Już od wczesnego rana w domu Styles'ów panowało olbrzymie zamieszanie. Lucy biegała po całym domu, aby jak najlepiej przygotować się do teledysku. Gemma biegała za nią usiłując jej pomóc, a na końcu orszaku pędziła Anne chcąc mieć wszystko na oku.
- Lucy, już! Wyglądasz przepięknie – powiedział, aby ją uspokoić Tom
- Ale lepiej te kolczyki czy te? – blondynka wskazując na dwie pary biżuterii
- Te gwiazdki – od razu odpowiedziała jej Gemma
- Przecież i tak cię tam przebiorą – powiedział znudzony Harry
Harry spojrzała na niego podejrzliwie
- No fakt! – powiedziała Lucy– Przebiorą mnie!
- Chodź jedziemy! – Hazza wstał ze swojego krzesła
- Już, już!
- Nie już, już, tylko chodź! – powiedział zdecydowanie – Chcesz się spóźnić?
- Idziemy – Lucy spojrzała po raz ostatni na uśmiechnięte twarze członków rodziny Harry'ego i razem z nim opuściła dom.
***
Pod jednym z najlepszych londyńskich klubów kręciła się masa osób. Roześmiane dziewczyny w przykrótkich spódniczkach i lekko wstawieni faceci obściskujący te dziewczyny. Jednak nie wszyscy byli już w stanie upojenia.
- Strzałka! – Louis podał rękę Liam'owi
- Siema stary!
- Wchodzimy? – Lou wskazał na oświetlone wejście
- Wchodzimy – powiedział pewnie Payne – Tylko pamiętaj! Kulturka!
***
- Fajna jest ta Lucy. - powiedziała Gemma do Harry'ego oglądającego telewizor
Chłopak oderwał wzrok i przeniósł go na siostrę
- Jesteś lesbijką? – zapytał udając powagę
- Harry! – krzyknęła i rzuciła w niego poduszką
- No co!? – zapytał oburzony
- Czemu się za nią nie bierzesz? – zapytała
- A czemu miałbym się za nią brać?
- Bo jest fajna! – powiedziała jakby to było oczywiste
- A za każdą fajna dziewczynę muszę się brać?
- Nie! – odpowiedziała od razu – Ale przecież widzę, że ona nie jest dla ciebie jak "każda"
- Wkręcasz sobie
- Nieprawda! – krzyknęła z zapałem – Jeśli tak nie jest, to po co żeś do mnie wydzwaniał i cały czas o niej mówił?
- Dobra, już nigdy więcej do ciebie nie zadzwonię
- Harry! Przecież dobrze wiesz, że nie o to chodzi
- Ona mnie nienawidzi, Gemma – powiedział smutno – Powiedziała mi to prosto w oczy. Więc skoro tak jest to nie mam zamiaru o nią zabiegać czy coś w tym stylu. Muszę ją sobie odpuścić... I spróbować o niej zapomnieć.
***
Impreza w klubie rozkręcała się na całego. Louis już dawno udał się na parkiet i wyszukiwał zdobyczy na dzisiejszy wieczór. Liam siedział przy barze popijając drinka.
- Cześć przystojniaku – do Liam'a podeszła dziewczyna – Zabawimy się? – zapytała uwodzicielsko
Chłopaka zatkało. Ze zdziwieniem patrzył na dziewczynę. Jej duże, czekoladowe oczy odciągały uwagę od kruczoczarnych włosów i nieco ciemniejszej karnacji.
- Yyyy… Eeee… - chłopak próbował cos odpowiedzieć jednak nie mógł wypowiedzieć z siebie żadnego słowa
- Przepraszam – dziewczyna stanęła normalnie, a nie tak jak do tej pory w pozie a’la modelka – Ja się tak na co dzień nie zachowuje i... - zaczerwieniła się, Liam widząc jej słodkie rumieńce i zawstydzenie uśmiechnął się lekko - To przez siostrę, bo to ona mnie na mówiła. Zresztą nie ważne! Cześć – dodała szybko po czym błyskawiczny ruchem ruszyła w tłum
- Czekaj – Liam złapał ją za rękę – Napijesz się czegoś? – zapytał uśmiechając się
Brunetka ośmielona jego uśmiechem również uniosła kąciki swoich ust w górę
- Taką wiochę sobie narobiłam, a ty dalej chcesz ze mną rozmawiać? – zapytała znowu się czerwieniąc
- Pewnie! – Liam roześmiał się – To jak?
- Mam ochotę na soczek winogronowy – powiedziała nieśmiało spoglądając na chłopaka
- No to zapraszam!
***
- Ty musisz częściej przyjeżdżać! – blondyn szturchnął Harry'ego
- Stary! Nie mam czasu! Wiesz ile zamieszania jest przez ten zespół? – odpowiedział mu
- To go rzuć – chłopak się roześmiał
- Tak Rayan, to świetny pomysł – Harry odpowiedział mu z drwiną
- A gdzie ta twoja europejska piękność? – zapytał blondyn
- Siedzi w studiu i tańczy dla Justin'a – odpowiedział ponownie z drwiną
- Muszę ją poznać! – Rayan
- Po co?! – Harry się lekko oburzył
- Bo to tak jakby moja przyszła szwagierka będzie, nie?
- Szwagierka?
- My przecież jesteśmy jak bracia, no to wiesz... - Rayan udał smutek i zawiedzenie
- Nie, nie. Z tego nic nie będzie
- Ale, że co? Wy nie kręcicie ze sobą?
- Nie! – odpowiedział stanowczo Harry
- No to może ja się nią zajmę – Rayan zacierając ręce
Harry spojrzał na niego ze wzburzeniem
- Nie jest w twoim typie – odpowiedział szybko
Nagle drzwi trzasnęły z dużą prędkością i niemałym hałasem, a oczom chłopaków ukazała się rozwścieczona blondynka.
- Co za kretyn! – krzyknęła z irytacją
- Kto? – zainteresował się Harry
- Ten cały Justin! Potańczył z nami dwie minuty, a potem powiedzieli nam, że resztę się domontuje! – Lucy weszła do kuchni nie zauważając Rayan’a – No wyobrażasz sobie to! Po co ja tu tyle jechałam!? Skandal! – wróciła do salonu, w którym siedzieli chłopacy, w ręce trzymając duże pudełko lodów – Cześć – dodała naburmuszona gdy zobaczyła Rayan’a
- Rayan to jest właśnie Lucy. Lucy to Rayan – Harry przedstawił ich sobie
- Cześć Lucy – chłopak uścisnął rękę dziewczyny
- Cześć - odpowiedziała lekko się uśmiechając
- To Justin nie za bardzo przypadł ci do gustu? – zapytał próbując rozśmieszyć blondynkę
- Nie za bardzo – roześmiała się
- No to może na poprawienie humoru oprowadzę cię po okolicy? – zaproponował Rayan – Bo Harry pewnie tego nie zrobił.
- Nie miałem czasu – powiedział Hazza spoglądając z rosnąca irytacją na Lucy i Rayan’a
- Właściwie dlaczego nie – odpowiedziała – Stanowczo przyda mi się odprężenie – dodała wstając z fotela
- No to idziemy! – Rayan zaczął kierować się ku wyjściu
- Harry? Idziesz? – blondynka spojrzała nieśmiało na chłopaka
- Nie, nie będę wam przeszkadzać – odpowiedział z ironią
- Nie przeszka...
- Nie to nie! – Rayan przerwał dziewczynie – Pójdziemy sami – pociągnął dziewczynę za rękę – Do jutra Harry! – krzyknął przy wyjściu
Poirytowany Hazza podszedł do okna spoglądając na oddalającą się postać Lucy i Rayan’a, którzy najwidoczniej znaleźli już jakiś wspólny temat.
***
- Jeszcze raz przepraszam za to na początku. - brunetka po raz kolejny się zaczerwieniła
- Przecież nie ma za co – Liam się do niej uśmiechnął
- Jest! Ja się tak nie zachowuje! Siostra mnie namówiła żebym sobie kogoś poderwała to może mi stres przejdzie – spojrzała nieśmiało na chłopaka – Przepraszam, za dużo mówię. Nie wiem co się ze mną dzieje
- Spokojnie – uśmiechnął się do niej miło – Tak w ogóle to jestem Liam
- Cassie – uśmiechnęła się niepewnie
- Więc czym się zajmujesz na co dzień? – zapytał
- Studiuje stosunki międzynarodowe, ale teraz to głównie przeprowadzką
- Wyprowadzasz się z Londynu?
- Tak, razem z siostrą. Zamieszkamy z kuzynką. Już się nie mogę doczekać – uśmiechnęła się tym razem pewniej
- Cassie – do brunetki i Liam'a podeszła lekko upojona dziewczyna – Wychodzę. Wrócę jutro – uśmiechnęła się do Liam'a – Fajne ciacho sobie wyrwałaś!
- Megan... - brunetka zażenowała się zachowaniem siostry
- Dobra idę! Miłej zabawy!
- To właśnie była moja siostra – Cassie odprowadzając siostrę wzrokiem
- Podobne do siebie jesteście – Liam uśmiechnął się
- Tylko z wyglądu. Ona się nigdy nie zmieni - brunetka – Co noc inny – dodała spoglądając na siostrę i jej nowego partnera
- Skądś to znam! – zaśmiał się Liam – Mam takiego kolegę! – powiedział a jego wzrok przeniósł się na siostrę Cassie – To on! – wskazał w tłum
- Jaki on?
- Louis! Mój kolega! Z twoją siostrą! - powiedział niedowierzając
- To ten co lubi przygody na jedną noc?
- Tak – Liam był dalej w szoku
- No to trafił swój na swego! – brunetka roześmiała się
***
Szum fal. Łagodny wiatr. Rozgrzany piasek. Zachodzące słońce. Dwoje ludzi siedzi nad brzegiem morza co jakiś czas śmiejąc się i rozmawiając.
- Długo znacie się z Harry'm? – zapytał Rayan
- No... Już trochę. - Lucy spojrzała w falę przypominając sobie te wszystkie chwile z Styles'em. To jak się poznali, jak się nienawidzili, kłócili, sprzeczali. To jak potem był moment, że zaczynała wierzyć w miłość... I to jak brutalnie zostało to zmiażdżone.
- Halo? Lucy? – blondyn delikatnie szturchnął dziewczynę w ramię
- Co? – otrząsnęła się
- Pytałem czy pomiędzy wami naprawdę nic nie ma?
Lucy spojrzała na Rayan'a potem w morskie fale.
- Sama nie wiem. - odpowiedziała zamyślona – Jesteś jego najlepszym kumplem, tak?
- No tak
- Nie wygadasz nikomu?
- Słowo harcerza – powiedział przykładając dłoń do klatki piersiowej
- Byłeś kiedyś harcerzem? – zapytała Lucy
- Nie – roześmiali się oboje
- Nienawidzę Harry'ego... - brunetka – To znaczy... Chciałabym żeby tak było...
- Ale nie jest?
- Ni cholery mi to nie wychodzi. Im bardziej staram się o nim nie myśleć tym częściej przewija się przez moje myśli. Im bardziej chcę go nienawidzić... Tym bardziej...
- Tym bardziej co? – zapytał wsłuchany w słowa blondynki
- Tym bardziej tak nie jest…
- Jestem pewien, że nie jesteś mu obojętna – powiedział z uśmiechem Rayan
- Skąd ta pewność?
- Znam go od urodzenia. Jeszcze nie widziałem żeby na kogoś tak patrzył…
- Jak się na mnie patrzy? – zapytała Lucy uśmiechając się
- Jak na nikogo innego – Rayan roześmiał się – Nawet na Samantę tak nie patrzył
- Samantę? – zapytała
- Jego była. Fatalna historia...
- To mów.
- Nie wiem czy powinienem.
- Ty nie wygadasz tego co ci mówiłam przed chwilą, a ja nie wygadam tego co ty mi powiesz…
- Ok. Samanta to była kiedyś największa miłość Harry'ego. Biegał jak taki nakręcony, a ona robiła z nim co tylko chciała. Wszyscy mu mówili żeby ją sobie dopuścił, bo to nie jest dziewczyna dla niego. Ale do niego nic nie trafiało. Mieliśmy kiedyś zespół ja, Harry i jeszcze dwóch chłopaków. I pewnego pięknego dnia Harry znalazł Samantę w łóżku z jednym chłopakiem z zespołu. Zespół się nam rozpadł i w ogóle... Szkoda gadać.
- Bardzo to przeżył? - Lucy zapytała smutna poruszona historią, którą usłyszała
- Mocno. Ale dosyć szybko się pozbierał. Jak ja tej dziewczyny nie cierpię to już kosmos!
- Ja też – powiedziała Lucy
- Przecież jej nie znasz. - Rayan uśmiechnął się sam do siebie
- Ale skrzywdziła Harry'ego!
- Dlaczego nie chcesz dać wam szansy?
- Bo to by nie miało sensu. Wcześniej czy później znudziłby się mną, rzuciłby mnie, a ja potem nie wyobrażałabym sobie życia bez niego. Więc lepiej to przerwać gdy jeszcze do niczego nie doszło.
- A teraz sobie wyobrażasz życie bez niego? – Rayan spojrzał na zamyśloną i jednocześnie przerażoną własnymi myślami blondynkę.
Byłam w wielkim szoku, gdy weszłam dziś na bloga. Aż 29 komentarzy! Jesteście cudowni. Nawet nie wiecie jak bardzo poprawiliście mi dzień.
Pozdrawiam Angelika xoxo