czwartek, 9 sierpnia 2012

Rozdział 21



- Wychodzimy! – Gemma z zapałem wparowała do pokoju Lucy – Ty jeszcze nie gotowa?! – rozłożyła ręce przed blondynką, która leżała w łóżku
- Nigdzie nie idę - nakryła się kołdrą
- Idziesz!
- Nie!
- Lucy! Wstawaj! Nie ma czasu!
- Ale ja nie idę!
- Dlaczego?!
- Bo nie mam ochoty...
- Nie marudź – Gemma podeszła do szafy – Zakładasz to, to i to – rzuciła rzeczy na łóżko – Za 10 minut na dole
Blondynka nie chętnie ubrała się w rzeczy naszykowane przez dziewczynę. Zrobiła rockowy makijaż i była gotowa. Myśli Lucy zaprzątał nie tylko Harry, ale też Emma. Przecież miała do niej zadzwonić. Tymczasem nie daje żadnego znaku życia...
"Emma co z tobą? Miałaś do mnie zadzwonić...
Odezwij się wreszcie! Czekam..."

Po napisaniu sms'a nacisnęła "wyślij" i powolnym krokiem udała się na dół.

***

Emma samotnie przemierzała Irlandzkie ulice. Mocno ściskała podręczną torbę, w której schowała przedmiot miejący zaważyć na jej dalszym życiu.
- No wreszcie! Gdzieś ty była?! – Niall już od progu napadł na brunetkę
- Byłam w sklepie – wyciągnęła za siebie siatkę z zakupami
- Przecież mama robi zakupy. - powiedział podejrzliwie
- Chciałam jej pomóc – cmoknęła chłopaka w policzek po czym szybkim krokiem udała się w górę schodów.

***

- Proszę, proszę. Księżniczka jednak idzie – powiedział złośliwie Harry, gdy Lucy stanęła przed dwójką rodzeństwa i Tom'em
- Zamknij się Przychlaście – warknęła w jego stronę
- Idziemy! – Tom wypychając wszystkich za drzwi

***

Liam siedział zamyślony w swoim pokoju. Nie mógł się pozbyć sprzed swoich oczu widoku uroczej brunetki z czekoladowymi oczami. Myślał o niej cały czas. Zastanawiało go dlaczego nie zostawiła żadnego numeru, adresu. Chciał ją odnaleźć, jednak jedyne co o niej wiedział to to, że ma na imię Cassie i jest nie zwykle śliczna.

***

- Harry, przystopuj trochę – do Hazzy popijającego już któryś z kolei drink podszedł Ryan
- Daj mi spokój – odpowiedział chłodno biorąc kolejnego, dużego łyka Martini
- To przez nią...? – Ryan spoglądając na blondynkę siedzą po przeciwnej stronie baru
- Nie – Harry nie odrywając wzroku od szklanki
- Znam cię już trochę i...
- To nie przez nią! – przerwał Ryan'owi, a następnie wstał i odszedł w roztańczony tłum.

***

- Który to już? – Tom podszedł do Lucy z kieliszkiem w ręku
- Po piątym przestałam liczyć – uśmiechnęła się ironicznie
- Dlaczego wy się tak zachowujecie?!
- Może sprawia nam to przyjemność
- Lucy... Czy ty nie widzisz, że jemu naprawdę zależy?
- A czy ty nie widzisz, że mam dość tego, że każdy, cały czas przekonuje mnie do tego, że powinnam być z Harry'em!? Zbrzydło mi to już! – dziewczyna z olbrzymią złością odeszła od baru.

***

Trzy, dwa, jeden. Brunetka siedząc na pralce próbowała zmusić się do przełożenia na drugą stronę testu ciążowego. Jednak nie wychodziło jej to. Ręce drżały, a serce waliło ja oszalałe. Jak będzie wyglądało jej życie gdy okaże się, że naprawdę jest w ciąży? Jak sobie poradzi z taką odpowiedzialnością? Czy da radę? Czy nie zostanie sama? To pytanie przewijało się najczęściej. Jak zareaguje Niall na wieść o tym, że zostanie tatusiem?
Emma w końcu zebrała się w sobie. Zdecydowanym ruchem ręki obróciła test na drugą stronę. Jej oczą ukazały się dwie niebieskie kreski.

***

Lucy przedzierała się przez tłum rozbawionych imprezowiczów. Ich roześmiane twarze wybitnie ją denerwowały. Z czego tu się cieszyć?! Życie jest okropne! Ludzie do niczego! A do tego ta miłość! Bezczelne uczucie, które wkrada się nie proszone. A najgorsze w miłości jest to, że nią można nad nią zapanować.
- Uważaj jak chodzisz! – blondynka warknęła do chłopaka, w którego właśnie wpadła
- To ty uważaj! – odpowiedział chłopak
Lucy szybko uniosła wzrok na dźwięk dobrze znanego jej głosu.
- Tu jest tyle ludzi, a ty akurat na mnie musisz wpadać?!
- Przeznaczenie – odpowiedział Harry – Poza tym to ty na mnie wpadłaś
- Nie wierze w przeznaczenie – powiedziała spoglądając w zielone tęczówki chłopaka, które odbijały różnokolorowe światła dyskoteki
- A w co?
- W przypadki. - po raz ostatni spojrzała w jego oczy, a następnie ruszyła dalej przed siebie.

***

W pewnym małym mieszkanku dwie dziewczyny zawzięcie coś pakowały. Po całym domu walały się kartony i olbrzymie, zapakowane ponad swoje możliwości torby.
- Jeszcze trochę! Przyciśnij mocniej! – jedna z dziewczyn krzyczała siedząc na torbie
- Megan! Nie da się – odpowiedziała jej druga
- Musi się dać!
Obydwie usiadły na torbie. Po kilku minutach krzyku i wycięczającej walki z zamkiem wreszcie udało się im zamknąć torbę.
- Mówiłam, że się zamknie – Megan powiedziała z dumą
- Tak, tak. Mówiłaś – odpowiedziała jej brunetka
- Cassie. Co się z tobą dzieje? – spojrzała podejrzliwie na siostrę
- Nic – uśmiechnęła się sztucznie – Co się ma dziać?
- Chodzisz jakaś przymulona ostatnio
- Wydaje ci się
- Zakochałaś się czy co?
- Ja? Nie no skąd. - pokiwała przecząco głową – Po prostu zawsze jak spotkam kogoś fajnego to coś musi być nie tak.
- Jaśniej proszę
- Pamiętasz jak byłyśmy ostatnio w klubie? Poznałam tam takiego fajnego chłopaka
- I?
- No i to koniec...
- Ale dlaczego koniec? Fajny był to się bierz za niego!
- Przypominam ci, że za dwa dni już nas tu nie będzie
- No właśnie! To jeszcze lepiej! Bzykniesz go raz, dwa i ci przejdzie
- Megan! – Cassie oburzyła się zachowaniem siostry
- Co Megan?! Co Megan?! Może nie mam racji!?
- Ludzi nie powinno się tak traktować!
- Jak tak?
- Tak przedmiotowo! Przelecieć i zostawić! A miłość?
- Miłość nie istnieje
- Jak się kiedyś zakochasz to wtedy pogadamy...
- Ja się nigdy nie zakocham!
- Zobaczymy!
- No i zobaczymy!

***

Lucy wyszła przed klub. Nie wiedziała co ma za sobą zrobić. Po co ma zostawać w miejscu gdzie jest "on". Mówią, że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Albo co z oczu, to z serca. Ale czy naprawdę jeśli usunie się sprzed oczu namacalną postać jest się w stanie o niej zapomnieć? Wymazać bezpowrotnie z pamięci? Oddalić w krainę zapomnienia?
- Cześć Max – blondynka powiedziała cicho do słuchawki swojego telefonu
- Cześć! Co tam słychać w Mieście Aniołów? – zapytał wesoło
- Beznadziejnie.
- Co się dzieje?
- Pamiętasz jak ci mówiłam, że miłość to najgorsze co się może człowiekowi przydarzyć?
- Powtarzałaś to tyle razy, że nie dałoby się zapomnieć...
- Miałam rację...
- Co cię tak wzięło na takie wyznania?
- Max! Wszystko jest nie tak jak powinno!
- Przyznaj się wreszcie
- Do czego?!
- Dobrze wiesz do czego?!
- Nie, nie wiem. Oświeć mnie
- Dobra. Najpierw przyznaj się do tego, że go kochasz przed samą sobą i wtedy pogadamy – powiedział – Cześć – dodał  rozłączając się
- Ja go wcale nie kocham! – krzyknęła – Halo?! – blondynka dopiero teraz zorientowała się, że Max się rozłączył – Nie kocham go! – krzyknęła do wyłączonego telefonu następnie schowała go do kieszeni by za chwilę ponownie go wyciągnąć
- Tak? – odebrała
- Lucy? – po drugiej stronie słuchawki usłyszała zapłakany głos Emmy
- Em! I jak?
- Lucy....?!
- No mów!
- Dwie niebieskie kreski! – wykrzyczała przez łzy
- Dwie niebieskie kreski!? Co to do cholery znaczy?!
- Jestem w ciąży!!! – do oczu brunetki napłynęła nowa partia łez
- Ile testów robiłaś?
- Pięć
- Niall już wie?
- Nie.
- No to idź do niego!
- I jak ja mu to powiem?!
- Normalnie! On cie kocha! I to dziecko też pokocha!
- Ale ja nie chce mieć dziecka! Jestem za młoda!
- Samo się to dziecko nie zrobiło, Emma...
- Dzięki. Potrafisz mnie pocieszyć jak nie wiem co!
- Oj Em... Kiedy wracasz do domu?
- Jutro
- No widzisz, ja też. Wtedy pogadamy na spokojnie. Takich spraw nie omawia się przez telefon
- Ok
- Wszystko będzie dobrze, słyszysz?!
- Tak…
- To powtórz
- Wszystko będzie dobrze – powtórzyła smutno
- Głośniej i wyraźniej
- Wszystko będzie dobrze!
- No i tak trzymaj! Do jutra Emma
- Pa.

Lucy ponownie weszła do zatłoczonego klubu. W oddali ujrzała Gemmę, Tom'a i Ryan'a siedzących wokół Harry'ego.
- Ja już będę spadać – krzyknęła blondynka przekrzykując ludzi
- Już?! – zdziwiła się Gemma
- Jutro z rana mam samolot
- Jak to samolot?! – kolejnym zdziwionym był Tom
- No do domu!
- Wyjeżdżasz już? – zapytał Ryan
- Muszę!
- Pewnie dlatego, że nie chce mnie oglądać. - odezwał się pijany Harry
- Przecież i tak przyjedziesz do domu, a że mieszkamy niedaleko siebie, więc i tak będę musiała cię oglądać – zaśmiała się gorzko Lucy
- Ale zawsze to dwa dni dłużej
- Przestań Harry. Nie chodzi o ciebie
- Nie? To o co?
- Nie twoja sprawa
- Jasne – Harry odwrócił wzrok
- Dobra – Lucy wróciła do rozmowy z Gemmy, Tom'em i Ryan'em – To pa! Trzymajcie się! Miło było cię poznać Ryan – uśmiechnęła się do chłopaka
- I wzajemnie – odwzajemnił uśmiech – Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś do nas przylecisz
- Pewnie, że przyleci! – uśmiechnął się Tom
- Tylko już z innym nazwiskiem – Gemma uśmiechnęła się złośliwie
- Lucy Styles... Czyż nie brzmi pięknie?

***

U Lucy panuje jeszcze półmrok. Słońce leniwie i powoli wyłania się znad widnokręgu. Dziewczyna już od dawna nie śpi. Nie śpi, bo dzisiaj nie zasypiała w ogóle. Od powrotu z dyskoteki jej myśli pochłaniał jeden chłopak i mimo, że z całych sił chciała się pozbyć tych myśli zupełnie jej to nie wychodziło.
- Misior?! – Harry stanął w drzwiach do pokoju blondynki i całkowicie zdębiał
- Eeee… Yyyy – Lucy zaczerwieniła się – Tak - dodała szybko poczym schowała misia do torby
- Wzięłaś go... - powiedział rozweselonym głosem wpatrując się w torbę
- Nie, sam przyszedł – schowała pakunek za łóżko – Czemu ty nie śpisz o tej porze?
- Wstałem po wodę – wskazał na trzymaną przez siebie szklankę – A ty?
- Przecież mówiłam wczoraj, że wracam do domu...
- Co?! – chłopak zakrztusił się wodą, którą właśnie popijał
- Teledysk nakręcony to wracam. Poza tym nie chcę się wam narzucać
- Tak – odpowiedział zamyślony – Tak będzie lepiej – dodał z zawiedzeniem
- Lucy! – do pokoju wparował zaspany Tom – Już 5!
- Wiem – roześmiała się – Właśnie miałam iść cie budzić
- Po co miałaś go budzić? – zapytał Harry
- Odwożę ją na lotnisko – odpowiedział za nią Tom
- Lucy... Pora wstawać - tym razem weszła Anne – O! Widzę, że ty już na nogach
- Tak, już dawno – uśmiechnęła się do niej
- No to zapraszam na śniadanko!

***

Najedzona pysznym śniadankiem blondynka na palcach zakradła się do pokoju Gemmy.
- Gem – Lucy szturchnęła ja delikatnie w ramie – Gemma!
- Spać! – dziewczyna nakryła się poduszką
- Chcę się z tobą pożegnać – blondynka ściągnęła jej poduszkę z głowy
- Lucy?! – Gemma przebudziła się – Ty naprawdę już jedziesz?
- A myślałaś, że żartuje?
- Przecież jeszcze miasta ci dokładnie nie pokazałam, nie doprowadziłam do tego, że masz być z Harry'm i w ogóle – powiedziała z niezadowoleniem
- Innym razem – roześmiała się Lucy
- Czyli jeszcze do nas przyjedziesz? – zapytała ze złośliwym uśmieszkiem unosząc brew ku górze
- Nie – blondynka wytknęła jej język – Ty przyjedziesz do mnie
- No dobra – odpowiedziała błyskawicznie
- No to do zobaczenia – przytuliła Gemmę
- Do zobaczenia! Mam nadzieje, że w końcu zmądrzejesz. - spojrzała na Lucy z ukosa-  A tym czasem dobranoc – nakryła się kołdrą
- Dobranoc.

- Miło było cię poznać Lucy – Anne ściskała blondynkę – Odwiedź nasz jeszcze kiedyś
- Postaram się – odpowiedziała zakłopotana
- Mój mąż też kazał cię uściskać – przytuliła ją po raz kolejny – On niestety musiał iść do pracy.
- Niech go Pani też ode mnie pożegna i podziękuje za wszystko
- Dziecko! Ile razy mam ci powtarzać?! Jaka Pani? Anne!
- Dobrze! – Lucy uśmiechnęła się szeroko – Dziękuje Anne
- Musimy już iść! – Tom stojąc z tyłu pogania kobiety
- Już! Już! – matka Harry'ego ostatni raz uściskała dziewczynę

***

- Było naprawdę bardzo miło – powiedziała Emma stojąc wraz z Niall'em w przedpokoju żegnała się z jego rodzicami
- Zapraszamy ponownie – ojciec Niall'a objął dziewczynę
- Synku dzwoń do nas – matka wyściskała chłopaka za poliki
- Dobrze będę – odpowiedział całując ją w policzek
- I niech wam się wiedzie w tym Londynie! – krzyknęli do pary wsiadającej do taksówki



Londyn to duże miasto. Bardzo duże. Dlatego można w nim znaleźć różne typy miłości. Te szczęśliwe, spełnione, nierealne, przelotne, trwałe, wieczne, nieszczęśliwe. Są też zauroczenia. Jednak te zauroczenia mogą się kiedyś przemienić w miłość.

Louis siedział zamyślony nad białą kartką, którą powoli zapełniał tekstem. Nie były to górno lotne wiersze, ale wersy, które płynęły prosto z głębi jego serca. Sam nie wierzył w to co właśnie przeżywał. On Louis Tomlinson, znany podrywacz, król przygód na jedną noc, nie mógł zapomnieć o czarnowłosej dziewczynie? Nie mógł przestać o niej myśleć. O ty w jaki sposób się poruszała, jak zarzucała swoimi długimi włosami, jak ślicznie się uśmiechała, jaki miała sexowny ton głosu. Wszystkie te myśli przytłaczały go. Przecież jemu się to nie zdarza. Zalicza i zapomina. Ale nie tym razem. Nie o tej dziewczynie.

***

Emma i Niall siedzieli już wygodnie w samolocie do Londynu. Stewardesa właśnie poprosiła o zapięcie pasów. Lot się rozpoczął.
- Mogliśmy jeszcze zostać... – Niall złapał brunetkę za rękę
- Nie, nie mogliśmy – odpowiedziała drocząc się
- Mogliśmy – uśmiechnął się do niej szeroko
- Nie. - pokręciła głową i podarowała mu słodki pocałunek w policzek – Nie wolno się tak narzucać
- Narzucać? – powtórzył po Emmie – Skarbie przecież to moi rodzice, a twoi przyszli teściowie – roześmiał się
- Niall... - blondynka nagle spoważniała
- Co kochanie? – ścisnął mocniej jej dłoń
- Muszę ci coś powiedzieć – spuściła wzrok
- Mam się bać? – uśmiechnął się
- Muszę ci to powiedzieć teraz, bo chociaż mam gwarancję, że mi nigdzie nie uciekniesz – spojrzała prosto w jego niebieskie oczy
- Ja nigdy od ciebie nie ucieknę – cmoknął ją w czubek nosa – Kocham cię Emma
- Zobaczymy czy będzie tak po tym co ci powiem... - ponownie spuściła wzrok
- Ej... - podniósł jej podbródek – Bo naprawdę zacznę się bać.
- Wiedz, że nie będę cie do niczego zmuszać – jej oczy zaszkliły się – Jak mnie zostawisz to, to zrozumiem. Twoja kariera jest teraz najważniejsza.
- Kochanie o czym ty mówisz? – zapytał Niall trochę przerażony
- Jestem w ciąży – odpowiedziała całkowicie się rozklejając.

***

Na lotnisku jak zawsze panował ogromny gwar. Radość jednych ludzi mieszała się z ogromnym smutkiem i żalem innych. Dało się tam słyszeć śmiech, krzyk i płacz, który przejawiał się w różnych postaciach. Jedni płakali ze szczęścia, inni ze smutku, a jeszcze inni ze złości.
- Tom... - blondynka zaczęła dosyć poważnie – Pozdrów Harry'ego
- Jakbyś sama nie mogła się z nim pożegnać. - pokiwał głową z bezradności
- Gdybym mogła to bym to pewnie zrobiła!
- Z pewnością – przytulił ją do siebie – Oj, Lucy, Lucy...
- No co? – oderwała się na niego spoglądając w jego oczy ze smutkiem, ale jakoś nie mogła pokonać olbrzymiej ochoty uśmiechnięcia się do niego
- Wiem, że słyszałaś to już tysiące razy ale muszę to ci powiedzieć. Oszukujesz się dziewczyno!
- Ale, że niby jak?
- Dobrze wiesz...
- Nie zrobię pierwszego kroku.
- Z tego co wiem to zawsze on robi pierwszy krok, a ty go brutalnie odtrącasz.
- No, bo... - dziewczyna zamotała się, nie wiedziała jakiego argumentu ma użyć. Może dlatego, że żadnego nie miała.
- No, bo co? – Tom przerwał jej męczarnie – Zależy mu na tobie. Zaufaj mi, że się nie mylę
- I co ja mam ci teraz odpowiedzieć – zrobiła niewinną minkę
- Że wreszcie zmądrzejesz i docenisz jakie szczęcie cię spotkało?
- Że niby Przychlast to szczęście? – zapytała z sarkazmem
- Przychlast i miłość.

***

- Jesteś w ciąży? – Niall przełknął głośno ślinę
- Tak - z jej oczu pociekły nowe stróżki łez
- Pewna jesteś? – zapytał będąc w olbrzymim szoku
- Robiłam test.
- I co? – zadał mało inteligentne pytanie
- No i wyszło, że jestem w ciąży – odpowiedziała spoglądając na niego nie pewnie
- Wow - wypuścił powietrze
- Wow? Tylko tyle masz mi do powiedzenia? – brunetka zaczynała się całkowicie załamywać
- Jestem zaskoczony.
- Zaskoczony?! To ty mi to zrobiłeś! – krzyknęła trochę za głośno sprowadzając na siebie ciekawskie spojrzenia pozostałych pasażerów
- Spokojnie – złapał ją za ramiona – Nie wolno ci się denerwować w tym stanie – uśmiechnął się lekko
- Jak mam się nie denerwować?! Co ja teraz zrobię?! Nie dam rady!
- Sama rzeczywiście nie dasz – spojrzał na nią próbując udawać powagę
- Wiedziałam, że tak będzie – rozpłakała się jeszcze bardziej – Że mnie zostawisz!
- Ciii... - otarł jej policzki – Sama byś nie dała rady ale ja zawszę będę z tobą. - uśmiechnął się  - Z wami. - dodał dotykając ręką jej brzucha
- Ty mówisz poważnie? – brunetka nie dowierzała jego słowom
- Oczywiście – spojrzał głęboko w jej brązowe tęczówki – Kocham cię najbardziej na świecie i cieszę się, że stworzyliśmy razem coś tak pięknego.
- Ale nie żartujesz? – kąciki jej ust zaczynały delikatnie unosić się ku górze
- Nie żartuje – powiedział zdecydowanie
- Ale to nie zmienia faktu, że sobie nie poradzimy, że rodzice się nas wyrzekną. - zaczęła na nowo swą litanie
Niall zatkał jej usta namiętnym pocałunkiem
- Nie gadaj takich głupot, bo się dziecko nas wystraszy i nie będzie chciało się urodzić – roześmiał się – Wszystko będzie cudownie
- Kocham cię Niall! – krzyknęła wskakując mu na kolana – Jesteś cudowny, wspaniały! – całowała go zupełnie nie zważając na wlepiających w nich spojrzenia ludzi
- Wszystko w porządku? – podeszła do nich jakaś stewardesa
- Tak, tak – odpowiedział roześmiany Niall ledwo co przedostając się przez całusy dziewczyny
- On mnie kocha! Naprawdę mnie kocha! – Emma oderwała się od Niall'a i zaczęła krzyczeć na cały samolot
- Z tego co widać to Pani go też – stewardesa uśmiechnęła się
- Bardzo, bardzo – na nowo zaczęła go cmokać
- Ah ta młodość. - z pobliskich siedzeń dało się usłyszeć westchnienia jakiejś staruszki – Ty też byś mógł mnie tak kochać – szturchnęła swojego męża
- Co?! Co?! – staruszek przebudził się z drzemki
- Nic, nic – kobieta odpowiedziała kręcąc głową – Idź spać. Teraz to ci najlepiej wychodzi. - dodała z zawiedzeniem

***

Lucy usiadła wygodnie na swoim miejscu, nałożyła na uszy słuchawki, zamknęła oczy. Oddał się kompletnie dźwiękom ulubionej muzyki. Melodyjne brzmienie gitar sprawiło, że całkowicie się rozluźniła. Jednak sielanka nie trwała długo.
- Przepraszam – z transu wybudziła ją jakaś dziewczyna z włosami o odcieniu ciemnego blondu – To moje miejsce – wskazała na miejsce obok Lucy, na którym blondynka trzymała swoją bluzę
- Już zabieram – uśmiechnęła się do niej miło zabierając bluzę
- Tak w ogóle to Jessica jestem – dziewczyna wyciągnęła do niej dłoń
- Lucy – ponownie się uśmiechnęła – A więc do kąt lecisz Jessica?
- Tam gdzie ty – odpowiedziała z głupkowatym uśmiechem
- To długa droga przed nami!
- Jak się gada to szybko mija! Wiem z własnego doświadczenia!
- Często latasz?
- Dosyć. Jestem modelką więc wiesz...
- Modelka... Fiu Fiu – Lucy roześmiała się i spojrzała na Jess zamyślając się na chwilę
- Halo?! – dziewczyna pomachała Lucy przed oczami ręką
- Jess... - blondynka spojrzała na nią z szatańskim uśmiechem – Nie szukasz przypadkiem chłopaka?


Nie wiem co mam napisać od siebie. O już wiem... Znacie może jakieś straszne horrory? Mam dziś wieczór filmowy z braćmi, a nie przychodzą mi żadne tytuły do głowy. 

Pozdrawiam Angelika xoxo

13 komentarzy:

  1. błagam ona musi być z Harrym a ogólnie rozdział zajebisty c:

    OdpowiedzUsuń
  2. .KamCiaaa ! ;***9 sierpnia 2012 16:08

    Genialnie! ;D
    Nialler Ojcem :D
    Czekam na NN ;**
    Jeśli chodzi o filmy to polecam Wszystkie części Paranormal Activity, Czarnobyl.Reaktor strachu, Delikatna i wiele, wiele innych ;D Za dużo by wymieniać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Laleczka Chucky, nie wiem czy straszne, ale dzisiaj mam to oglądać z przyjaciółmi ;D
    O.o Emma w ciąży?! Jak to się stało? ;D
    Czy ty czekasz do ostatniego rozdziału żeby ich połączyć? Na złość nam? ;D
    A co do Jess, to pewnie kandydatem będzie Zayn ;D
    O którym znowu jest mało! W następnym opowiadaniu chcę go więcej! ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Paranormal Activiti (czy jakoś tak) jest dobre ale tylko 1, egzorcyzmy emili jakieś tam też fajny ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyłanczam się do pytania!Jutro jadę z przyjaciółkami do kina i potrzebne mi jakieś tytuły na horrory!
    Rozdział cudowny! Najlepsze momenty chyba to jak ta staruszka mówiła do swojego męża, który spał. xp
    A tak wogóle jestem ciekawa,czy w ostatnich trzech rozdziałach pojawi się jeszcze o Gemmie,Tod'zie i Ryan'ie. Wydaję mi się,że są bardzo fajni. No a zwłaszcza Gemma! :)
    Kiedy następny rozdział? xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny rozdział już jutro :)

      Usuń
    2. Nie mogę się doczekać! <3

      Usuń
  6. Nie nie znam, strasznie boję się horrorów.
    Rozczuliłam się zupełnie sceną z Emmą i Niall'em w samolocie. Kochany jest :)
    O niee, nie, nie i nie niech Lucy nie zrobi tego co myśle, niech sobie wybije to nawet z głowy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały :D , ale NIE NIE I JESZCZE RAZ NIE Lucy ma być z Harrym !

    OdpowiedzUsuń
  8. Lucy musi być z Harry . ! Ona go kocha a on ją . <33333
    Czekam na następny . : P

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział <3
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ;D
    A co do horrorów to dawno nie oglądałam ale w pamieć zapadł mi "Tunel o piekieł" ..

    OdpowiedzUsuń
  10. co znowu za Jess ? ;D


    Horror: Wygrana
    Ja po zwiastunie odpadłam . :D
    Akcja dzieje się w domu pogrzebowym.

    grr.. straszne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział , jestem pod ogromnym wrażeniem . A co do horroru , to Wzgórza mają oczy lub Dom pośrodku lasu .;DD
    Zapraszam do mnie ;))

    OdpowiedzUsuń