny, przeciętny. Ale czy dla każdego?
Duży budynek, którego nowoczesne szklane szyby odcinają ludzi wewnątrz od ludzi na zewnątrz.  A co w środku poza ludźmi? Głośna muzyka, taniec, wyczerpujący trening, radość, rozpacz, ból i szczęście – jednym słowem szkoła tańca.


-Źle!! Przecież tam jest „i raz i dwa, i raz i dwa”. Zaczynamy od początku! – po całej sali rozlegał się głos młodej dziewczyny. Można by wręcz rzec bardzo młodej.
- Stop! – znowu ona – Ja rozumiem ten układ jest trudny, ale na Boga... Co wy wyprawiacie?! Nina ruszaj tyłkiem, a ty Nick nogami! Nie takie rzeczy się przecież tańczyło! No proszę was! Jeszcze raz! Tylko tym razem mi niczego nie spieprzyć, bo nie wyjdziemy dopóki tego nie zatańczymy!
Czasami tylko krzyk przynosi skutek. Tak też było tym razem. Układ wychodził świetnie. Synchrony równe, ruchy żywe i energiczne, podnoszenia perfekcyjne. Aż tu nagle...
- Widziałeś minę tej laski! Wyglądała jakby Justin'a Bieber'a zobaczyła! – z głośnym śmiechem do sali weszła piątka roześmianych chłopaków przerywając taniec.
- No nie! – dziewczyna, która już nie raz tego dnia krzyczała znów uniosła głos – Wy tu czego?! – spytała podchodząc do chłopaków
- My do Ciebie skarbie. Gdzie ty byłaś przez całe moje życie? – uwodzicielskim tonem podbił do dziewczyny czarnowłosy chłopak. Pozostali z uśmiechami na twarzy czekali na jej reakcje
- Chowałam się przed Tobą! – z rosnącą furią odpowiedziała dziewczyna. Te słowa zawstydziły chłopaka. Reszta zaczęła się śmiać widząc jego zakłopotanie.
- Przepraszam za niego! – na pierwszy plan wysunął się chłopak w kręconych włosach – Słuchaj ślicznotko szukamy pokoju tego co tym wszystkim kieruje. Pomożesz nam? – uśmiechnął się
- Wam się w dupach poprzewracało? Wchodzicie tu, rozwalacie cały układ, tylko po to żeby spytać się gdzie jest pokój dyrektora skoro na drzwiach naprzeciwko wisi podpisana tabliczka!? – z sarkazmem i jednocześnie politowaniem odpowiedziała tancerka
- Ej, ej nie musisz od razu się na nas drzeć! Kim ty tu w ogóle jesteś!? – znów chłopak w lokach
- Nie twoja sprawa przychlaście
- To może my już pójdziemy – wychylił się blondyn
- Tak, to świetny pomysł – chłopak z dłuższymi włosami
- To sorry, że przerwaliśmy! Cześć – wysoki szatyn, ciągnąc za rękaw chłopaka, który właśnie przed chwilą został nazwany przychlastem
- Nie! Nie będzie mnie tu jakaś gówniara od przychlastów wyzywała – wyrwał mu się
- No wyobraź sobie, że będę – zaczynali krzyczeć coraz głośniej co sprawiało, że cała sala zaczynała się nimi interesować
- Matka cię w betoniarce kołysała, że tak się rzucasz?! – znów on
- Odezwał się ten co się nie rzuca! – popatrzyli uważnie na siebie.
Teraz już wszyscy ich obserwowali czekając na dalszy rozwój wypadków. Chłopacy, którzy weszli z nim do sali odsunęli się trochę bojąc się, że złość dziewczyny przeżuci się również na nich.
- Na pewno nie tak jak Ty! – przysunął się do niej
- Wiesz co?! Jesteś pusty jak bęben maszyny losującej przed zwolnieniem blokady! - dziewczyna nie potrafiła przestać, miała cięty język
- A wiesz co?! Ty też! - odpowiedział oszołomiony
- I co tylko na tyle cię stać ty głupi głupku?! - zaśmiała się
- Głupi głupku? – roześmiał się z kpiną – Wracaj do przedszkola bejbe! - pomachał jej teatralnie
- Zaufaj mi, że gdybym miała pewność, że ciebie tam nie będzie to na pewno bym tam poszła!
- To szerokiej drogi! - wskazał drzwi
- A ty idź talerzem w mikrofali kręcić!
Nagle na salę wszedł chłopak, który swoją urodą byłby wstanie zawrócić w głowie nie jednej dziewczynie. Jasno brązowe włosy, powalający uśmiech, brązowe oczy. Spojrzał na tłum obserwujący dwie kłócące się osoby. Olał to i zaczął rozgrzewkę, ale gdy usłyszał dobrze znany mu głoś podbiegł do awanturników.
- Co tu się dzieje?! – krzyknął odciągając dziewczynę od chłopaka, z którym się kłóciła
- Max! Ta melepeta się rzuca! – odpowiedziała ze złością skacząc odrobinę do góry gdyż chłopak zasłaniał jej wroga. Jej blond włosy uniosły się, a następnie opadły, poruszając się zgodnie z ruchami jej ciała. Jej zielone oczy zabijał spojrzeniem chłopaka.
- Sama jesteś melepetą! – odkrzyknął chłopak w lokach
- To się odmienia kretynie – dziewczyna wybiegła za Max'a
- Ciekawe jak?!
- Srak!
- Już! Spokojnie! – Max ponowie złapał za rękę dziewczynę przyciągając ja do siebie – Pomóc w czymś? – pytanie to skierował do rozwścieczonego chłopaka
- My właściwie szukamy Pana Smitha – odezwał się zażenowany całą tą sytuacja chłopak wyglądający na najspokojniejszego z całek piątki, a pozostali chłopacy próbowali uspokoić „przychlasta”
- Pokój naprzeciwko – Max odpowiedział miło
- Mówiłam im to pół godziny temu! Tylko ten idiota zaczął się pluć! – do akcji ponownie wkroczyła blondynka
- Plują to się dzieci w twoim wieku – i zaczyna się od początku
- Dobra! Koniec! Pokój jest naprzeciw. Miło było was poznać – uśmiechnął się brązowooki zasłaniając swym ciałem dziewczynę
- Nieprawda! – krzyk zza jego pleców
- No, to dowidzenia wszystkim! Miłego dnia! – blondyn wraz z brunetem wytargali chłopaka, który znów miał zamiar się kłócić, zza drzwi. Reszta również wyszła. Wszyscy udawali, że nie obserwowali toczonej kłótni. Zajęli się swoimi sprawami. Max spojrzał na blondynkę z mina wyrażającą wielki znak zapytania. Dziewczyna przekręciła oczami. Po czym odeszła
- Tańczymy jeszcze raz! Mam nadzieje, że tym razem żadne przychlasty nam nie przeszkodzą…

No to tyle na dziś. Trochę mało, wiem o tym. Chcę wiedzieć, czy mam pisać dalej, czy skasować bloga. Proszę o komentarze i jakieś powiadomienie innych fanów 1D o tym blogu. Z góry dziękuję. Możecie się ze mną skontaktować na  >Twitter<. Odpowiem na wszystkie pytania i chętnie porozmawiam. 
Pozdrawiam Angelika xoxo


niedziela, 10 czerwca 2012

Witam



Witam po długiej przerwie. Na samym początku chciałam wszystkich z całego serca przeprosić za to, że tak bez żadnego uprzedzenia usunęłam blog "You Tell Me You Love Me", oraz że zawiesiłam pisanie "Live Your Dreams". Musiałam to zrobić z przyczyn prywatnych, zrobiło się za duże zamieszanie w moim życiu prywatnym przez te opowiadania. Ale teraz zaczynam pisać od nowa. Nowy blog, nowe opowiadanie, nowa historia, która mam nadzieję wam się spodoba. 
Chociaż może niektóre osoby mnie pamiętają (chociaż w to wątpię) to i tak należy się przedstawić. A więc mam na imię Angelika no i od kilku miesięcy jestem już pełnoletnia. Jak już można się domyślić z tego co napisałam wyżej prowadziłam już dwa blogi, przez które poznałam wiele bardzo fajnych osób. Mam nadzieję, że ten blog będzie tak samo znany jak dwa poprzednie. Co prawda nie zamierzam napisać nie wiadomo ile rozdziałów, chcę, żeby to była nie za długa historia, którą polubicie.

Pozdrawiam Angelika xoxo