poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Rozdział 19



Już od wczesnego rana w domu Styles'ów panowało olbrzymie zamieszanie. Lucy biegała po całym domu, aby jak najlepiej przygotować się do teledysku. Gemma biegała za nią usiłując jej pomóc, a na końcu orszaku pędziła Anne chcąc mieć wszystko na oku.
- Lucy, już! Wyglądasz przepięknie – powiedział, aby ją uspokoić Tom
- Ale lepiej te kolczyki czy te? – blondynka wskazując na dwie pary biżuterii
- Te gwiazdki – od razu odpowiedziała jej Gemma
- Przecież i tak cię tam przebiorą – powiedział znudzony Harry
Harry spojrzała na niego podejrzliwie
- No fakt! – powiedziała Lucy– Przebiorą mnie!
- Chodź jedziemy! – Hazza wstał ze swojego krzesła
- Już, już!
- Nie już, już, tylko chodź! – powiedział zdecydowanie – Chcesz się spóźnić?
- Idziemy – Lucy spojrzała po raz ostatni na uśmiechnięte twarze członków rodziny Harry'ego i razem z nim opuściła dom.

***

Pod jednym z najlepszych londyńskich klubów kręciła się masa osób. Roześmiane dziewczyny w przykrótkich spódniczkach i lekko wstawieni faceci obściskujący te dziewczyny. Jednak nie wszyscy byli już w stanie upojenia.
- Strzałka! – Louis podał rękę Liam'owi
- Siema stary!
- Wchodzimy? – Lou wskazał na oświetlone wejście
- Wchodzimy – powiedział pewnie Payne – Tylko pamiętaj! Kulturka!

***

- Fajna jest ta Lucy. - powiedziała Gemma do Harry'ego oglądającego telewizor
Chłopak oderwał wzrok i przeniósł go na siostrę
- Jesteś lesbijką? – zapytał udając powagę
- Harry! – krzyknęła i rzuciła w niego poduszką
- No co!? – zapytał oburzony
- Czemu się za nią nie bierzesz? – zapytała
- A czemu miałbym się za nią brać?
- Bo jest fajna! – powiedziała jakby to było oczywiste
- A za każdą fajna dziewczynę muszę się brać?
- Nie! – odpowiedziała od razu – Ale przecież widzę, że ona nie jest dla ciebie jak "każda"
- Wkręcasz sobie
- Nieprawda! – krzyknęła z zapałem – Jeśli tak nie jest, to po co żeś do mnie wydzwaniał i cały czas o niej mówił?
- Dobra, już nigdy więcej do ciebie nie zadzwonię
- Harry! Przecież dobrze wiesz, że nie o to chodzi
- Ona mnie nienawidzi, Gemma – powiedział smutno – Powiedziała mi to prosto w oczy. Więc skoro tak jest to nie mam zamiaru o nią zabiegać czy coś w tym stylu. Muszę ją sobie odpuścić... I spróbować o niej zapomnieć.

***

Impreza w klubie rozkręcała się na całego. Louis już dawno udał się na parkiet i wyszukiwał zdobyczy na dzisiejszy wieczór. Liam siedział przy barze popijając drinka.
- Cześć przystojniaku – do Liam'a podeszła dziewczyna – Zabawimy się? – zapytała uwodzicielsko
Chłopaka zatkało. Ze zdziwieniem patrzył na dziewczynę. Jej duże, czekoladowe oczy odciągały uwagę od kruczoczarnych włosów i nieco ciemniejszej karnacji.
- Yyyy… Eeee… - chłopak próbował cos odpowiedzieć jednak nie mógł wypowiedzieć z siebie żadnego słowa
- Przepraszam – dziewczyna stanęła normalnie, a nie tak jak do tej pory w pozie a’la modelka – Ja się tak na co dzień nie zachowuje i... - zaczerwieniła się, Liam widząc jej słodkie rumieńce i zawstydzenie uśmiechnął się lekko - To przez siostrę, bo to ona mnie  na mówiła. Zresztą nie ważne! Cześć – dodała szybko po czym błyskawiczny ruchem ruszyła w tłum
- Czekaj – Liam złapał ją za rękę – Napijesz się czegoś? – zapytał uśmiechając się
Brunetka ośmielona jego uśmiechem również uniosła kąciki swoich ust w górę
- Taką wiochę sobie narobiłam, a ty dalej chcesz ze mną rozmawiać? – zapytała znowu się czerwieniąc
- Pewnie! – Liam roześmiał się – To jak?
- Mam ochotę na soczek winogronowy – powiedziała nieśmiało spoglądając na chłopaka
- No to zapraszam!

***

- Ty musisz częściej przyjeżdżać! – blondyn szturchnął Harry'ego
- Stary! Nie mam czasu! Wiesz ile zamieszania jest przez ten zespół? – odpowiedział mu
- To go rzuć – chłopak się roześmiał
- Tak Rayan, to świetny pomysł – Harry odpowiedział mu z drwiną
- A gdzie ta twoja europejska piękność? – zapytał blondyn
- Siedzi w studiu i tańczy dla Justin'a – odpowiedział ponownie z drwiną
- Muszę ją poznać! – Rayan
- Po co?! – Harry się lekko oburzył
- Bo to tak jakby moja przyszła szwagierka będzie, nie?
- Szwagierka?
- My przecież jesteśmy jak bracia, no to wiesz... - Rayan udał smutek i zawiedzenie
- Nie, nie. Z tego nic nie będzie
- Ale, że co? Wy nie kręcicie ze sobą?
- Nie! – odpowiedział stanowczo Harry
- No to może ja się nią zajmę – Rayan zacierając ręce
Harry spojrzał na niego ze wzburzeniem
- Nie jest w twoim typie – odpowiedział szybko
Nagle drzwi trzasnęły z dużą prędkością i niemałym hałasem, a oczom chłopaków ukazała się rozwścieczona  blondynka.
- Co za kretyn! – krzyknęła z irytacją
- Kto? – zainteresował się Harry
- Ten cały Justin! Potańczył z nami dwie minuty, a potem powiedzieli nam, że resztę się domontuje! – Lucy weszła do kuchni nie zauważając Rayan’a – No wyobrażasz sobie to! Po co ja tu tyle jechałam!? Skandal! – wróciła do salonu, w którym siedzieli chłopacy, w ręce trzymając duże pudełko lodów – Cześć – dodała naburmuszona gdy zobaczyła Rayan’a
- Rayan to jest właśnie Lucy. Lucy to Rayan – Harry przedstawił ich sobie
- Cześć Lucy – chłopak uścisnął rękę dziewczyny
- Cześć - odpowiedziała lekko się uśmiechając
- To Justin nie za bardzo przypadł ci do gustu? – zapytał próbując rozśmieszyć blondynkę
- Nie za bardzo – roześmiała się
- No to może na poprawienie humoru oprowadzę cię po okolicy? – zaproponował Rayan – Bo Harry pewnie tego nie zrobił.
- Nie miałem czasu – powiedział Hazza spoglądając z rosnąca irytacją na Lucy i Rayan’a
- Właściwie dlaczego nie – odpowiedziała – Stanowczo przyda mi się odprężenie – dodała wstając z fotela
- No to idziemy! – Rayan zaczął kierować się ku wyjściu
- Harry? Idziesz? – blondynka spojrzała nieśmiało na chłopaka
- Nie, nie będę wam przeszkadzać – odpowiedział z ironią
- Nie przeszka...
 - Nie to nie! – Rayan przerwał dziewczynie – Pójdziemy sami – pociągnął dziewczynę za rękę – Do jutra Harry! – krzyknął przy wyjściu
Poirytowany Hazza podszedł do okna spoglądając na oddalającą się postać Lucy i Rayan’a, którzy najwidoczniej znaleźli już jakiś wspólny temat.

***

- Jeszcze raz przepraszam za to na początku. - brunetka po raz kolejny się zaczerwieniła
- Przecież nie ma za co – Liam się do niej uśmiechnął
- Jest! Ja się tak nie zachowuje! Siostra mnie namówiła żebym sobie kogoś poderwała to może mi stres przejdzie – spojrzała nieśmiało na chłopaka – Przepraszam, za dużo mówię. Nie wiem co się ze mną dzieje
- Spokojnie – uśmiechnął się do niej miło – Tak w ogóle to jestem Liam
- Cassie – uśmiechnęła się niepewnie
- Więc czym się zajmujesz na co dzień? – zapytał
- Studiuje stosunki międzynarodowe, ale teraz to głównie przeprowadzką
- Wyprowadzasz się z Londynu?
- Tak, razem z siostrą. Zamieszkamy z kuzynką. Już się nie mogę doczekać – uśmiechnęła się tym razem pewniej
- Cassie – do brunetki i Liam'a podeszła lekko upojona dziewczyna – Wychodzę. Wrócę jutro – uśmiechnęła się do Liam'a – Fajne ciacho sobie wyrwałaś!
- Megan... - brunetka zażenowała się zachowaniem siostry
- Dobra idę! Miłej zabawy!
- To właśnie była moja siostra – Cassie odprowadzając siostrę wzrokiem
- Podobne do siebie jesteście – Liam uśmiechnął się
- Tylko z wyglądu. Ona się nigdy nie zmieni  - brunetka – Co noc inny – dodała spoglądając na siostrę i jej nowego partnera
- Skądś to znam! – zaśmiał się Liam – Mam takiego kolegę! – powiedział a jego wzrok przeniósł się na siostrę Cassie – To on! – wskazał w tłum
- Jaki on?
- Louis! Mój kolega! Z twoją siostrą! - powiedział niedowierzając
- To ten co lubi przygody na jedną noc?
- Tak – Liam był dalej w szoku
- No to trafił swój na swego! – brunetka roześmiała się

***

Szum fal. Łagodny wiatr. Rozgrzany piasek. Zachodzące słońce. Dwoje ludzi siedzi nad brzegiem morza co jakiś czas śmiejąc się i rozmawiając.
- Długo znacie się z Harry'm? – zapytał Rayan
- No... Już trochę. - Lucy spojrzała w falę przypominając sobie te wszystkie chwile z Styles'em. To jak się poznali, jak się nienawidzili, kłócili, sprzeczali. To jak potem był moment, że zaczynała wierzyć w miłość... I to jak brutalnie zostało to zmiażdżone.
- Halo? Lucy? – blondyn delikatnie szturchnął dziewczynę w ramię
- Co? – otrząsnęła się
- Pytałem czy pomiędzy wami naprawdę nic nie ma?
Lucy spojrzała na Rayan'a potem w morskie fale.
- Sama nie wiem. - odpowiedziała zamyślona – Jesteś jego najlepszym kumplem, tak?
- No tak
- Nie wygadasz nikomu?
- Słowo harcerza – powiedział przykładając dłoń do klatki piersiowej
- Byłeś kiedyś harcerzem? – zapytała Lucy
- Nie – roześmiali się oboje
- Nienawidzę Harry'ego... - brunetka – To znaczy... Chciałabym żeby tak było...
- Ale nie jest?
- Ni cholery mi to nie wychodzi. Im bardziej staram się o nim nie myśleć tym częściej przewija się przez moje myśli. Im bardziej chcę go nienawidzić... Tym bardziej...
- Tym bardziej co? – zapytał wsłuchany w słowa blondynki
- Tym bardziej tak nie jest…
- Jestem pewien, że nie jesteś mu obojętna – powiedział z uśmiechem Rayan
- Skąd ta pewność?
- Znam go od urodzenia. Jeszcze nie widziałem żeby na kogoś tak patrzył…
- Jak się na mnie patrzy? – zapytała Lucy uśmiechając się
- Jak na nikogo innego – Rayan roześmiał się – Nawet na Samantę tak nie patrzył
- Samantę? – zapytała
- Jego była. Fatalna historia...
- To mów.
- Nie wiem czy powinienem.
- Ty nie wygadasz tego co ci mówiłam przed chwilą, a ja nie wygadam tego co ty mi powiesz…
- Ok. Samanta to była kiedyś największa miłość Harry'ego. Biegał jak taki nakręcony, a ona robiła z nim co tylko chciała. Wszyscy mu mówili żeby ją sobie dopuścił, bo to nie jest dziewczyna dla niego. Ale do niego nic nie trafiało. Mieliśmy kiedyś zespół ja, Harry i jeszcze dwóch chłopaków. I pewnego pięknego dnia Harry znalazł Samantę w łóżku z jednym chłopakiem z zespołu. Zespół się nam rozpadł i w ogóle... Szkoda gadać.
- Bardzo to przeżył? - Lucy zapytała smutna poruszona historią, którą usłyszała
- Mocno. Ale dosyć szybko się pozbierał. Jak ja tej dziewczyny nie cierpię to już kosmos!
- Ja też – powiedziała Lucy
- Przecież jej nie znasz. - Rayan uśmiechnął się sam do siebie
- Ale skrzywdziła Harry'ego!
- Dlaczego nie chcesz dać wam szansy?
- Bo to by nie miało sensu. Wcześniej czy później znudziłby się mną, rzuciłby mnie, a ja potem nie wyobrażałabym sobie życia bez niego. Więc lepiej to przerwać gdy jeszcze do niczego nie doszło.
- A teraz sobie wyobrażasz życie bez niego? – Rayan spojrzał na zamyśloną i jednocześnie przerażoną własnymi myślami blondynkę.

Byłam w wielkim szoku, gdy weszłam dziś na bloga. Aż 29 komentarzy! Jesteście cudowni. Nawet nie wiecie jak bardzo poprawiliście mi dzień. 

Pozdrawiam Angelika xoxo

niedziela, 5 sierpnia 2012

Rozdział 18



Czy poranek wygląda wszędzie tak samo? Słońce jest przecież jedno. Niebo wszędzie to samo. Jednak coś sprawia, że niektóre poranki różnią się od siebie diametralnie.
- Lucy! Wstawaj! – na w najlepsze śpiącą blondynkę skoczyła Gemma
- Co? Gdzie? Jak? – poderwała się dziewczyna
- Ósma już! – Gemma roześmiała się
- No coś ty? – dziewczyna w jednej chwili wyskoczyła z łóżka biegnąc do łazienki
- Na 11 tam masz być, nie? – Gemma krzyczała do zamkniętych drzwi od łazienki
- Tak – odpowiedział jej głos po drugiej stronie – Skąd wiesz?
- Harry mi mówił. Tak w ogóle to on mi kazał tu przyjść i cię obudzić żebyś nie zaspała.
- Serio? – Lucy aż wyszła z łazienki
- No tak – Gem uśmiechnęła się – Nie chciał sam przyjść, bo... - urwała na chwile – Właśnie o tym porozmawiamy jak wrócisz
- Tak? – blondynka spojrzała na nią zdziwiona
- Tak – odpowiedziała stanowczo – Bój się!- roześmiała się i wyszła z pokoju.

***

- Emma? Emma, śpisz? – Niall stał pod drzwiami gościnnej sypialni
- Przecież mogłeś normalnie wejść – uśmiechnięta brunetka stanęła w drzwiach
- Chodź tu do mnie – przyciągną dziewczynę do siebie namiętnie ją całując – Mogłem się domyślić, że tak będzie. - powiedział z lekkim zawiedzeniem
- Jak tak? – Emma nie zrozumiała o co chodzi
- No, że mamy osobne pokoje – przytulił ją mocniej
- Ja o tym wiedziałam od początku – roześmiała się
- Tak?
- No pewnie – pogładziła go po policzku – Przecież twoja mama pewnie myśli, że my jesteśmy na etapie trzymania się za rączki
- Chyba bezpieczniej będzie dla nas jak tak zostanie – Niall roześmiał się

***

- Lucy kochanie, tu masz jeszcze soczek – Anne podsuwała blondynce cały czas nowe smakołyki
- Dziękuje – dziewczyna szybko popiła
- Ale powoli, bo się zakrztusisz – pokiwała jej palcem
- Śpieszy mi się bardzo – uśmiechnęła się
- Tak to jest w dzisiejszych czasach... Całe życie w biegu...
Nagle do kuchni weszła Tom z roześmianym rodzeństwem
- Cześć – rzucił wesoło Tom
- Cześć – powiedział niemrawo Harry
- Co ci synku? – Anne od razu podbiegła do chłopaka
- Nic, jeszcze się nie obudziłem. - odpowiedział kładąc ręce i głowę na stole
- To dzisiaj ten wielki dzień Lucy? – dopytał się Tom
- W jakim sensie wielki? – zapytała blondynka
- Justin – odpowiedział
- Aaaa... – Lucy załapała o co chodzi – Nie, nie dzisiaj. Dzisiaj to tylko się choreografii będziemy uczyć, pokażą co i jak, a jutro nagrywamy
- Będę trzymać za ciebie kciuki – powiedziała Anne
- Ja też chce poznać Justin'a! – powiedziała ochoczo Gemma
- Przestań – przerwał jej Harry – Przecież on jest beznadziejny
- Nieprawda! – krzyknęły Lucy i Gemma jednocześnie
- Prawda! – zaprzeczył chłopak – Zupełnie nie wiem dlaczego się nim tak podniecacie!?
- Bo ma super piosenki! – powiedziała Gemma
- Bo super tańczy! – Lucy też dodał coś od siebie
- Bo cały jest super – znów powiedziały jednocześnie
- Nie znacie się – zrezygnowany dalej leżał głową na stole
- Ty się nie znasz – powiedziała poważnym głosem Gemma
- Ale się późno zrobiło... - Harry przeciągnął się na krześle. Pozostali zero reakcji na jego słowa. - Już prawie popołudnie. - Dalej nic - Już prawie 11! – dodał gdy do Lucy dalej nie docierało
- 11?! – poderwała się z krzesła – Musze jechać!
- Dokąd dokładnie? – zapytała Gemma
- Tu mam adres – Lucy wyciągnęła z kieszeni karteczkę
- Ostatecznie mogę cię zawieść. - Harry leniwie wstał z krzesła
- Sam mówiłeś, że jesteś zaspany – zwróciła się do niego matka – Jeszcze jakiś wypadek spowodujesz! Tom ją zawiezie.
- Ale ciociu. Ja też trochę nie wyspany jestem. - Tom ziewnął
- On nie potrafi dobrze prowadzić – powiedziała Gemma – Niech Harry jedzie!
- To ja może taksówkę zamówię? – zapytała Lucy nie wiedząc co robić
- Nie! – krzyknęła cała czwórka
- Podwiozę ją i od razu skocze do Rayan'a – powiedział Harry
- Tylko ostrożnie – dodała jeszcze na koniec Anne
- No to chodźmy! – Dziewczyna odwróciła się gwałtownie. Zbyt gwałtownie. Trzymany przez nią sok z rozmachem wylał się na koszule jakiegoś mężczyzny.
- Przepraszam! – krzyknęła przestraszona Lucy – Nie chciałam!
- Masz tu szmatkę – Anne rzuciła mężczyźnie ścierkę
- Pięknie mnie witacie – roześmiał się
- Naprawdę nie chciałam przepraszam. - powiedziała jeszcze raz Lucy
- Cześć tato! – Harry uściskał się z mężczyzną
- Witam wujku! – Tom roześmiał się
- No witam, witam – również się roześmiał
- Czyli, że... - zaczęła Lucy
- Tak jestem ojcem Harry'ego i Gemmy – powiedział mężczyzna – Robin – wyciągną rękę w stronę blondynki
- Lucy – uśmiechnęła się nieśmiało
- Naprawdę jesteś taka ładna jak mówił! A myślałem, że zmyśla – za te słowa Robin został "delikatnie" szturchnięty przez Harry'ego – Tom mówił – dodał zażenowany
- Tom mówił? – blondynka powtórzyła z uśmiechem spoglądając na Harry'ego
- Powinniśmy już jechać – Harry przerwał niezręczną, szczególnie dla niego, sytuacje
- Tak, tak – zgodziła się Lucy – Do zobaczenia!

***

- Masz jakąś rodzinę medium? – zapytała roześmiana Lucy, gdy już wraz z Harry'm siedziała w aucie
- Dlaczego?
- Bo tak jakoś dziwnie wszystko o mnie wiedzą i w ogóle... - powiedziała dalej się śmiejąc
- Yyyy... Matka chodzi czasami do wróżki – odpowiedział – Takie zabobony
- Jaaaasne – powiedziała
- No tak!
- No tak! Czy ja mówię, że nie?!
- Ja im nic o tobie nie mówiłem – zaprzeczył
- Aha – odpowiedziała powstrzymując się od śmiechu
- Nigdy nawet o tobie nie wspominałem
- Aha
- W ogóle ani słowa
- Aha
- No i dlaczego mi nie wierzysz?!
- No przecież ci wierze! – udało się jej jakoś powstrzymać śmiech – Nie mówiłeś o mnie ani słowa swoim rodzicom. Dotarło do mnie
- No i dobrze.

***

- Cześć Louis! – chłopak usłyszał w słuchawce wesoły głos
- Cześć Liam! To co wyrywamy dzisiaj?
- Chyba chwasty!
- Oj dobrze wiesz o co mi chodzi! Idziemy gdzieś, nie?
- No pewnie. Ale o dziewczynach trzeba wyrażać się z szacunkiem. Pójdziemy rozgromić swoim urokiem osobistym jakąś olśniewająca niewiastę - powiedział z powagą w głosie Liam
- Eeee… - Louis'a zatkało – Piłeś już coś?
- Louis! Dobra to, o której i gdzie?
- O 23 tam gdzie kiedyś Zayn się schlał
- Tam gdzie jest ta duża paprotka?
- Duża paprotka? Ty naprawdę coś piłeś!
- Nie pamiętasz jej!? Przecież porzygałeś się do niej!
- To nie była paprotka młocie!
- Jak nie paprotka jak paprotka!
- To palma była!
- Palmę to ty masz rano na głowie!
- A ty masz przez cały dzień!
- A ty przez cały dzień i całą noc! Eh… Dobra już
- Do Zayn'a dzwoniłeś?
- Dzwoniłem
- I co?
- Nie idzie z nami, bo siostry maja dla niego jakąś niespodziankę, a potem ciocia przyjeżdża i wiesz...
- Myślisz, że chodzi o Victorię?
- Niestety tak
- Przecież zerwała z nim tak dawno
- A widzisz… Dalej go trzyma…
- Jak wrócimy do domu to będziemy musieli z nim coś zrobić…
- Coś się jeszcze wymyśli... Takich dwóch jak nas do nie ma ani jednego – roześmiał się
- Dobre to było – Louis zaczął zacieszać jak dziecko
- Do zobaczenia!
- Cześć!

***

Lucy po prawie całym dniu spędzonym na sali treningowej miała ochotę tylko na długą, odprężającą kąpiel i wizytę w najpiękniejszym miejscu na ziemi... W łóżku.
- Wsiadaj! – Harry podjechał pod olbrzymi budynek, z którego właśnie wyszła dziewczyna
- Już! – rzuciła plecak na tyle siedzenie, a już chwilę później znalazła się obok niego kładąc się na fotelach
- Co ci? – zapyta niby obojętnie chłopak
- Zmęczona jestem. - odpowiedziała cicho
- To coście tam robili?
- Tańczyliśmy! –odpowiedziała Lucy - Byłeś w domu?
- Kiedy?
- No w czasie jak ja była tam
- Nie, byłem u kolegi. A co? - spojrzał na lusterko, aby móc zobaczyć twarz Lucy, która leżała na tylnym siedzeniu
- Twój ojciec jest pewnie na mnie wściekły
- Przestań. Przecież nic się nie stało...Polubił cię
- Skąd wiesz jak cię w domu nie było?
- Gemma do mnie dzwoniła
 - Aha…
Zapadła krępująca cisza.
- Harry? – zapytała nieśmiało – Nienawidzisz mnie, prawda? - chłopak spojrzał na nią zaskoczony odrywając wzrok od drogi – Patrz na drogę!
- Co to w ogóle za pytanie? – tym razem patrzył na nią spoglądając w lusterko
- Proste
- Głupie
- Nienawidzisz?
- Po co ci to wiedzieć?!
- Potrzebuje!
Chłopak nic nie odpowiedział
- Czyli tak? – zapytała smutno
- Daj mi spokój! – spojrzał w lusterko, w którym odbijała się smutna twarz brunetki – Nie – dodał szeptem

***

- Lucy? Miałyśmy porozmawiać... - do pokoju już zasypiającej blondynki weszła Gemma
- Jutro... – odpowiedziała dziewczyna naciągając kołdrę na głowę
- Ale jutro mi się już nie wymigasz – powiedziała kiwając palcem po czym wyszła z pokoju


Ej! Co jest? Tylko 7 komentarzy? Wiem, że opowiadanie czyta dużo osób, więc dlaczego komentarzy jest mało? Wyjaśnijcie mi to. 

Pozdrawiam Angelika xoxo

sobota, 4 sierpnia 2012

Rozdział 17



Kolejne dwa dni minęły w zawrotnym tempie. Wszyscy zajęci byli przygotowaniem do wyjazdu.
- I co zostawisz mnie tu tak samego? – zapytał jak małe dziecko Max podając Lucy kolejną bluzkę
- Przecież to niecały tydzień – dziewczyna włożyła ubranie do walizki
- Ale i tak będę wtedy taki samotny - udał, że płacze
- Kartkę Ci wyśle
- Mam nadzieje, że przez ten czas przejrzysz na oczy...
- Co masz na myśli? - blondynka spojrzała na niego ze wzrokiem wyrażającym jeden olbrzymi znak zapytania
- Szczęście jest tak blisko Lucy – pomógł jej dopiąć zamek od bagażu – Zrozum to wreszcie i przestań się oszukiwać.

***

Na zatłoczonym lotnisku zebrała się ósemka znajomych.
- I pamiętaj zadzwoń jak dolecicie! – Max przedzierał się przez ludzi
- Tak, tak zadzwonię – blondynka odpowiedziała pośpiesznie
- Ciebie Emma też to się tyczy – chłopak zwrócił się do brunetki – A ty Niall ją pilnuj. I siebie też
- Dobrze tatusiu – odpowiedział śmiejąc się
- Pasażerowie lotu 365 proszeni o podejście do odprawy – głos jakiejś kobiety rozległ się po całym obiekcie
- To my! – krzyknął Liam – Zayn szybciej! Louis bierz tą torbę! – poganiał chłopaków
- Spokojnie Liam – odpowiedział Malik wcale się nie spiesząc
- Chodźcie – powiedział jeszcze raz Payne
- No to co! Udanego wypoczynku! – Louis pożegnał się z Niall'em, Emmą, Harry'm i Tom’em – A tobie życzę udanej współpracy – uścisnął Lucy
- Dzięki – wtuliła się w niego – Do zobaczenia! – pomachała Liam'owi i Zayn'owi
- Lot 889 kierunek Irlandia - głos kobiety znowu zapanował na lotnisku
- To trzymajcie się! – powiedział Niall
- Lucy zdzwoń co i jak! – Emma uścisnęła przyjaciółkę
- Jasne! – odpowiedziała Lucy – Miłej podróży!
Wyściskali się wszyscy, a brunetka wraz z Niall'em udała się w wyznaczone miejsce
- No to tylko wy mi zostaliście – powiedział Max – Daj tam z siebie wszystko – przytulił blondynkę
- Nie ma sprawy – uśmiechnęła się
- Harry, mogę cię na chwile prosić? – zapytał Max
- Pewnie - zgodził się, ale był trochę zaszokowany
Lucy spojrzała na nich podejrzliwie, a potem zaczęła jakiś ciekawy temat z Tom’em. Chłopacy odeszli kawałek
- Uważaj tam na nią – Max poklepał Harry'ego po ramieniu
- Dorosła już jest. Nie potrzeba jej niańki – odpowiedział oschle
- Nie chodzi o to żebyś ją niańczył, ale wiesz... Zajął się nią - Harry krzywo spojrzała na Max'a
- Będziecie tam sobie razem. Zrób coś żeby było dobrze.
- Przecież jest dobrze!
- Nie udawaj głupiego! – Max się oburzył – Lubisz ją, prawda?
Harry nic nie odpowiedział, odwrócił jedynie wzrok obserwując przepychających się ludzi jego spojrzenie zatrzymało się na śmiejącej się Lucy.
- Wiem, że tak... I ona wbrew pozorom ciebie też. Tylko...
- Tylko co? – Harry przerwał Max'owi
- Dziwna jest, skomplikowana... Nie wiem jak mam ci to jeszcze inaczej powiedzieć. Ona po prostu się boi. Boi się zaryzykować i być szczęśliwa. Zmień to! – powiedział zdecydowanym tonem po czym wrócił do Lucy i Tom’a.

***

- Tom co ci jest? – blondynka zapytała chłopaka, który właśnie strasznie pozieleniał
- Chyba mi nie dobrze. - jednym ruchem odpiął pasy i szybko pobiegł do toalety
- Nienawidzi latać samolotami – wyjaśnił Harry nie odrywając wzroku od gazety
- Aha... - dziewczyna spojrzała na Hazzę – Jaki hotel polecasz w Holmes Chapel?
- Jak to hotel?! – Harry oderwał się ze wzburzeniem od gazety
- Nie będę wam robić kłopotu. Zresztą dobrze wiem, ze nie chcesz mnie oglądać przez ten tydzień wolnego więc...
- Nie ma mowy! – zaprzeczył – Powiedziałaś, że będziesz u nas mieszkać i tak będzie. Nie pozwolę ci się błąkać po hotelach
- Nie sądzisz, że tak będzie lepiej? – zapytała niepewnie
- Jeśli to ty nie chcesz mnie oglądać to wystarczy powiedzieć
- Nie ja! Ty!
- Ja?
- No tak!
- Z tego co pamiętam to ty powiedziałaś, że mnie nienawidzisz. Ale nie martw się nie będę ci wchodził w drogę
- Świetnie – blondynka odpowiedziała smutno spoglądając przez samolotową szybę.

***

- Kochanie nie stresuj się tak! Moi rodzice nie gryzą! – powiedział Niall ścisną brunetkę mocniej za rękę
- Ale skąd mam wiedzieć jak na mnie zareagują?! – zapytała przestraszona
- Wszystko będzie dobrze. Kocham cię. Pamiętaj o tym – uśmiechnął się do niej – A teraz chodź!
- Dobrze – pocałowała go czule w usta
- Mamo! Tato! Jesteśmy! – Niall wraz z Emmą weszli do domu
- No wreszcie! – w ułamku sekundy jak z pod ziemi wyłoniła się przed nimi uśmiechnięta blondynka – Witaj syneczku! – rzuciła się Niall'owi na szyje
- Niall! – przyszedł również ojciec chłopaka – Dobrze cię znowu widzieć – uściskał się z synem po męsku
- Cześć – chłopak oderwał się wreszcie od rodziców – Poznajcie – uśmiechnął się do Emmy puszczając jej oczko – To Emma moja dziewczyna, a to moi rodzice
- Dzień dobry kochanie!- mama Niall'a podbiegła do dziewczyny – Ale ty śliczna jesteś – złapała ją za policzki – Na pewno zgłodnieliście po tej podróży! Chodźcie! Mam już przygotowaną kolacje – pociągnęła zszokowaną i jednocześnie przestraszoną brunetkę do kuchni.
Niall wraz z ojcem wymienili się znaczącymi spojrzeniami
- Naprawdę śliczna – ojciec szepnął do Niall'a w drodze na posiłek.

***

- Chłopacy wreszcie w domu! – krzyknął Liam, gdy wysiedli z samolotu
- Marzyłem o tym. - odetchnął ciężko Zayn
- To jak?! Idziemy jutro do jakiegoś baru?! – zapytał Louis
- Ja tam bym chciał trochę odpocząć. - powiedział zmęczonym głosem Malik
- No wiesz co?! Odpocząć?! Później będziesz odpoczywał! Chodźcie będzie fajnie! – powiedział Louis próbując przekonać kolegów
- Ja mogę iść! – powiedziała Liam podnosząc walizkę
- Super! – Louis klasnął z zadowolenia w dłonie – To się jeszcze jutro zdzwonimy!
- Dobra! – odpowiedział Payne – A ty na pewno nie chcesz iść? – zwrócił się Zayn'a
- Chce pobyć trochę z siostrami i rodzicami. Ale jak cos to przedzwonię
- Ok! - odpowiedzieli zbliżając się do taksówek
- Louis! – krzyknął Liam wsiadając do taksówki – Pamiętaj! CALL ME BABY! – zanucił radośnie

***

- Ale rodzice Harry'ego na pewno nie będą mieli nic przeciwko? - zapytała Lucy stojąc już odrzwiami domu Styles'ów nadal się upewniała
- Nie będą! – odpowiedziała głośno Tom
Drzwi same się otworzyły, a trójce ukazała się uśmiechnięta szatynka
- A co wy tu tak stoicie?! Nawet do środka nie wyjdziecie?! – zapytała wesoło
- Cześć Ciociu! – Tom uściskał kobietę
- Dzień dobry mamo! – Harry ucałował się z nią w policzek
- A ty to pewnie jesteś Lucy? – uśmiechnęła się do blondynki
- Tak – dziewczyna odwzajemniła uśmiech – Dzień dobry Pani – podała jej rękę
- Jaka tam Pani?! – matka chłopaków przyciągnęła ją do siebie mocno przytulając – Mów mi Anne
- Dobrze – uśmiechnęła się jednak w środku była cała zestresowana.
Tom roześmiał się widząc minę blondynki.
- Chodź pokaże ci twój pokój! – Anne momentalnie chwyciła Lucy za rękę i zaprowadziła ją na piętro
- Chyba ją polubiła – Tom uśmiechnął się złośliwie do Harry'ego
- Zauważyłem – odpowiedział rzucając torbę
- Mamo gdzie tata? – Harry wszedł do pokoju, w którym Anne pokazywała wszystko co i jak Lucy
- W pracy. Będzie później. Nie bój się, pamięta, że przyjeżdżacie! – podeszła do chłopaka i przepychając ustawiła go obok blondynki
- Ale wy ślicznie razem wyglądacie! – powiedziała zacierając ręce
Lucy i Harry spojrzeli na siebie, poczym szybko się od siebie odsunęli
- My nie... Razem nie jesteśmy... My... – blondynka zaczęła się plątać
- Ona mnie nienawidzi mamo – powiedział chłodno Harry spoglądając na Lucy – Nie cierpimy się – dodał z udawanym uśmiechem – Drogie Panie wybaczą, idę się położyć – powiedział wychodząc z pokoju
- Naprawdę? – matka chłopaka zapytała smutno
- Yyyy... - blondynka ponownie się zmieszała – Tak – odpowiedziała wymuszając uśmiech
- Rozumiem... - spuściła wzrok – Ale i tak w to nie wierze! – powiedziała wesoło – Pomiędzy wami coś jest! – dodała radośnie
W drzwiach pojawił się roześmiany Tom
- Ty też tak uważasz, prawda Tom? – powiedziała obejmując chłopaka
- Ależ oczywiście – roześmiał się jeszcze bardziej – To widać na kilometr!
Blondynka próbowała się uśmiechnąć jednak zdecydowanie jej to nie wychodziło. Z opresji wybawił ją dzwoniący telefon.
- Przepraszam – powiedziała wyciągając komórkę z kieszeni spodni – Słucham? – odebrała
- Lucy! – w słuchawce usłyszała wesoły głos przyjaciółki – Polubili mnie!
- To świetnie! Nawet nie wiesz jak się cieszę – spojrzała na nadal stojących w drzwiach Tom’a i Anne
- To ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę! – powiedziała Emma – Jutro mamy pojechać do jego ciotki!
- To cudownie! Wspaniale! Pogadamy innym razem, ok? Zadzwonię do ciebie! Buziole! – powiedziała szybko rozłączając się
- Przyjechali?! – po głośnym trzaśnięciu drzwiami dało się usłyszeć dziewczęcy głos
- Tak! – krzyknęła Anne – Chodź na górę!
Po paru sekundach pojawiła się niewysoka szatynka z różowymi pasemkami.
- Cześć kuzyn!- przybiła z Tom’em żółwika
- Lucy, tak? – spojrzała na blondynkę
- Tak – uśmiechnęła się szeroko
- Gemma – uścisnęły dłoń – Dużo o tobie słyszałam – uśmiechnęła się do Lucy
- O mnie? – zdziwiona blondynka roześmiała się
- Gem! – do pokoju wbiegł Harry
- Cześć wariacie! – uściskała go – Właśnie poznaję naszą lokatorkę – roześmiała się
- Dobra dajcie już tej dziewczynie spokój – najpierwszy plan wysunęła się Anne – Musi odpocząć! Chyba, że jesteś głodna kochanie? Mam taką pyszną szarlotkę
- Tak właściwie to ja nie...
- Lepiej nie odmawiaj – szepnęła Gemma – Jest bardzo czuła na punkcie swojej szarlotki – uśmiechnęła się
- ... nie marzyłam o niczym innym – blondynka dokończyła z nieco zmienioną wersją
- No to raz, raz do kuchni – matka powiedziała wyganiając wszystkich z pokoju
- Będzie super! – powiedziała Gemma do Lucy – Zajmę się tobą! Zaprowadzę cię w miejsca o istnieniu, których nie miałaś nawet pojęcia – uśmiechnęła się
Nagle zaczął zdzwonić telefon Harry'ego
- Tak? – odebrał – (…) Dolecieliśmy (…) Tak, żyjemy (…) Nie wiem dlaczego do ciebie nie zadzwoniła. Jednak wiem. Moja rodzinka ją napadła! (…) Dać ci ją? (…)
- Lucy do ciebie! – powiedział Harry wciskając blondynce telefon
- Słucham? (…) Cześć! (…) Oj co ty tak żarem srasz? (…) No przecież jak powiedziałam, że zadzwonię to bym zadzwoniła! (…) Widocznie nie mam zasiągu! (…) Skąd mam widzieć co ten Przychlast robi, że ma zasięg, a ja nie?! (…) Ble Ble Ble (…) Ja ciebie też (…) Zadzwonię jutro! (…) Tęsknić za mną masz! (…) Paaaaaaa!
- Max – powiedziała spoglądając na zainteresowaną tą rozmową Anne i Gemme'ę
- Chłopak? – zapytała matka Harry'ego
- Z tego co mi wiadomo to tak – roześmiała się brunetka.


Przepraszam, że wczoraj rozdział się nie pojawił, ale miałam strasznie zabiegany dzień, ale nie narzekam. Było fajnie. 

Kolejny rozdział jutro około godziny 18 

Pozdrawiam Angelika xoxo

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 16




- Spóźniłem się?! – na trwającą w najlepsze imprezę wpadł jakiś brunet – Widzieliście Harry'ego? – podbiegł do Emmy i Niall'a
- Tam – Horan wskazał kuchnie – Czekaj! – w ostatniej chwili zatrzymał bruneta – Poznaj. To jest Emma moja dziewczyna, a to Tom kuzyn Harry'ego – przedstawił sobie brunetkę z nowo przybyłym chłopakiem
- Miło cię poznać! – ucałował jej dłoń – Harry w kuchni? - dopytał się. Niall tylko skina twierdząco głową

***

- Nazwę go Misior! – blondynka siedziała na kuchennym stole zapatrzona w prezent od Harry'ego
- Bardzo ładne imię – Hazza pocałował ją w policzek – Wracając do naszej rozmowy na tarasie...
- Jestem! – Harry'emu przerwano po raz drugi tej nocy
- Tom! – krzyknął wściekły Styles
Dziewczyna oderwała wzrok od misia i przeniosła go na średniego wzrostu bruneta o rysach podobnych do Harry'ego. Uśmiechnęła się lekko.
- Ty jesteś pewnie Lucy! – Tom podszedł do jeszcze bliżej pary jeszcze szerzej się uśmiechając 
- No tak – odpowiedziała wesoło
- Tak więc wszystkiego najlepszego. 
- Dzięki – uśmiechnęła się
- Lucy poznaj to mojego kuzyna Tom'a – powiedział Harry
- Tom – wyciągnął rękę do blondynki
- Lucy. Skąd wiedziałeś, że ja to ja? – uśmiechnęła się
- Dużo o tobie słyszałem
Po tych słowach Harry delikatnie szturchnął Tom’a uśmiechając się niewinnie do Lucy. Blondynka roześmiała się.
- Podobni do siebie jesteście – zmierzyła wzrokiem obydwóch chłopaków
- Nie prawda! – odpowiedzieli równocześnie

***

- Pięknie dzisiaj wyglądasz – Niall pocałował Emmę w policzek
- Dziękuję – uśmiechnęła się zalotnie
- Zresztą jak zawsze – po raz kolejny złożył na jej policzku pocałunek
- Coś ty dzisiaj taki miły? – brunetka roześmiała się
- Przecież ja zawsze jestem miły!
- Tak, tak skarbie – pocałowała go
- Wiesz Emma... Za pięć dni mamy tydzień wolnego -  Niall mocniej przytulił brunetkę całując ją w szyje
- Super! To pojedziemy nad jezioro i pojedziemy na basen, i do kina... – Emma zaczęła wymieniać jak szalona
- Kochanie... - Niall jej przerwał – Będę musiał pojechać do domu. Dawno tam nie byłem
- Ahh.... - odpowiedziała smutnie
- Nie wytrzymam tygodnia bez Ciebie. - przycisnął ją do siebie z całych sił
- Ja bez Ciebie też – brunetka zrobiła smutną minkę
- Dlatego mam dla Ciebie propozycje – rozweselił się
- Jaką? – zapytał nadal smutno
- Pojedź ze mną do Irlandii! – krzyknął radośnie
- Ale jak to do Irlandii?! Tam są twoi rodzice! I w ogóle, w ogóle – brunetka byłą we wielkim szoku
- Pojedź tam ze mną – spojrzał głęboko w jej oczy
- Kocham cię! – pocałowała go namiętnie
- Ja Ciebie też! Nawet nie wiesz jak bardzo!

***

- Świetna impreza – Tom popijając drinka
- Mi też się podoba! – powiedziała Lucy spoglądając z uśmiechem na Harry'ego – Wyobraź sobie,  że oni to wszystko sami przygotowali
- Postarali się! – zapatrzył się na chwilę w tłum – O boże, co za plastik! – zrobił skwaszoną minę patrząc na szatynkę w obcisłej różowej spódniczce przepychającą się przez ludzi
- Racja! – Lucy również się skrzywiła
- Haroldzik! Haroldzik! – szatynka zaczęła krzyczeć gdy była już blisko
- Ty ją znasz? – Lucy spojrzała przerażonego Styles'a – Harry! – szturchnęła go w ramię gdy nie uzyskała odpowiedzi
- Harry, kochanie wreszcie cię znalazłam – dziewczyna znalazła się koło Hazzy odpychając Lucy
- Kochanie? – Lucy powtórzyła ze zdziwieniem
- Moje kochanie – szatynka spojrzała z pogardą na blondynkę poczym namiętnie pocałowała Harry'ego, który stał bez słowa
Lucy spojrzała z zawiedzeniem na chłopaka i szybko odeszła. Była wściekła.
- Mandy! Puść mnie! –chłopak się oderwał od dziewczyny, a Tom obserwował sytuację z boku
- Czego znowu ode mnie chcesz?! - Harry zabrał ręce dziewczyny ze swojego ciała
- To co zawszę – uśmiechnęła się – Ciebie. Nie dzwoniłeś do mnie ostatnio
- Ja nigdy do ciebie nie dzwoniłem! – krzyknął – Co ty żeś narobiła!? – krzyknął i pobiegł za Lucy

***

Harry obszedł wszystkie pokoje w ich mieszkaniu, był także na tarasie, w łazience i kuchni. Po blondynce nie pozostał nawet ślad. Wyszedł z mieszkania. Pod drzwiami znalazł misia, którego przed chwilą ofiarował Lucy. Siedział na ich wycieraczce. Wziął go do ręki i zbiegł po schodach. Sprawdził wszystkie ławki przed ich apartamentowcem. Tam również jej nie znalazł. Jako ostatnią deskę ratunku potraktował parking.
- Lucy... - wsiadł do samochodu, w którym siedziała dziewczyna
- Nie tłumacz mi się – odpowiedziała cały czas spoglądając przez przednią szybę
- To nie tak jak...
- Odpuść sobie – spojrzała z żalem na chłopaka
- Ona się do mnie...
- Przyczepiła się do Ciebie mimo, że ty wyraźnie dajesz jej do zrozumienia, że jej nie chcesz? – blondynka zapytała z ironią, a chłopak tylko pokiwał głową twierdząc – Znam tę gadkę!
- Ale naprawdę...
- Żałosny jesteś! Wynoś się stąd!
- Nie wysiądę do póki nie dasz sobie wytłumaczyć – złapał ją za rękę
- Wynoś się! – powtórzyła dobitniej wyrywając swoją dłoń
- Lucy...
- To ja wysiądę! – powiedziała otwierając drzwi
- Dlaczego mi nie wierzysz?! – zapytał zrozpaczonym głosem 
- Bo nie jestem aż tak naiwna! – Lucy odwróciła się do Harry'ego
- Nigdy nie dawałem jej jakichkolwiek powodów żeby mogła myśleć, że coś nas łączy!
- Proszę cię! – powiedziała z kpiną
- Lucy! – podbiegł do niej i spojrzał prosto w oczy
- Czekaj, czekaj. Ktoś tu ostatnio mówił, że popiera monogamię... Czy to nie byłeś czasem Ty?!
- Dla mnie liczysz się tylko Ty… - szepnął ciągle patrząc w jej zielone oczy, które w tym momencie nie pokazywały niczego innego jak złość.
- Przestań Harry! To był jakiś zakład, że byłeś dla mnie miły?! Założyłeś się, że mnie przelecisz i rzucisz?!
- Nie! Oczywiście, że nie!
- A z nią spotykałeś się cały czas żebyś później miał do kogo wrócić, tak?!
- Lucy!
- Głupia byłam, że wierzyłam, że pomiędzy nami... Zresztą teraz to już nie ważne!
- Lucy ja Cię…
- Wracaj lepiej do niej!
- Lucy!
- Życzyłeś mi żeby marzenia mi się spełniały? A więc życzę sobie żebyś zniknął! – krzyknęła po czym pobiegła przed siebie
- Lucy... – powiedział prawie nie słyszalnie – To nie tak... - dodał bezsilnie
Spojrzał jeszcze raz w stronę, w która pobiegła blondynka. Odwrócił się, podszedł do auta. Powoli otworzył drzwi. Na miejscu pasażera posadził misia, którego cały czas trzymał w ręce. Zamknął auto. Poszedł przed dom. Usiadł na jednej z ławek, zasłaniając twarz dłońmi.

***

- Tu jesteś! – podbiegła do niego Mandy – Wszędzie cię szukałam! – pocałowała go w policzek
- Czy do Ciebie nie trafia jak mówię ci żebyś mi dała spokój?! – Harry aż wstał ze złości
- Haroldzik ja Cię kocham – przytuliła się do niego
- Ty jesteś wariatką! - odepchnął ją – Odczep się ode mnie raz na zawsze! – ruszył w stronę ulicy
- Ale Haroldzik – dziewczyna pobiegła za nim
- Poznaliśmy się ponad dwa miesiące temu. Przyszłaś na koncert, do niczego między nami nie doszło, więc powiedz mi na jakiej podstawie wysuwasz wnioski, że pomiędzy nami mogło by coś być?! Niech do ciebie wreszcie dotrze, że cię nie chce! Jesteś dla mnie tylko jedną z fanek! Nic więcej!
- Kochanie, nie mów tak....
- Ty naprawdę masz coś z psychiką! Spadaj! Zepsułaś coś co było dla mnie tak ważne, że nawet sobie nie wyobrażasz! Jeszcze raz cię zobaczę, a nie ręczę za siebie! – krzyknął i poszedł przed siebie.

***

Przyjaciele to naprawdę bardzo ważna rzecz. To oni pomagają i pocieszają nas w naszych smutkach. Dzielą z nami rozterki. Cieszą się naszymi sukcesami. A najważniejsze – są przy nas zawsze kiedy ich potrzebujemy…


- Lucy co ci dzisiaj jest? – zapytała Emma patrząc na zamyśloną przyjaciółkę
- Jak to co? Pewnie kacuś męczy – roześmiał się Max
- Tak – Lucy ocknęła się – To kac – uśmiechnęła się niewyraźnie
- Muszę wam coś powiedzieć – kąciki ust brunetki uniosły się wysoko ku górze
- No to mów! – pospieszyła ją Lucy
- Niall zaprosił mnie na tydzień do siebie. Do Irlandii – uśmiechnęła się jeszcze bardziej
- To super! – Lucy uściskała przyjaciółkę
- Tylko ostrożni tam bądźcie. Żeby wam ta podróż do głowy nie uderzyła – powiedział Max poważnym tonem – Ja bachora niańczył nie będę!
- Głupi jesteś! – Lucy rzuciła w niego brzoskwinią
- Ty też – wystawił język
- Mniej niż ty – powiedziała sprzeczając się z chłopakiem
- Nieprawda
- Prawda
- Nieprawda
- Prawda
- Dzieci przestańcie! – zbeształa ich Emma – Jest jeszcze jedna ważna sprawa do obgadania, prawda Max? – brunetka spojrzała na chłopaka
- Prawda Emmo - Max uśmiechnął się do dziewczyny
- O co chodzi? – zapytał Lucy z rozbawieniem ale jednocześnie z lekkim przerażeniem
- Emma o co nam chodzi? – zapytał głupkowatym tonem Max 
- Chodzi nam o to, że to życie jest takie zmienne. - odpowiedziała udając mądry ton głosy Em.
- Oj tak. Bardzo – zgodził się Max. 
- Zresztą nie tylko życie. - dodała brunetka
- No nie tylko... - obydwoje spojrzeli na Lucy
- Powiedzie w końcu wprost? – zapytała zniecierpliwiona blondynka
- Po prostu dziewczyna to nie drzewo i da się ją przesadzić – uśmiechnął się złośliwie Max
- Poproszę jeszcze bardziej wprost – Lucy spojrzała na nich ja na idiotów
- No o Harry'ego nam chodzi! 
- Nie wiem co macie na myśli – Lucy udała obojętną. Nie chciała, żeby przyjaciele zobaczyli, że serce jej pęka. 
- Nie wie co mamy na myśli – Max przedrzeźniając Lucy – Mamy na myśli to, że już się lubicie, nie?
- Powiedziałabym nawet, że bardzo się lubicie – poparła go Emma
- Nic mi na ten temat nie wiadomo – blondynka szybko się sprzeciwiła
- Lucy! – Max się roześmiał
- Nie wiem o co wam chodzi – powiedziała zdenerwowana Lucy  – Dla mnie Harry to zwykły, beznadziejny palant. Przychlast jakich mało i nie chce mieć z nim wspólnego!
Max i Emma spojrzeli zszokowani na Lucy. 
- To masz mały problem, bo tak się jakoś składa, że jesteś jego choreografką. - powiedział Max
- Przeżyje – odpowiedziała krótko – I nie rozmawiajmy o nim. - dodała odwracając wzrok w przeciwną stronę.

***


Blondynka siedziała sama w swoim mieszkaniu. Słońce ustępowało miejsca księżycowi, który leniwie wyłaniał się zza chmur.
- Lucy! Daj mi chwilę! – powiedział szybko Harry stojący w drzwiach Lucy
Dziewczyna błyskawicznie zamknęła drzwi, zostawiając chłopaka po przeciwnej stronie
- Lucy! Nie pójdę stąd do póki mnie nie wysłuchasz! – krzyknął dobijając się do drzwi – Będę tu stał całą noc – walił pięściami
- To sobie stój – odpowiedziała cicho wpatrując się w zamknięte drzwi
- Proszę cię otwórz! – chłopak nie odpuszczał – Zajmę ci tylko chwilę!
- Masz pięć minut – blondynka nie wytrzymała i otworzyła drzwi
- Wpuścisz mnie? – zapytał 
- Nie ma takiej potrzeby – spojrzała na niego chłodno – Mów co masz powiedzieć i spadaj
Harry spojrzał z zrezygnowaniem na dziewczynę, którą tak mocno kochał.
- Mandy to jedna z fanek. Podbiegła do mnie kiedyś po koncercie krzyczała, że mnie kocha. To jej powiedziałem, że ja ją też, bo wszystkie fanki kocham. A wtedy ona coś sobie ubzdurała, jakimś cudem zdobyła nasz adres i przychodziła pod mieszkanie. Jakiś czas temu przestała, a teraz znowu. Lucy zrozum ja nic do niej nie czuje! Ja jej nawet nie znam! I nie chce poznać! – spojrzał jej głęboko w oczy
- Fajnie. Coś jeszcze? – Lucy zapytała z lekceważeniem
- Przez te kilka dni było tak pięknie. Chciałbym żeby było tak zawsze...
- To na chceniu się skończy
- Lucy ja Cię lubię i to bardzo. Bardzo, bardzo. Mógłbym nawet powiedzieć, że... Jestem pewien, że...
- Nie interesuje mnie czy mnie lubisz czy nie – przerwała mu – Ja cię nienawidzę i to mi wystarczy
- Nienawidzisz mnie? – zapytał załamany – To po co było to wszystko? To kino, to miejsce gdzie mnie zaprowadziłaś?
- Tak po prostu chciałam się Tobą pobawić – odpowiedziała niezwykle chłodnie – I udało się
- Nie wierze ci – spojrzał w jej oczy
- Nie musisz – odpowiedziała z obojętnością – Byłeś tylko zabawką Przychlaście – odwróciła wzrok – A teraz przepraszam, ale mam ważniejsze sprawy na głowie – dodała zamykając drzwi…
Harry dalej stał przed mieszkaniem Lucy. Wpatrywał się w zamknięte drzwi nie mogąc uwierzyć, że to co jemu wydawało się czymś bardzo ważnym dla niej było jedynie zabawą. Nic nie znaczącym sposobem na zapełnienie wolnego czasu. Po raz ostatni spojrzał w stronę wejścia do mieszkania i zdecydowanym krokiem opuścił blok blondynki.
Dziewczyna od razu po zamknięciu drzwi pobiegła do swojego pokoju. Rzuciła się na łóżko, twarz zakrywając poduszką. Sama nie wiedziała dlaczego tak postąpiła. Dlaczego powiedziała Harry'emu, że to była tylko zabawa skoro tak nie było.... Czuła się zraniona mimo, że okazało się, że Harry nie czuje nic do Mandy. Nie mogła pozwolić na to żeby taka sytuacja kiedykolwiek się powtórzyła. Wstała do łóżka, podeszła do wierzy i włączyła piosenkę, która najbardziej odpowiadała jej życiowej postawie i obecnej sytuacji. „ I don’t wanna be in love! I don’t wanna be in love!”

***

- I jak się czujesz jako dorosła kobieta? – zapytał Louis w trakcie rozgrzewki
- Świetnie – roześmiała się ukradkiem spoglądając na Harry'ego, który całkowicie nie zwracał na nią uwagi – Rewelacyjne przyjęcie!
- Się wie – powiedział Zayn z dumą
- My organizowaliśmy więc nie mogło być inaczej – Liam także był z siebie dumny 
- Bo my jesteśmy, że tak powiem the best – zaśmiał się Niall
- Tak, tak jesteście the best – powiedział Lucy w trakcie śmiechu i ponownie mimowolnie spojrzała na Harry'ego. Skarciła się w myślach i szybko odwróciła wzrok – A teraz pupy w ruch! Zaczynamy!

***

- Przecież ci życzyłem żebyś nas mniej męczyła! – powiedział zdyszany Louis na co Lucy roześmiała się kręcąc głową. Tym razem to Harry na nią patrzył. Z zawiedzeniem, smutkiem i żalem...
- Cześć! – do sali wszedł Tom
- Tom?! – w jednej chwili znalazł się przy nim Harry – Co ty tu robisz?! – zapytał będąc w kompletnym szoku
- Ja nie do ciebie! – uśmiechnął się do Lucy – Strzałka chłopaki – uścisnął dłonie z pozostałymi – Witaj Lucy – podszedł do blondynki
- Co to się nam tutaj wyprawia? – zapytał podejrzliwie Zayn obserwując Lucy i Tom’a
- Ja po płytę – kuzyn Harry'ego roześmiał się – Pamiętasz, prawda? – zwrócił się do dziewczyny
- Ależ oczywiście. Mam już ze sobą – uśmiechnęła się
- Dzień dobry wszystkim – w drzwiach pojawił się Smith – Lucy, mogę cię na chwilkę prosić?
- Już idę szefie – dziewczyna uśmiechnęła się do chłopaków i wyszła ze swoim pracodawcą
- Po jaką płytę żeś tu przylazł?! - Harry warknął do Tom’a
- Po waszą!
- To ty nie masz naszej płyty?! – oburzył się Liam
- Tak jakoś wyszło… - powiedział niewinnie Tom – To co kuzynie za dwa dni robimy twojej mamuśce wjazd na chatę?
- Ty jedziesz do mojego domu?
- No tak. Samemu mi się nie chciało ale jak ty masz wolne to się zabiorę. Dawno tam nie byłem – objął ramieniem brata – Pobalujemy, zabawimy się tak jak kiedyś. Będzie wypas!
- To ja chcę jechać z wami! – powiedział Louis
- Dla mnie luz – uśmiechnął się 
Nagle jak huragan do sali wbiegła pobudzona Lucy
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa – krzyknęła radośnie rzucając się Zayn'owi na szyję – Jestem najlepsza! Jestem bogiem! – jej krzyk przerodził się w pisk
- Co się stało? – Liam próbował się czegokolwiek dowiedzieć
Lucy biegała wkoło kręcąc tyłkiem i wesoło podskakując
- Kocham was! – złapała Payne'a za poliki
- Lucy co się stało? – zapytał zaszokowany Niall
- Nie przeszkadzaj jej. Niech sobie jeszcze chwile powywija pupą! – Louis uciszył Niall'a
- Pojutrze jadę sobie stąd – nie zaprzestawała swojego tańca radości
- A można wiedzieć dokąd? – zapytał Zayn
- Holmes Chapel! – uśmiechnęła się szeroko
- Po co?! – krzyknął Harry 
- Znacie Justin’a Timberlake’a? – zapytała zatrzymując się na chwilę
- No tak… - odpowiedzieli zgodnie
- A taką piosenkę ‘Summer love’?
- No nie gadaj! Będziesz u niego w teledysku?! – Liam nie krył zdziwienia 
- Yhy – pokiwała głową i znowu zaczęła tańczyć
- No to gratulacje! – chłopacy wyściskali ją
- To za ile jedziesz? – zapytał Tom
- Za dwa dni! Za dwa krótkie dni! – odpowiedziała śpiewnym głosem
- My też! – krzyknął wesoło
- Jakie my? – przestała tańczyć swój taniec radości i spojrzała na Tom'a
- No ja i Harry!
- Aha – odpowiedziała niepewnie spoglądając na Styles'a – Fajnie!
- To polecimy razem! – ucieszył się Tom
- Extra! – znów spojrzała na Harry'ego, który stał z niewyraźną miną
- A tak w ogóle to będziesz u nas spała! – powiedział Tom
- Co?! – Lucy i Harry razem
- Przestań Tom! Hotel mi wynajmą! – powiedziała blondynka 
- Właśnie Tom! Uspokój się – warknął Harry
- To ty przestań Lucy! Nie będziesz się szlajać po hotelach! My Cię... to znaczy mama Harry'ego z chęcią przygarnie! Ciocia się na pewno ucieszy!
- Dlaczego wasza Twoja ciocia miała by się cieszyć? - zapytała 
- Bo ona lubi mieć gości! - krzyknął wesoło – Ale będzie super! Ale będzie super!
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł – powiedział Harry 
- Też tak mi się wydaje – blondynka
- I masz racje Lucy! Wydaje ci się! To świetny pomysł! – powiedział Tom nadal wesołym głosem
- Nie będę się wam narzucać. Poza tym Harry na pewno będzie miał coś przeciwko. - spojrzała na Styles'a
- Harry masz coś przeciwko? – Tom spojrzał na kuzyna
- Obojętne mi to jest – odpowiedział biorąc plecak i wyszedł z sali
- Pokaże ci najlepszy klub na całym świecie! – Tom już zaczął planować – A co ty się nie cieszysz?! – spojrzał na zamyśloną blondynkę
- Pewnie, że się cieszę! – uśmiechnęła się – No to co? Idziemy się pakować? – zapytała wesoło Tom’a.


Siema. Pozostało mi jeszcze jakieś 8-9 rozdziałów, więc wyrobię się z zakończeniem przed wyjazdem. Mam nadzieję, że opowiadanie chociaż trochę się podoba. 

Pozdrawiam Angelika xoxo

środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 15


Lucy była osobą, która szybko przyzwyczajała się do nowych sytuacji. Zmiana miejsca zamieszkania czy otoczenia nie były dla niej żadnym problemem. Nie przywiązywała się do ludzi, gdyż uważała to jedynie za przeszkodę w dążeniu do celu. Miała opinię osoby bez uczuć, ale czy słusznie?

- Już prawie jesteśmy! – powiedziała Lucy do chłopaka, którego ciągnęła za rękę przez polane
- Chcesz tu zakopać moje zwłoki? – zapytał przestraszonym głosem Harry
Brunetka odwróciła się do niego poczym pstryknęła go delikatnie w nos
- Ała! – Harry
- Przestań! Nie bolało! – krzyknęła dalej prowadząc go za rękę
- Daleko jeszcze? – zapytał zdyszany, ale nie dostał odpowiedzi – No daleko jeszcze czy nie? – roześmiał się
- Już prawie! – Lucy stanęła przed niewielką wysepką na skraju polany. Był to mały lasek, w którym przeważały modrzewie. Promyki słońca prawie nie docierały do wnętrza tego azylu. Panował tam miły chłód i piękny leśny zapach – Chodź!
- Jeszcze dalej? Ty naprawdę chcesz mi coś zrobić! - przeraził się jeszcze bardziej
- Nie marudź! Chodź! – blondynka wprowadziła chłopaka w głąb lasku – To tu! – dodała gdy stanęli przed powalonym pniem
- To tu mnie zakopiesz? – roześmiał się Harry
- Nie! Zakopię cię bardziej w głębi – blondynka wystawiła język – Ślicznie tu, nie?
- Bardzo... - Harry rozejrzał się wokół. Cisza i spokój urozmaicana jedynie melodyjnym śpiewem ptaków. Chłopak z zafascynowaniem przyglądał się każdemu drzewu z osobna. Jego wzrok zatrzymał się na Lucy, która właśnie siadała na pniu.
- Przychodzę tu zawsze jak jest mi smutno albo jak coś mi nie wychodzi – blondynka uśmiechnęła się do chłopaka
- Naprawdę da się tu odprężyć. – Hazza przymknął oczy i usiadł obok niej
- Tylko nikomu nie pokazuj tego miejsca – Lucy spojrzała z powagą na Harry'ego
- Tak jest! – odpowiedział błyskawicznie
- Ale ja mówię poważnie – uśmiechnęła się lekko – Jesteś pierwszą osobą, którą tu przyprowadziłam – zaczerwieniła się
- Serio? – Harry nie mógł uwierzyć własnym uszom
- Serio! – odpowiedziała spoglądając na wirujące na wietrze gałęzie
- Czym sobie na to zasłużyłem? – zapytał będąc dalej w szoku
- No właśnie nie wiem! – szturchnęła go lekko w ramię szeroko się uśmiechając.

***

- Uwielbiam jak się tak zbieramy i planujemy coś za plecami Lucy – powiedział Max z chytrym uśmieszkiem do Emmy i chłopaków z One Direction
- A ona taka niczego nie świadoma – powiedział jeszcze weselszym głosem niż zwykle Louis
- Świry! – skomentowała  ich Emma – Zebraliśmy się tu w konkretnym celu
- Tak, wiemy. 18!! - krzyknął jej do ucha Louis za co dostał po głowie
- Dokładnie - Niall przytulił się do swojej ukochanej
- Jest taki mały problem. – powiedziała niepewnie Emma
- Jaki? – zapytał Liam
- Ona nie nawiedzi osiemnastek. - odpowiedział za nią Max
- Co?! – krzyknął z niedowierzaniem Louis
- Przecież to imprezowa dusza, jak może nienawidzić osiemnastek?! – zapytał z podobnym zaskoczeniem Zayn
- No po prostu.
- Jak kiedyś, kiedyś nasza koleżanka miała osiemnastkę to potem Lucy zdechł chomik – wyjaśniła Emma próbując powstrzymać się od śmiechu
- I to przez osiemnastkę? – zapytał Niall
- Albo jak Kevin robił imprezę z tej okazji to o mało co nie wpadła pod auto – dodał Max
- Ale to przez osiemnastki? – typ razem odezwał się Harry
- Ona tak to sobie tłumaczy. - powiedział Max
- Ja wiedziałem, że ona jest dziwna. - zaczął Liam – Ale nie podejrzewałem, że aż tak
- Nie pozostaje nam nic innego, jak zmienić jej podejście – powiedział entuzjastycznie Harry
- Zrobimy jej idealną imprezę! –powiedział z zapałałem Louis
- Będzie ją wspominać do końca życia! – Zayn
- No to bierzmy się do roboty, bo został nam tylko tydzień! – powiedziała Emma

***

- Wiesz, że już stara dupa z Ciebie? – powiedział z uśmiechem Max do Lucy
- Młody się odezwał! – oburzyła się blondynka
- Już nie długo będziesz miała 18 lat! - dalej próbował ją zdenerwować
- Niestety. Co Ja wtedy zrobię? Na co będę czekać? Całe moje życie straci sens... - udawała rozpacz
- Lucy przestań! Ono właśnie będzie przed tobą! - objął ją ramieniem
- Będę odpowiedzialna za siebie i za te wszystkie głupoty, które robie, będę musiała sama rozliczać jakieś głupie rachunki, będę musiała... - Max przerwał Lucy litanię
- Będzie super! – potrząsną nią lekko
- Jaaaasne – odpowiedziała bez przekonania
- Planujesz jakąś bibę? – zapytał Max
- Oczywiście, że nie! Nie mam zamiaru znowu wołać hydraulika, bo mi łazienkę zalało!
- A to po czyjej osiemnastce było?
- Jack’a – odpowiedziała krótko
- Nie przesadzasz z tym trochę? – zapytał
- Nie! Czy tylko Ja dostrzegam to, że na osiemnastkach zawsze dzieje się coś złego?!

***

Blondynka siedziała w domu pochłonięta lekturą jakiejś niezwykle grubej książki. Od czasu do czasu spoglądała z utęsknieniem za okno. Na niebie widniały piękne, śnieżno białe chmurki, które sprawiały, że Lucy kompletnie odpływała. Mogłaby godzinami nie robić nic innego jak tylko wpatrywać się w niebo. Ptaki ćwierkały radośnie, słońce oświetlało twarze przechodniów. Nawet na wysokich piętrach były słyszalne wesołe śmiechy rozbawionych dzieci. Dziewczyna definitywnie zamknęła książkę. Usiadła na parapet i całkowicie oddała się urokom dzisiejszego dnia. Z oazy spokoju wyrwał ją dzwonek do drzwi.
- Cześć! - blondynkę zaskoczył lekko widok gościa
- Cześć Lucy – przywitał się Harry uśmiechnął się niepewnie
Zapadła chwila niezręcznej ciszy
- Wejdziesz? – zapytała
- Z chęcią! – chłopak wszedł do mieszkania – A co ci się z telefonem stało?
- Mi? Z telefonem? – Lucy spojrzała ze zdziwieniem na chłopaka – Chyba nic
- Wyłączony masz cały czas. Dzwoniłem do ciebie... kilka razy – uśmiechnął się
- Czekaj zaraz sprawdzę – blondynka podeszła do swojej torby – Wyładowany – dodała wyciągając komórkę
- Tak właśnie podejrzewałem – uśmiechnął się i podszedł do niej – Mam coś dla ciebie!
- Dla mnie? – dziewczyna zaciekawiła się
- Dla ciebie – Harry zaczął się z nią droczyć
- To daj!
- Nie tak od razu! Najpierw dostanę buziaka! – powiedział zamykając oczy i robiąc słodki dziubek z ust
- Masz! – Lucy pocałowała go w policzek
- Ej! Miało być tutaj! – wskazał na usta
- Nie mówiłeś gdzie! Dawaj to co dla mnie masz! – uśmiechnęła się
- A byłaś grzeczna?
- Ja zawsze jestem grzeczna – wystawiła język
- Na pewno?
- Harry! Dawaj to co masz!
- Ale na pewno byłaś grzeczna?
- Byłam, na pewno. Daj!
- Ale na pewno, na pewno?
- Przychlaście! Dawaj! – krzyknęła łapiąc go za ręce
- I znowu przychlast? – Harry się lekko załamał
- Przychlast to bardzo pieszczotliwe określenie – powiedział patrząc zalotnie na chłopaka
- Serio? – z nadzieją
- Serio, serio – uśmiechnęła się słodko – Słyszałeś żebym mówiła tak do kogoś innego?
- Nie – uśmiechnął się szeroko
- No właśnie. To dawaj!
- No dobra, - odpowiedział wesoło – Masz! – wyjął z kieszeni małą paczuszkę
- Co to? Co to? – pytała Lucy, podjarana jak nigdy
- Odpakuj!
Dziewczyna szybko odwinęła zawiniątko
- Czekoladki! – krzyknęła szczęśliwa
- W kształcie konwalii – powiedział pełen dumy – Bo lubisz czekoladę i konwalie
- Dziękuje. - Lucy uśmiechnęła się leciutko spoglądając z rozczuleniem na Harry'ego – To słodkie!
- A widziałaś kiedyś nie słodką czekoladę? – chłopak roześmiał się
- Tak, gorzką. – Lucy wystawiła język – Poza tym nie mówię o czekoladzie tylko tak ogólnie, że ten prezent jest słodki, w sensie, że rozczulający…
- No tak! – Harry uderzył się w czoło – Zestresowałem się. Bałem, że nie będzie ci się podobać i, że w ogóle mnie nie wpuścisz albo jak już wpuścisz to potem wyrzucisz i wiesz… - trochę się zamotał
- To jak się teraz motasz, też jest słodkie – Lucy podeszła do Harry'ego. Chłopak zawstydził się, a na jego policzkach ukazały się dwa rumieńce. Dziewczyna uśmiechnęła się, rozbawiona zachowaniem Styles'a. Chłopak odwzajemnił uśmiech. Blondynka zbliżyła się do niego jeszcze bardziej, po czym złożyła na jego ustach pełen czułości pocałunek.

***

To dziś jest ten dzień. Dzień, którego Lucy nie zapomni do końca swych dni. Dzień, w którym stanie się dorosła. Dzień, który wszystko zmieni. Ale czy naprawdę jest on aż tak istotny i ważny?
- Lucy! – imię blondynka rozległo się po całym, długim korytarzu
- Tak szefie? – dziewczyna odwróciła się
- Wszystkiego najlepszego! – Smith uścisnął dłoń dziewczyny – Jesteś już dorosła moja droga!
- Zgadza się – uśmiechnęła się sztucznie
- Przyjdź do mnie po weekendzie. Musimy uzgodnić nowe warunki
- Nowe warunki?
- Jesteś pełnoletnia. Możesz zacząć pracować pełnoprawnie, legalnie i takie tam.
A teraz leć się szykuj, bo pewnie impreza na ciebie czeka – uśmiechnął się miło, poklepał ją po ramieniu i odszedł – I jeszcze raz wszystkiego najlepszego!- krzyknął z oddali

***

- Hej stara dupo! – w drzwiach mieszkania Lucy pojawił się Max
- Nie mów tak do mnie! – blondynka oburzyła się
- Dobra, dobra – wystawił język – Idziemy!
- Gdzie?
- Na spacer!
- Na spacer? - powtórzyła podejrzliwie
- A gdzie byś chciała. Taka ładna pogoda! W domu nie będziesz siedzieć!
- Jest 21. Późno na spacery – węszyła podstęp
- Późno? Nie pamiętasz jak nie raz, nie dwa, a nawet nie pięćdziesiąt tylko o wiele, wiele więcej po nocy łaziliśmy. Przecież ty uwielbiasz nocne spacery!
- Dzisiaj nie. Dzisiaj mam depresje…
- Depresje?
- Tak, depresje. Jestem stara, nikt poza rodzicami, dziadkami i Smith’em nie pamiętał o moich urodzinach i w ogóle.
-  Przecież nie lubisz 18 urodzin!
- Ale życzenie moglibyście mi złożyć! - tupnęła nogą
- Wszystkiego najlepszego – powiedział szybko Max – A teraz chodź!

***

- Na spacer się idzie, a nie jedzie autem – Lucy zatrzymała się gdy Max wsiadał do swojego samochodu
- Wiem ale musze jeszcze podjechać do Louis'a, bo pożyczyłem mu pornole, a on do tej pory mi nie oddał. Wsiadaj!
- Pornole? – blondynka wsiadając do auta
- No tak – uśmiechnął się
- Jesteś niemożliwy. Obydwaj jesteście niemożliwy - mówiła śmiejąc się i kręcąc głową
- Dziękuje za komplement. Pasy zapnij


- Wleczesz mnie tam do nich jakbym w aucie nie mogła zaczekać! – blondynka marudziła gdy wraz z Max'em znalazła się pod mieszkaniem chłopaków
- Nie jęcz! – Max ją lekko szturchnął
- Nie jęczę!
- Cześć – drzwi otworzyły się i pojawił się w nich Liam
- Siemka kolego! – przywitała się Lucy i uśmiechnęła się do chłopaka – My po pornole!
- Po pornole!? – zapytał roześmiany i zszokowany jednocześnie Liam
- Tak – Max obniżonym tonem puszczając ukradkiem oko do Payne'a
- To wchodźcie!
- Co tu tak ciemno? – zapytała Lucy
- Korki wysadziły – odpowiedział szybko Liam
- Niespodzianka!!!!!!!!!!!!!! – światło zapaliło się, a oczom Lucy ukazała się olbrzymia grupa ludzi z różnymi drinkami w rękach. Nad ich głowami wisiał transparent z napisem "Wszystkiego najlepszego Lucy!", a wokół niego pełno cyferek 18. Po całym mieszkaniu porozwieszane były balony i porozrzucane pełno różnokolorowych wstążek. Blondynka stała zszokowana, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa.
- I jak ci się podoba? – jako pierwszy do blondynki podbiegł Louis
- Max jak wychodziłam z domu włączyłam żelazko, zakręciłam gaz, wodę ? – dziewczyna błyskawicznie odwróciła się do Max'a
- Tak – roześmiał się
- Ale co, nie podoba ci się? – Lou posmutniał
- Nie spodziewałam się – blondynka była nadal w szoku
- Dlatego to niespodzianka – Harry uśmiechnął się szeroko do Lucy
- Jesteście kochani!- dziewczyna spojrzała na roześmiane twarze przyjaciół
- Wiemy!- Zayn dumnie wypiął pierś
- Wszystkiego najlepszego Lucy! – do dziewczyny podbiegła Emma i zaczęła ją ściskać
W jej ślady poszli pozostali.
- Dużo zdrowia, szczęścia i słodyczy!
- Żebyś była szczęśliwa i radosna!
- Żebyś nas mniej męczyła na treningach!
- Żeby po tej osiemnastce nic złego się nie stało – Lucy sama złożyła sobie życzenie
- Życzę ci żeby spełniały ci się wszystkie marzenia - jako ostatni do blondynki podszedł Harry – I życzę Ci, a właściwie sobie. Tobie i sobie... - zamotał się lekko – żebyśmy te marzenia mieli wspólne – wyszeptał jej na ucho po czym objął ją mocniej spoglądając prosto w jej zielone tęczówki
- Słuchajcie! – na stół wdrapał się Louis – Korzystając z okazji, że stoję na stole i wszyscy mnie słyszą chciałem poinformować wszystkie Panie, że czekam na nie w pokoju koło łazienki!- roześmiał się podobnie jak wszyscy goście – A tak poważnie to wszystkiego najlepszego Lucy! Ta impreza jest od nas dla Ciebie, bo Cię kochamy!
- Bardzo kochamy! – obok Lou na stole stanął Max – I mamy dla ciebie mały prezencik!
- Mały i skromny – dodał Louis
- Od nas i twoich rodziców – tym razem na stole pojawił się Liam
- Mamy nadzieje, że ci się spodoba – następny pojawił się Zayn
- Bo nam się podoba! – tym razem na stole pojawił się Niall
- Proszę! - Emma wyciągnęła w stronę Lucy małe pudełeczko
- Kupiliście mi lizaka? – zaśmiała się blondynka
- Nie – odpowiedzieli zgodnie
- Żelki? – zgadywała dalej
- Nie gadaj tylko otwórz!- poganiał ją Max
- Już! Już!
Dziewczyna otworzyła pudełeczko, a jej oczom ukazały się kluczyki.
- Od czego to? – zapytała nie odrywając wzroku od kluczyków
- Od twojego prezentu – powiedział jak do małego dziecka Harry
- A gdzie jest ten prezent? - dopytała się głupkowato
- Na parkingu
Dziewczyna bez słowa wybiegła z mieszkania. Biegła tak szybko, że chłopacy którzy wybiegli za nią z mieszkania nie mogli jej dogonić.
- Który to?! Który to?! – krzyczała na parkingu
- Naciśnij żeby się otworzył to się przekonasz – zdyszany Max
Dziewczyna drżącą ręką nacisnęła przycisk na kluczykach
- Wow! – stanęła w ogromnym szoku przed jej wymarzonym czarnym samochodem
- Kocham was! – rzuciła się na chłopaków i Emmę
- My ciebie też! Tylko nie duś! - powiedział cicho Max

***

Impreza rozkręciła się na dobre. Goście bawiła się rewelacyjnie niesiona przez rytmiczną muzykę. Jedyne miejsce, w którym dało się spokojnie porozmawiać było zajęte przez dwie osoby.
- Podoba ci się autko? – Harry zapytał Lucy, która poddawała się podmuchom lekkiego wiatru
- Jeszcze pytasz?! – odpowiedziała siadając na balustradzie tarasu
- Mam dla ciebie coś jeszcze! - chłopak poszedł za palmę w doniczce
- Nie rozpieszczaj mnie tak, bo się przyzwyczaję!
- To dla Ciebie ode mnie! – Harry wyciągnął przed siebie ręce, w których trzymał olbrzymiego misia
- Jest przecudny! Najpiękniejszy na świecie! Milusi taki! – dziewczynie zabrakło słów
- Cieszę się, że go polubiłaś!
- Polubiłam?! Ja go kocham!
Harry zbliżył się jeszcze bardziej po czym namiętnie pocałował blondynkę. Dziewczyna kompletnie oddała się pocałunkowi. Jedną ręką trzymała się poręczy, na której siedziała, a w drugiej trzymała kieliszek szampana. Harry przyciągnął ją do siebie świdrując językiem po jej podniebieniu. Lucy zapomniała się do tego stopnia, że upuściła trzymany przez siebie kieliszek.
- No co się tam wyprawia!?!? – z dołu dobiegały krzyki jakiejś staruszki
Para oderwała się od siebie spoglądając w dół.
- Co wy robicie?! Zabić mnie chcieliście tym szkłem?! – starsza pani krzyczała nadal
Blondynka wybuchła nie opanowanym śmiechem…
- Przepraszamy. Bardzo przepraszamy  – Harry próbował udobruchać kobietę jednak sam nie mógł powstrzymać śmiechu.
Staruszka machnęła jedynie ręką i poszła dalej.
- Ty naprawdę chciałaś ją zabić? – Harry objął w pasie śmiejącą się blondynkę
- To wszystko przez Ciebie – odpowiedziała przez łzy śmiechu
- Wiesz Lucy... - chłopak uspokoił się i spojrzał w jej oczy
- Co? – zapytała dalej się śmiejąc
- Muszę ci coś powiedzieć. Ja... Ja Cię...
Na taras władowali się prawie wszyscy goście przerywając Harry'emu.
- Patrz! – Louis pełen dumy wskazał na niebo
- Patrzę! – powiedziała blondynka nadal roześmiana
Nagle na niebie pojawiły się fajerwerki. Różne kształty, kolory. Dziewczyna otworzyła szeroko oczy i usta nie mogąc uwierzyć w to co widzi
- Czy ja wam już mówiłam, że jesteście wspaniali?!


Mam nadzieję, że się podoba. 
Możecie nadal zadawać mi pytania na >ask.fm<. Odpowiem na wszystkie ciekawiące Was pytania. 

Kolejny rozdział jutro około godzinny 18 :) 

Pozdrawiam Angelika xoxo

wtorek, 31 lipca 2012

Rozdział 14


Delikatne promienia słoneczne padały na twarz Harry'ego. Głowę mocno wtulał w poduszkę, a jego loki  opadała mu swobodnie na czoło.
- Harry, Harry... - Lucy delikatnie szturchała chłopaka w ramie – Wstawaj – dmuchnęła w jego zamknięte oczy – Haroldzik
- Jeszcze chwilkę... - odpowiedział zaspany – Lucy?! – zerwał się gdy dotarło do niego, że to nie jego mama go budzi
- Wstawaj! – powiedziała zabierając mu kołdrę
- Ale..?! Ja?! Ty?! My?! Co Ja tu…!? – chłopak zmieszał się
- Schlałeś się pijaku! – tym razem zabrała mu poduszkę
- Bardzo? – Harry zrobił zawstydzoną minę
- Bardzo – odpowiedziała Lucy udając powagę i czekając na jego reakcję
- Przepraszam. - powiedział cicho
- Nie ma za co – blondynka uśmiechnęła się  - Słodki jesteś jak się spijesz – zaczerwieniła się
- Uważasz, że jestem słodki? – Harry uśmiechnął się, a w jego oczach pojawiły się dwa promyczki nadziei
- Oczywiście, że nie! – Lucy się trochę zawstydziła
- Uważasz, że jestem słodki. - powiedział pewniej, podchodząc do dziewczyny
- Nie! – zaczęła się z nim droczyć
- Tak – uśmiechnął się
- Nie! – pokręciła głową
- Dużo głupot wczoraj gadałem? – spojrzał nieśmiało na dziewczynę
- No ba – rzuciła wychodząc z pokoju
- Czyli? – poszedł za nią
- Czyli… - urwała na chwilę – Nie powiem ci! Męcz się z tym! – wystawiła język
- Oj… Lucy!
- Zjesz śniadanie? – blondynka otworzyła lodówkę
- Z chęcią – Harry uśmiechnął się szeroko

***

- Nie wrócił na noc! – krzyknął Louis do chłopaków przy śniadaniu
- Pewnie jakąś dupę sobie wyrwał – zaśmiał się Zayn co bardzo zdenerwowało Lou
- Próbowałeś dzisiaj dzwonić? – Liam również się niepokoił
- Tak. Dalej nie odbiera – odpowiedział za kolegę Niall
- Ciekawe czy na trening przyjdzie? – Lou
- Jak nie przyjdzie to  mu Luc nogi z dupy powyrywa! – powiedział Zayn w trakcie jedzenia kanapki

***

- Słyszałaś, że jakiś nowy horror wszedł do kin? – zapytał Harry nasypując sobie płatków
- Nie. Fajny chociaż? – zaciekawiła się
- Nie wiem, nie oglądałem – uśmiechnął się – Może byśmy poszli? – spojrzał nieśmiało na dziewczynę
- Pewnie! – odpowiedziała uśmiechając się – Ale Louis pewnie nie pójdzie.
- Bo się będzie bał – roześmiał się Harry
- Dokładnie!
- Emma i Niall woleliby pewnie jakąś komedie romantyczną. - zamyślił się
- A Zayn powie, że mu się nie chce. - Lucy uśmiechając się pod nosem
- A Liam pewnie będzie zajęty... - dodał. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- To pójdziemy sami? Nie możemy tego przegapić. - powiedział wesołym, zachęcającym głosem
- Zdecydowanie nie możemy – Lucy spoglądając na uśmiechniętego chłopaka
- To jutro? – zapytał cały w skowronkach
- Jutro? Lepiej dzisiaj!

***

- Nie wierzę! Lucy się spóźnia! – Louis krzyknął do kolegów zaczynających rozgrzewkę
- A Harry'ego w ogóle nie ma. - powiedział Liam robiąc skłon
Nagle drzwi do sali otworzyły się i weszli roześmiani Lucy i Harry
- Harry gdzieś ty był?! - do Styles'a od razu podbiegł Louis i lekko uderzył go w głowę. Co wywołało śmiech u Hazzy.
- Nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz – odpowiedział Harry nie odrywający wzroku od blondynki
- A wyście tak razem tu przyszli? – z szatańskim uśmieszkiem zapytał Liam
Nastała krępująca chwila ciszy. Harry spojrzał niepewnie na Lucy.
- Nie – dziewczyna przerwała milczenie – Spotkaliśmy się na korytarzu – dodała spoglądając na Hazzę – To co zaczynamy?
- No. - odpowiedzieli niechętnie
- Nie mówi się ‘no’ tylko tak – pouczyła ich wesołym tonem

***

Nic tak nie odprężało Lucy jak spokojne spacery po parku. Wiatr miło wiejący jej w twarz, słońce delikatnie muskające promieniami. Uwielbiała to. Mogła wtedy się wyciszyć i spokojnie pomyśleć.
- To co dzisiaj robisz? – Max wyrwał blondynkę z zamyślenia
- Yyyy… Uczę się – skłamała
- W piątek? – popatrzył na nią podejrzliwie
- Mam bardzo dużo materiału – odpowiedziała odwracając wzrok
- Kłamiesz! – Max
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie!!!
- Tak, tak, tak, tak, tak, tak – Max nie pozwolił jej dojść do słowa – Z kim żeś się umówiła, że się nie chcesz przyznać?
- Z nikim! – odpowiedziała oburzona
- Znowu ten Dave? – zapytał patrząc z ukosa na dziewczynę
- Dave to już skończona historia.
- Świetnie! – ucieszył się – Stało się coś? – dodał widząc zamyśloną minę dziewczyny
- Nic szczególnego. Próbował mnie zgwałcić, ale spoko – uśmiechnęła się sztucznie
- Co próbował zrobić?! - widać było, że Max się wściekł.
- No zgwałcić! Ale nie martw się, do niczego nie doszło. - złapała szatyna za ramię
- No co za gnój! – Max nie krył swej złości – Nasłać na niego kogoś?
- Tak, rosyjską mafie – roześmiała się Lucy
- Ale ja się poważnie pytam
- Max, nic się nie stało. Wszystko jest pod kontrolą – odpowiedziała wesoło
- Na pewno?- chłopak nie dawał za wygraną
- Na pewno!
- To w takim razie z kim się umówiłaś? – wrócił do poprzedniego tematu, uśmiechając się złośliwie
- Z nikim się nie umówiłam! – spojrzała na zakochaną parę – Po prostu wybieram się z kimś do kina – dodała lekko się uśmiechając
- No to mów mi szybko z kim!
- Nie powiem!
- No powiedz!
- Nie!
- Lucy!
- Nie!
- Lucy!
- Powiem ci tylko, że chyba zmieniłam zdanie na czyjś temat i... - spojrzała jeszcze raz na czule obejmujących się nastolatków – I tyle musi ci na razie wystarczyć! – przyśpieszyła kroku wystawiając język do Max'a

***

Nastał wieczór, miły i przyjemny. Ciepły wiatr lekko poruszał gałęziami drzew. Lucy biegała jak szalona po mieszkaniu próbując wybrać najbardziej pasujące jej do bluzki kolczyki. Dzwonek do drzwi. Dziewczyna ruszyła szybko w ich stronę potykając się o dywan.
- Cholera! – powiedziała podnosząc się i rozmasowywując obolałe pośladki. Poprawiła się szybko i z uśmiechem otworzyła drzwi
- Cześć – Harry powiedział nieśmiało chowając za siebie obydwie ręce
- Hej! – odpowiedziała Lucy uśmiechając się
- To dla Ciebie - Harry unosząc lekko kąciki ust wyciągnął zza pleców mały bukiecik konwalii
- Dla mnie? – dziewczyna spojrzał zszokowana na kwiatki – Dziękuje – uśmiechnęła się słodko
- Słyszałem, że lubisz – powiedział ośmielony uśmiechem blondynki
- Uwielbiam! – odpowiedziała wesoło wąchając bukiecik
- To idziemy? – Harry zapytał pogodnie
- Tak – zamknęła drzwi obdarzając chłopaka szerokim uśmiechem…

***

- Świetny film! – powiedział Lucy otwierając drzwi od mieszkania
- Też mi się podobał – Harry uśmiechnął się do blondynki – Może jutro też pójdziemy na jakiś?
- Dlaczego nie – odwzajemniła uśmiech
- Super! – Harry się ucieszył
- To w takim razie do jutra – Lucy uśmiechnęła się do chłopaka po czym odwróciła się w stronę drzwi
- Poczekaj  - załapał ją za rękę – Wybacz, ale muszę... - po tych słowach złożył na jej ustach delikatny pełen czułości pocałunek – No to cześć – zmieszał się trochę
- Pa! – Lucy zaczerwieniła się
- Do jutra! – pomachał dziewczynie dalej stający w tym samym miejscu
- Do jutra! – Lucy również ani drgnęła
Oboje w tym samym czasie zrobili krok w przód, a ich usta ponownie złączyły się. Tym razem pocałunek był bardziej namiętny
- Cześć! – Lucy oderwała się od Harry'ego i szybko weszła do mieszkania
- Cześć.. - odpowiedział uśmiechnięty poczym udał się do własnego mieszkania

***

Dla jednych wczesną godziną jest 6 rano dla innych 8, a dla jeszcze innych 11. Do tej ostatniej grupy zdecydowanie można zaliczyć Lucy. Nie cierpiała porannych pobudek. A tu jak na złość...
- Cześć słońce – w drzwiach brunetki stał Dave
Gdy tylko go ujrzała próbowała natychmiast zamknąć drzwi. Jednak brunet był silniejszy
- Co tam u ciebie ślicznotko? – zapytał podłym tonem wchodząc do mieszkania Lucy
- Idź stąd! – krzyknęła i próbowała wypchnąć chłopaka za drzwi
- Nie, nie... Musimy dokończyć to co zaczęliśmy... - Dave zbliżył się do niej łapiąc jej rękę
- Zostaw mnie! – wyszarpała się
- I znowu zaczynasz?! – jedną ręką złapał ją za szyje i przyparł do ściany
- Puszczaj! – dziewczyna zaczęła się lekko dusić
- Uspokój się! – mocniej ją przydusił
Nagle Lucy usłyszała, kroki stawiane przez kogoś na korytarzu. Zresztą nie tylko kroki. Słyszalne były również odgłosy rozmowy, śmiechy.
- Pomocy!!!! – krzyknęła próbując wyrwać się z uścisku Dave'a
- Zamknij się! – drugą rękę przyłożył jej do ust
- Słyszeliście to? – odezwał się głos za drzwiami
Blondynka próbowała krzyczeć jednak chłopak skutecznie jej to uniemożliwiał
- To u Lucy! – krzyknął drugi głos
Drzwi do mieszkania błyskawicznie otworzyły się i wleciała do nich piątka dobrze znanych Lucy chłopaków oraz Emma.
- Puszczaj ją! – pierwszy ciosy w twarz Dave'a wymierzył Harry
Brunet puścił dziewczynę, która oddaliła się od niego na bezpieczną odległość, za chwilę znajdując się w objęciach przyjaciółki. Drugi cios zadał Zayn, celnie i z dużą siłą trafiając pod oko bruneta.
- Masz tu jeszcze ode mnie! Pedofilu! – Louis potraktował go kopniakiem
- I ode mnie! – z drugiej strony dostał od Liam'a
Niall podszedł bez słowa i również zadał bolesny cios Dave'owi
- Wyjdziesz sam czy ci pomóc? – Zayn złapał go za kark wykrzywiając jego głowę do tyłu
Odpowiedziało mu jedynie pojękiwanie z bólu
- Pytałem czy wyjdziesz sam czy ci pomoc?! – warknął groźniej
- Wyjdę sam… - brunet odpowiedział cicho
- No to wypad! – wypchnął do z mieszkania. Harry wybiegł za nim.
- I jeszcze raz spróbujesz jej coś zrobić! – wymierzył w niego prawy sierpowy
- Dobra, Harry wystarczy – podbiegł Liam – Nie warto sobie rąk brudzić – dodał odciągając kumpla. Harry obrzucił bruneta złowrogim spojrzeniem poczym wraz z przyjacielem wrócił do mieszkania Lucy.
- Lucy nic ci nie jest? – Hazza kucną przy blondynce łapiąc ją za rękę
- Nic. - odpowiedział wpatrując się w podłogę – No co za skurwysyn! – powiedziała wstając
- Dobrze, że nic ci nie zrobił…- Liam podszedł do niej
- No co za skurwysyn! – powtórzyła wpatrując się w drzwi
- Lucy, już wszystko w porządku. - Emma ją objęła
- Dobrze, że przyszliśmy…. – powiedział już spokojnym głosem Niall
- No właśnie. Co wy żeście robili pod moim mieszkaniem o 8 rano? – zapytała Lucy
- Przynieśliśmy ci świeże bułki. - Harry podszedł do niej ponownie łapiąc ją za rękę i uśmiechnął się lekko
- Poza tym chcemy jechać na basen! – Uśmiechnął się szeroko Louis
- Dziękuje wam… - odpowiedział cicho Lucy patrząc na każdego po kolei
- Przecież nie ma za co! – uśmiechnął się Liam
- Od tego nas masz! – powiedział wesoło Zayn
- Nie pozwolimy Cię skrzywdzić – Harry spojrzał głęboko w jej zielone oczy.
Reszta spojrzała dziwnie po sobie. Zastanawiając się czy na pewno dobrze widzą i słyszą.
- To chodzicie na to śniadanie! – Emma przerwała krępującą ciszę uśmiechając się do Lucy
- Świetny  pomysł! – powiedział Louis i skierował się w stronę kuchni – Głodny jestem!
- No to idziemy! – Lucy uśmiechnęła się do chłopaków – I jeszcze raz dzięki…

***

- Lecisz! – Lucy podbiegła do Harry'ego, który stał na skraju basenu i jednym pchnięciem wrzuciła go do wody
- O ty!! Poczekaj aż cię złapie! – krzyknął Styles po wypłynięciu na powierzchnię
- Nigdy mnie nie złapiesz! – powiedziała wesoło Lucy
- A chcesz się przekonać?! – zapytał Harry wychodząc z basenu i patrząc poważnym wzrokiem na uśmiechniętą dziewczynę
- No dawaj! – dziewczyna zaczęła uciekać
- Bawimy się w ganianego? – zapytał Louis, gdy przebiegła koło niego najpierw blondynka, a potem Harry – Ja też chcę!
- Lou... - Zayn skarcił go spojrzeniem
- No co!? – chłopak zrobił minę jak pięciolatek
- Daj im trochę prywatności – powiedział Liam zakładając okulary
- Ale w sensie, że co? – Louis nie za bardzo zrozumiał
- W sensie, że daj im pobyć samym – powiedział jak do małego dziecka Niall
- Nie zauważyłeś, że ostatnią są jacyś tacy milsi dla siebie? – zapytała Emma
- Ale Zayn mówił, że nic z tego nie będzie – powiedział Louis
- Każdy się czasem myli! – Zayn – Patrz jaka fajna dupa! Musisz ją wyrwać! – wskazał na jakąś blondynką
- Skoro muszę. – Louis udając zawiedzenie – To lecę! Pa – rzucił szybko poczym pobiegł w stronę dziewczyny

***

- Mówię ci, że mnie nie złapiesz! - Lucy dalej uciekając przed Harry'm
- Złapie, złapie! – przyśpieszył – Lucy stój! – krzyknął jednak blondynka nie zdążyła się zatrzymać. Z olbrzymim impetem uderzyła w ratownika. Młodego ratownika.
- Ała! – powiedział wstając
- Nic ci nie jest? – Harry jej pomógł
- Po basenie się nie biega moim drodzy!- powiedział ratownik mierząc Lucy spojrzeniem
- Ja nie biegłam, Ja po prostu się poślizgnęłam – powiedział na swoją obronę Lucy i dopiero teraz spojrzała na umięśnionego szatyna bez koszulki z opaloną klatą, na której malował się piękny kaloryfer. Zatkało ją trochę. Ratownik widząc to uśmiechnął się, a Harry odchrząknął głośno.
- Wszystko w porządku? – ratownik zapytał uśmiechając się do Lucy
- Ręka mnie trochę boli – odwzajemniła uśmiech – Ale będę żyć – dodała
- Damy sobie już radę! Przepraszamy i dowidzenia! – powiedział uprzejmie Harry łapiąc Lucy pod rękę
- Może spojrzę na tą rękę? – powiedział ratownik uwodzicielskim tonem
- Nie, dziękujemy – Harry zaczął iść nadal trzymając dziewczynę za rękę, a Lucy stała w miejscu – Lucy! Idziemy!
- Boli mnie tutaj – powiedział blondynka wskazując bolącą część ręki ciągle spoglądając na klatę ratownika
- Zaraz się tym zajmiemy – odpowiedział uśmiechając się czarująco – Chodźmy tam! – wskazał na budkę ratownika
- Ale my naprawdę damy sobie radę!- powiedział Harry
- Może niech lepiej Pan Ratownik na to spojrzy – uśmiechnęła się Lucy
- Na takie bóle najlepiej pomaga kolacja – ratownik – Trzeba się tym szybko zająć. - udając powagę – Co Pani robi dzisiaj wieczorem? – ponownie się uśmiechnął
- Mamy już plany! – powiedział Harry odrywając Lucy od ratownika
- Kochanie! – krzyknęła jakaś cycata blondynka, która właśnie pojawiła się obok ratownika– Miałeś mi opatrzyć ranę! – wskazała na małe zadrapanie na palcu.
- Już się tym zajmuję! - Ratownik zmieszał się trochę
- To Państwo niech się zajmą sobą, a my sobą – Harry chwycił Lucy za rękę i zaczęli iść. Dziewczyna odwróciła się na chwilę obrzucając ratownika i blondynkę złowrogim spojrzeniem.
- Jak ja nienawidzę takich typów! - powiedziała gdy odeszli kawałek
- No właśnie było widać – Harry skrzywił się trochę
- Nie chodzi mi o wygląd! – powiedziała – Bo jeśli brać to pod uwagę to był całkiem znośny – uśmiechnęła się na samo wspomnienie jego klaty – Chodzi mi o zachowanie!- otrząsnęła się
- Czyli? – dopytał się
- Nie cierpię jak jeden chłopak zarywa do kilku dziewczyn albo jedzie na dwa fronty. To jest po niżej wszelkiej krytyki! - powiedziała oburzona co wywołało uśmiech na twarzy Harry'ego. Śmieszyło go to jak Lucy słodko się bulwersuje.
- Ja też popieram monogamię – roześmiał się
- Nie wiedziałam, że znasz takie mądre słowa. - Lucy uśmiechnęła się zalotnie poczym podeszła do Harry'ego. Chłopak zamknął już oczy licząc na piękny i wspaniały pocałunek, a tu... - Bu! – po raz drugi tego dnia wylądował z impetem w basenie.



Cześć wszystkim. Chciałam Was przeprosić, że czasem nie odpisuję na wasze komentarze. Brakuje mi czasu. Chcę skończyć pisać to opowiadanie przed moim drugi wyjazdem, więc rozdziały będą pojawiać się chyba codziennie. 

Jeśli chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć możecie zadawać mi pytania na >ask.fm<

Pozdrawiam Angelika xoxo