środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 20



Całe miasto zostało opanowane przez wszechobecny mrok. Księżyc oświetlał jedynie nieznaczną część miasta. Światła w wielu domach już dawno zostały zgaszone. Jednak nie we wszystkich. Jeden z mieszkańców ślicznego, białego domku z czerwonym dachem niecierpliwie kogoś wyczekiwał.
- Dziękuje za wszystko – za drzwiami domu dało się usłyszeć rozmowę
- Do zobaczenia – tym razem za drzwiami odezwał się męski głos
Lucy po cichu weszła do domu. Niemal niesłyszalnie zamknęła drzwi. Bez szelestnie przemknęła się przez przedpokój. Gdy znalazła się w salonie pewien widok kompletnie ją rozczulił. Na kanapie leżał Harry. Głowę miał mocno wtuloną w zagłówek mebla. Kąciki jego ust unosiły się delikatnie ku górze. Blondynka podeszła do brzegu wersalki, poczym kucnęła obok leżącego chłopaka. Delikatnie pogładziła swoją ręką jego rozczochrane loki uśmiechając się przy tym.
- To miłe, że czekałeś... - szepnęła nachylając się do ucha chłopaka
- Wcale nie czekałem – Harry z grymasem otworzył jedno oko
- Przepraszam... - dziewczyna spojrzała głęboko w jego zielone tęczówki ponownie przejechała ręką po fryzurze chłopaka – Nie chciałam tego powiedzieć...
- O czym ty  mówisz? – Hazza spojrzał troskliwie na zamyśloną dziewczynę – Rayan ci coś zrobił? Braliście coś? – dodał po chwili, gdy Lucy nadal bez odpowiedzi wpatrywała się w okno
- Nie nienawidzę Cię Harry – zanurzyła się w jego spojrzeniu
Chłopak uśmiechnął się delikatnie
- Ja ciebie też.
- Dobranoc – dziewczyna podniosła się
- Lucy... - wstał za nią – Dobranoc – powiedział spoglądając jej prosto w oczy a następnie złożył na jej ustach czuły pocałunek.

***

W ciemnym pokoju pojawiła się pewna postać. Skradała się po cichu omijając śpiącego chłopaka. Podeszła do okna po czym brutalnie podciągnęła w górę rolety.
- Liam wstawaj! – blondynka w średnim wieku zabierając kołdrę chłopakowi
- Mama?! Gdzie ja jestem?! – Payne przetarł zaspane oczy
- W domu kochanie – kobieta odpowiedziała z troską
- Jak ja się tu znalazłem?
- Mówiłam ci nie pij tyle... - pokręciła głową – Jakaś dziewczyna cię tu przywiozła. Byłeś w takim stanie, że szkoda gadać.
- Taka brunetka z ciemnymi oczami?
- Tak – odpowiedziała krótko
Lima w zawrotnym tempie rzucił się do swoich spodni przeszukując wszystkie kieszenie. Następnie przetrząsł cały telefon.
- Cholera! – warknął sam do siebie
Szybkim krokiem wyszedł z pokoju udając się za matką
- Mamo?! – dobiegł do niej – Nie zostawiła żadnego numeru? Adresu? Cokolwiek?
- Nie – odpowiedziała wrzucając rzeczy do pralki – Kazała cię tylko pozdrowić jak wytrzeźwiejesz.

***

- Emma? Wszystko w porządku? – Niall zaniepokojony długą nieobecnością brunetki zaczął się dobijać do łazienki
- Tak – odpowiedziała szybko – Zaraz wyjdę
Siedząc na toalecie ukryła twarz w rękach. Po jej rumianych policzkach powili toczyły się stróżki łez. Po chwili wytarła je zdecydowanie i wyjęła z kieszeni telefon. Wykręciła dobrze znany jej numer i czekała na połączenie.
- Tak? – w słuchawce usłyszała zaspany głos przyjaciółki
- Cześć Lucy – odpowiedziała pociągając nosem
- Em! Jest środek nocy! – blondynka nie kryła swego oburzenia
- Mam problem... - powiedziała smutno, a do oczu ponownie napłynęły jej łzy
- Co się stało? – Lucy przebudziła się
- Lucy... - rozpłakała się na całego – Okres mi się spóźnia.
- Ile? – dziewczyna całkowicie oprzytomniała
- Trzy tygodnie...
- Masz jeszcze jakieś objawy?
- Mdli mnie rano.
- Robiłaś test?
- Nie. Nie mam odwagi...
- Emma kochanie. Wszystko będzie dobrze. Może to po prostu ze stresu.
- Lucy... Ja się boję! Co ja zrobię jak będę w ciąży?! Nie dam sobie rady! Niall mnie rzuci! Rodzice wyrzucą z domu! Zostanę sama!
- Po pierwsze nigdy nie zostaniesz sama, bo ja zawszę będę przy Tobie. Po drugie Niall Cię nie rzuci, a rodzice nie wyrzucą z domu. Po trzecie nie ma co się martwić na zapas. Po czwarte wszystko będzie dobrze. Po piąte jeśli rzeczywiście jesteś w ciąży to nie wolno ci się denerwować więc uspokój się. Oddychaj głęboko
- Ale Lucy...!?
- Jeszcze dzisiaj polecisz do apteki, kupisz test, zrobisz go, a potem szybko do mnie zadzwonisz. Zrozumiałaś?
- Tak. - odpowiedziała cicho
- Emma. Czekam na telefon. I uszy do góry. Wszystko będzie dobrze!

***

- Lucy! – do pokoju blondynki z olbrzymim impetem wparowała Gemma – Musimy pogadać!
- No to gadamy! – odpowiedziała
- Może domyślasz się o co chodzi?
- O pogodę? – zapytała żartując
- Prawie...! O Harry'ego!
- Aha...
- Macie być razem!
- Słucham? – Lucy nie dowierzała własnym uszom
- Macie być razem! – powtórzyła głośniej  - Jesteście dla siebie stworzeni!
- Gemma
- Żadne Gemma tylko w tym momencie lecisz do niego rzucasz mu się na szyje i żyjecie razem długo i szczęśliwie!
- To rozkaz?
- Tak!
- No to idę!
- Serio? – tym razem Gemma nie dowierzała – Musze to zobaczyć! – poderwała się
- Żartowałam – blondynka wystawiła język

***

Lucy stanęła niepewnie przed drzwiami do pokoju Harry'ego. Stała przed nimi wpatrując się w jeden punkt. W końcu zebrała się w sobie i nieśmiało zapukała.
- Wejść – usłyszała głos chłopaka
- Hej – powiedziała wstydliwie – Mogę?
- Jasne –  ucieszył się
Dziewczyna weszła do pokoju,  którym panował nie zbyt duży porządek. Na ścianach porozwieszane były plakaty różnych rockowych zespołów. Spod nich wyłaniały się ściany pomalowane na niebiesko. Pasowały one do również niebieskiego łóżka i dodatków.
- Fajny pokój - powiedziała uśmiechając się
- Jakbym posprzątał byłoby jeszcze fajniej – roześmiał się
- Idziemy dzisiaj na imprezę? – spojrzała z nadzieją na Harry'ego – W sensie, że Rayan powiedział, że nas zaprasza. To znaczy nie nas jako parę, tylko mnie. Ale to oczywiste, że ty też będziesz chciał pójść. I ja też bym chciała żebyś poszedł – Lucy zamotała się – Gadam głupoty. Przepraszam – na jej policzkach pojawiły się słodkie rumieńce
- Z chęcią pójdę. Razem z tobą – roześmiał się ze zawstydzonej blondynki
- Świetnie – dziewczyna również się roześmiała
- A może pójdziemy na mały spacer? – zapytał niepewnie - Pokaże ci fajne miejsce
- Harry! Ktoś do ciebie! – rozwścieczona Gemma weszła do pokoju brata
- Kto? – zapytał niezadowolony przerwaną rozmową
- Samanta – odpowiedziała z pogardą
- Samanta? – powtórzył z zaskoczeniem
- Tak. Czeka na dole – powiedziała podenerwowana
Chłopak szybko wyszedł z pokoju
- Samanta? – Lucy z obawą zapytała Gemmy – Ta Samanta?
- Tak – odpowiedziała jeszcze bardziej wściekła – Zrób coś! – zwróciła się z nadzieją do blondynki
Dziewczyna bez słowa wybiegła z pokoju.

***

- Harry – Lucy podeszła do wyraźnie zdenerwowanego chłopaka i przytuliła go czule od tyłu – Nie przedstawisz mi koleżanki? – zapytała robiąc słodką minkę
- Yyyy… Eeee… - Harry był wyraźnie zaskoczony zachowaniem blondynki
- Oj – wyszła przed niego – Lucy – wystawiła rękę do blondynki
- Samanta – dziewczyna oburzyła się lekko – Harry? Kto to jest? – zapytała piskliwym głosem
- To jest… Yyyy… Lucy – uśmiechnął się głupio
- Jestem dziewczyna tego słodziaka – blondynka uśmiechnęła się szeroko po czym czule pocałowała chłopaka w policzek
- Tak, to moja dziewczyna – Harry przyciągnął do siebie Lucy i przytulił ją
- A ja? – Samanta zapytała ze złością
- A ty jesteś przeszłością – spojrzał na nią chłodno – Już od dawna
- Wybacz złotko, ale mamy dużo roboty – Lucy ponaglającym tonem zwróciła się do blondynki
- Harry! – tupnęła nogą z bezradności
- Wiesz gdzie jest wyjście – ponownie obdarzył ja zimnym spojrzeniem
- Jeszcze tego pożałujesz – syknęła złośliwie po czym wyszła trzaskając głośno drzwiami
Harry odetchnął z ulgą nadal obejmując dziewczynę.
- Nie ma za co – blondynka uśmiechnęła się słodko
- Życie mi uratowałaś – odpowiedział obracając ją przodem do siebie – To co z naszym spacerem?
- Idziemy! – Lucy pociągnęła go za rękę wychodząc z domu

***

Wysoko położona morska skała. Zachodzące słońce. Silny wiatr wijący prosto w roześmiane twarze dwójki osób.
- Już pokazałaś mi swoje miejsce, w które przychodzisz gdy jest ci smutno. To jest moje miejsce – uśmiechnął się Harry
- Bardzo ładne – blondynka spojrzała na zapatrzonego w morskie fale chłopaka – Ale moje i tak fajniejsze – roześmiała się
- Nieprawda – oburzył się Harry
- Prawda Przychlaście – dziewczyna zaczęła się coraz bardziej śmiać
- Lucy... - spoważniał – Powiedz mi dlaczego wtedy powiedziałaś, że mnie nienawidzisz?
- Nie wracajmy do tego - odwróciła wzrok
- Nie – powiedział zdecydowanie – Wyjaśnijmy to sobie
- Musiałam tak powiedzieć – spojrzała mu prosto w oczy
- Musiałaś? – powtórzył nie rozumiejąc blondynki
- Uznałam, że tak będzie dla nas lepiej.
- Nie było. Nawet nie wiesz jak mnie to zabolało.
- Przepraszam. - złapała go za rękę mocno ściskając – Ale gdybym tego nie zrobiła pewne rzeczy mogłyby się rozwinąć. I nie skończyłoby się to dla nas najlepiej.
- O czym ty mówisz?
- Harry – spojrzała na niego z olbrzymim smutkiem – Chcę żeby było tak jak dawniej! – jej głos przybrał barwę krzyku - Mamy się sprzeczać! Droczyć! Kłócić! Docinać sobie! Rozumiesz?!
- Nie! Nie rozumiem! – chłopak również zaczął krzyczeć
- To już twój problem – powiedziała wstając
- Przestań się tak zachowywać Lucy!
- Jak tak?!
- Jak rozkapryszona gówniara! Sama nie wiesz czego chcesz! Zdecyduj się wreszcie!
- Przecież sam mówiłeś, że jestem rozkapryszoną gówniarą! Więc nie mogę się inaczej zachowywać!
- Właśnie o to mi chodzi! Cały czas odwracasz konia ogonem!
Blondynka odwróciła się na pięcie i zaczęła iść
- Nie, nie, nie! – Harry podbiegł do niej – Postawmy sprawę jasno!
- Przecież postawiliśmy! Ma być tak jak dawniej!
- A potrafisz sprawić żeby tak było?! – zapytał spoglądając jej głęboko w oczy
Lucy spojrzała na niego z olbrzymim żalem.
- Tak będzie lepiej Harry. - spuściła głowę – Tak będzie lepiej... - powoli obróciła się aby po chwili zniknąć za nadmorską skarpą zostawiając chłopaka samego na środku opustoszałej plaży.


Znów nie dodałam wczoraj rozdziału. Mam za dużo rzeczy do zaplanowania i zrobienia przed wyjazdem. 
Pojawią się jeszcze 4 rozdziały. Mam już wszystko napisane. Jeszcze tylko małe poprawki i koniec z pisaniem. 

Pozdrawiam Angelika xoxo


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Rozdział 19



Już od wczesnego rana w domu Styles'ów panowało olbrzymie zamieszanie. Lucy biegała po całym domu, aby jak najlepiej przygotować się do teledysku. Gemma biegała za nią usiłując jej pomóc, a na końcu orszaku pędziła Anne chcąc mieć wszystko na oku.
- Lucy, już! Wyglądasz przepięknie – powiedział, aby ją uspokoić Tom
- Ale lepiej te kolczyki czy te? – blondynka wskazując na dwie pary biżuterii
- Te gwiazdki – od razu odpowiedziała jej Gemma
- Przecież i tak cię tam przebiorą – powiedział znudzony Harry
Harry spojrzała na niego podejrzliwie
- No fakt! – powiedziała Lucy– Przebiorą mnie!
- Chodź jedziemy! – Hazza wstał ze swojego krzesła
- Już, już!
- Nie już, już, tylko chodź! – powiedział zdecydowanie – Chcesz się spóźnić?
- Idziemy – Lucy spojrzała po raz ostatni na uśmiechnięte twarze członków rodziny Harry'ego i razem z nim opuściła dom.

***

Pod jednym z najlepszych londyńskich klubów kręciła się masa osób. Roześmiane dziewczyny w przykrótkich spódniczkach i lekko wstawieni faceci obściskujący te dziewczyny. Jednak nie wszyscy byli już w stanie upojenia.
- Strzałka! – Louis podał rękę Liam'owi
- Siema stary!
- Wchodzimy? – Lou wskazał na oświetlone wejście
- Wchodzimy – powiedział pewnie Payne – Tylko pamiętaj! Kulturka!

***

- Fajna jest ta Lucy. - powiedziała Gemma do Harry'ego oglądającego telewizor
Chłopak oderwał wzrok i przeniósł go na siostrę
- Jesteś lesbijką? – zapytał udając powagę
- Harry! – krzyknęła i rzuciła w niego poduszką
- No co!? – zapytał oburzony
- Czemu się za nią nie bierzesz? – zapytała
- A czemu miałbym się za nią brać?
- Bo jest fajna! – powiedziała jakby to było oczywiste
- A za każdą fajna dziewczynę muszę się brać?
- Nie! – odpowiedziała od razu – Ale przecież widzę, że ona nie jest dla ciebie jak "każda"
- Wkręcasz sobie
- Nieprawda! – krzyknęła z zapałem – Jeśli tak nie jest, to po co żeś do mnie wydzwaniał i cały czas o niej mówił?
- Dobra, już nigdy więcej do ciebie nie zadzwonię
- Harry! Przecież dobrze wiesz, że nie o to chodzi
- Ona mnie nienawidzi, Gemma – powiedział smutno – Powiedziała mi to prosto w oczy. Więc skoro tak jest to nie mam zamiaru o nią zabiegać czy coś w tym stylu. Muszę ją sobie odpuścić... I spróbować o niej zapomnieć.

***

Impreza w klubie rozkręcała się na całego. Louis już dawno udał się na parkiet i wyszukiwał zdobyczy na dzisiejszy wieczór. Liam siedział przy barze popijając drinka.
- Cześć przystojniaku – do Liam'a podeszła dziewczyna – Zabawimy się? – zapytała uwodzicielsko
Chłopaka zatkało. Ze zdziwieniem patrzył na dziewczynę. Jej duże, czekoladowe oczy odciągały uwagę od kruczoczarnych włosów i nieco ciemniejszej karnacji.
- Yyyy… Eeee… - chłopak próbował cos odpowiedzieć jednak nie mógł wypowiedzieć z siebie żadnego słowa
- Przepraszam – dziewczyna stanęła normalnie, a nie tak jak do tej pory w pozie a’la modelka – Ja się tak na co dzień nie zachowuje i... - zaczerwieniła się, Liam widząc jej słodkie rumieńce i zawstydzenie uśmiechnął się lekko - To przez siostrę, bo to ona mnie  na mówiła. Zresztą nie ważne! Cześć – dodała szybko po czym błyskawiczny ruchem ruszyła w tłum
- Czekaj – Liam złapał ją za rękę – Napijesz się czegoś? – zapytał uśmiechając się
Brunetka ośmielona jego uśmiechem również uniosła kąciki swoich ust w górę
- Taką wiochę sobie narobiłam, a ty dalej chcesz ze mną rozmawiać? – zapytała znowu się czerwieniąc
- Pewnie! – Liam roześmiał się – To jak?
- Mam ochotę na soczek winogronowy – powiedziała nieśmiało spoglądając na chłopaka
- No to zapraszam!

***

- Ty musisz częściej przyjeżdżać! – blondyn szturchnął Harry'ego
- Stary! Nie mam czasu! Wiesz ile zamieszania jest przez ten zespół? – odpowiedział mu
- To go rzuć – chłopak się roześmiał
- Tak Rayan, to świetny pomysł – Harry odpowiedział mu z drwiną
- A gdzie ta twoja europejska piękność? – zapytał blondyn
- Siedzi w studiu i tańczy dla Justin'a – odpowiedział ponownie z drwiną
- Muszę ją poznać! – Rayan
- Po co?! – Harry się lekko oburzył
- Bo to tak jakby moja przyszła szwagierka będzie, nie?
- Szwagierka?
- My przecież jesteśmy jak bracia, no to wiesz... - Rayan udał smutek i zawiedzenie
- Nie, nie. Z tego nic nie będzie
- Ale, że co? Wy nie kręcicie ze sobą?
- Nie! – odpowiedział stanowczo Harry
- No to może ja się nią zajmę – Rayan zacierając ręce
Harry spojrzał na niego ze wzburzeniem
- Nie jest w twoim typie – odpowiedział szybko
Nagle drzwi trzasnęły z dużą prędkością i niemałym hałasem, a oczom chłopaków ukazała się rozwścieczona  blondynka.
- Co za kretyn! – krzyknęła z irytacją
- Kto? – zainteresował się Harry
- Ten cały Justin! Potańczył z nami dwie minuty, a potem powiedzieli nam, że resztę się domontuje! – Lucy weszła do kuchni nie zauważając Rayan’a – No wyobrażasz sobie to! Po co ja tu tyle jechałam!? Skandal! – wróciła do salonu, w którym siedzieli chłopacy, w ręce trzymając duże pudełko lodów – Cześć – dodała naburmuszona gdy zobaczyła Rayan’a
- Rayan to jest właśnie Lucy. Lucy to Rayan – Harry przedstawił ich sobie
- Cześć Lucy – chłopak uścisnął rękę dziewczyny
- Cześć - odpowiedziała lekko się uśmiechając
- To Justin nie za bardzo przypadł ci do gustu? – zapytał próbując rozśmieszyć blondynkę
- Nie za bardzo – roześmiała się
- No to może na poprawienie humoru oprowadzę cię po okolicy? – zaproponował Rayan – Bo Harry pewnie tego nie zrobił.
- Nie miałem czasu – powiedział Hazza spoglądając z rosnąca irytacją na Lucy i Rayan’a
- Właściwie dlaczego nie – odpowiedziała – Stanowczo przyda mi się odprężenie – dodała wstając z fotela
- No to idziemy! – Rayan zaczął kierować się ku wyjściu
- Harry? Idziesz? – blondynka spojrzała nieśmiało na chłopaka
- Nie, nie będę wam przeszkadzać – odpowiedział z ironią
- Nie przeszka...
 - Nie to nie! – Rayan przerwał dziewczynie – Pójdziemy sami – pociągnął dziewczynę za rękę – Do jutra Harry! – krzyknął przy wyjściu
Poirytowany Hazza podszedł do okna spoglądając na oddalającą się postać Lucy i Rayan’a, którzy najwidoczniej znaleźli już jakiś wspólny temat.

***

- Jeszcze raz przepraszam za to na początku. - brunetka po raz kolejny się zaczerwieniła
- Przecież nie ma za co – Liam się do niej uśmiechnął
- Jest! Ja się tak nie zachowuje! Siostra mnie namówiła żebym sobie kogoś poderwała to może mi stres przejdzie – spojrzała nieśmiało na chłopaka – Przepraszam, za dużo mówię. Nie wiem co się ze mną dzieje
- Spokojnie – uśmiechnął się do niej miło – Tak w ogóle to jestem Liam
- Cassie – uśmiechnęła się niepewnie
- Więc czym się zajmujesz na co dzień? – zapytał
- Studiuje stosunki międzynarodowe, ale teraz to głównie przeprowadzką
- Wyprowadzasz się z Londynu?
- Tak, razem z siostrą. Zamieszkamy z kuzynką. Już się nie mogę doczekać – uśmiechnęła się tym razem pewniej
- Cassie – do brunetki i Liam'a podeszła lekko upojona dziewczyna – Wychodzę. Wrócę jutro – uśmiechnęła się do Liam'a – Fajne ciacho sobie wyrwałaś!
- Megan... - brunetka zażenowała się zachowaniem siostry
- Dobra idę! Miłej zabawy!
- To właśnie była moja siostra – Cassie odprowadzając siostrę wzrokiem
- Podobne do siebie jesteście – Liam uśmiechnął się
- Tylko z wyglądu. Ona się nigdy nie zmieni  - brunetka – Co noc inny – dodała spoglądając na siostrę i jej nowego partnera
- Skądś to znam! – zaśmiał się Liam – Mam takiego kolegę! – powiedział a jego wzrok przeniósł się na siostrę Cassie – To on! – wskazał w tłum
- Jaki on?
- Louis! Mój kolega! Z twoją siostrą! - powiedział niedowierzając
- To ten co lubi przygody na jedną noc?
- Tak – Liam był dalej w szoku
- No to trafił swój na swego! – brunetka roześmiała się

***

Szum fal. Łagodny wiatr. Rozgrzany piasek. Zachodzące słońce. Dwoje ludzi siedzi nad brzegiem morza co jakiś czas śmiejąc się i rozmawiając.
- Długo znacie się z Harry'm? – zapytał Rayan
- No... Już trochę. - Lucy spojrzała w falę przypominając sobie te wszystkie chwile z Styles'em. To jak się poznali, jak się nienawidzili, kłócili, sprzeczali. To jak potem był moment, że zaczynała wierzyć w miłość... I to jak brutalnie zostało to zmiażdżone.
- Halo? Lucy? – blondyn delikatnie szturchnął dziewczynę w ramię
- Co? – otrząsnęła się
- Pytałem czy pomiędzy wami naprawdę nic nie ma?
Lucy spojrzała na Rayan'a potem w morskie fale.
- Sama nie wiem. - odpowiedziała zamyślona – Jesteś jego najlepszym kumplem, tak?
- No tak
- Nie wygadasz nikomu?
- Słowo harcerza – powiedział przykładając dłoń do klatki piersiowej
- Byłeś kiedyś harcerzem? – zapytała Lucy
- Nie – roześmiali się oboje
- Nienawidzę Harry'ego... - brunetka – To znaczy... Chciałabym żeby tak było...
- Ale nie jest?
- Ni cholery mi to nie wychodzi. Im bardziej staram się o nim nie myśleć tym częściej przewija się przez moje myśli. Im bardziej chcę go nienawidzić... Tym bardziej...
- Tym bardziej co? – zapytał wsłuchany w słowa blondynki
- Tym bardziej tak nie jest…
- Jestem pewien, że nie jesteś mu obojętna – powiedział z uśmiechem Rayan
- Skąd ta pewność?
- Znam go od urodzenia. Jeszcze nie widziałem żeby na kogoś tak patrzył…
- Jak się na mnie patrzy? – zapytała Lucy uśmiechając się
- Jak na nikogo innego – Rayan roześmiał się – Nawet na Samantę tak nie patrzył
- Samantę? – zapytała
- Jego była. Fatalna historia...
- To mów.
- Nie wiem czy powinienem.
- Ty nie wygadasz tego co ci mówiłam przed chwilą, a ja nie wygadam tego co ty mi powiesz…
- Ok. Samanta to była kiedyś największa miłość Harry'ego. Biegał jak taki nakręcony, a ona robiła z nim co tylko chciała. Wszyscy mu mówili żeby ją sobie dopuścił, bo to nie jest dziewczyna dla niego. Ale do niego nic nie trafiało. Mieliśmy kiedyś zespół ja, Harry i jeszcze dwóch chłopaków. I pewnego pięknego dnia Harry znalazł Samantę w łóżku z jednym chłopakiem z zespołu. Zespół się nam rozpadł i w ogóle... Szkoda gadać.
- Bardzo to przeżył? - Lucy zapytała smutna poruszona historią, którą usłyszała
- Mocno. Ale dosyć szybko się pozbierał. Jak ja tej dziewczyny nie cierpię to już kosmos!
- Ja też – powiedziała Lucy
- Przecież jej nie znasz. - Rayan uśmiechnął się sam do siebie
- Ale skrzywdziła Harry'ego!
- Dlaczego nie chcesz dać wam szansy?
- Bo to by nie miało sensu. Wcześniej czy później znudziłby się mną, rzuciłby mnie, a ja potem nie wyobrażałabym sobie życia bez niego. Więc lepiej to przerwać gdy jeszcze do niczego nie doszło.
- A teraz sobie wyobrażasz życie bez niego? – Rayan spojrzał na zamyśloną i jednocześnie przerażoną własnymi myślami blondynkę.

Byłam w wielkim szoku, gdy weszłam dziś na bloga. Aż 29 komentarzy! Jesteście cudowni. Nawet nie wiecie jak bardzo poprawiliście mi dzień. 

Pozdrawiam Angelika xoxo

niedziela, 5 sierpnia 2012

Rozdział 18



Czy poranek wygląda wszędzie tak samo? Słońce jest przecież jedno. Niebo wszędzie to samo. Jednak coś sprawia, że niektóre poranki różnią się od siebie diametralnie.
- Lucy! Wstawaj! – na w najlepsze śpiącą blondynkę skoczyła Gemma
- Co? Gdzie? Jak? – poderwała się dziewczyna
- Ósma już! – Gemma roześmiała się
- No coś ty? – dziewczyna w jednej chwili wyskoczyła z łóżka biegnąc do łazienki
- Na 11 tam masz być, nie? – Gemma krzyczała do zamkniętych drzwi od łazienki
- Tak – odpowiedział jej głos po drugiej stronie – Skąd wiesz?
- Harry mi mówił. Tak w ogóle to on mi kazał tu przyjść i cię obudzić żebyś nie zaspała.
- Serio? – Lucy aż wyszła z łazienki
- No tak – Gem uśmiechnęła się – Nie chciał sam przyjść, bo... - urwała na chwile – Właśnie o tym porozmawiamy jak wrócisz
- Tak? – blondynka spojrzała na nią zdziwiona
- Tak – odpowiedziała stanowczo – Bój się!- roześmiała się i wyszła z pokoju.

***

- Emma? Emma, śpisz? – Niall stał pod drzwiami gościnnej sypialni
- Przecież mogłeś normalnie wejść – uśmiechnięta brunetka stanęła w drzwiach
- Chodź tu do mnie – przyciągną dziewczynę do siebie namiętnie ją całując – Mogłem się domyślić, że tak będzie. - powiedział z lekkim zawiedzeniem
- Jak tak? – Emma nie zrozumiała o co chodzi
- No, że mamy osobne pokoje – przytulił ją mocniej
- Ja o tym wiedziałam od początku – roześmiała się
- Tak?
- No pewnie – pogładziła go po policzku – Przecież twoja mama pewnie myśli, że my jesteśmy na etapie trzymania się za rączki
- Chyba bezpieczniej będzie dla nas jak tak zostanie – Niall roześmiał się

***

- Lucy kochanie, tu masz jeszcze soczek – Anne podsuwała blondynce cały czas nowe smakołyki
- Dziękuje – dziewczyna szybko popiła
- Ale powoli, bo się zakrztusisz – pokiwała jej palcem
- Śpieszy mi się bardzo – uśmiechnęła się
- Tak to jest w dzisiejszych czasach... Całe życie w biegu...
Nagle do kuchni weszła Tom z roześmianym rodzeństwem
- Cześć – rzucił wesoło Tom
- Cześć – powiedział niemrawo Harry
- Co ci synku? – Anne od razu podbiegła do chłopaka
- Nic, jeszcze się nie obudziłem. - odpowiedział kładąc ręce i głowę na stole
- To dzisiaj ten wielki dzień Lucy? – dopytał się Tom
- W jakim sensie wielki? – zapytała blondynka
- Justin – odpowiedział
- Aaaa... – Lucy załapała o co chodzi – Nie, nie dzisiaj. Dzisiaj to tylko się choreografii będziemy uczyć, pokażą co i jak, a jutro nagrywamy
- Będę trzymać za ciebie kciuki – powiedziała Anne
- Ja też chce poznać Justin'a! – powiedziała ochoczo Gemma
- Przestań – przerwał jej Harry – Przecież on jest beznadziejny
- Nieprawda! – krzyknęły Lucy i Gemma jednocześnie
- Prawda! – zaprzeczył chłopak – Zupełnie nie wiem dlaczego się nim tak podniecacie!?
- Bo ma super piosenki! – powiedziała Gemma
- Bo super tańczy! – Lucy też dodał coś od siebie
- Bo cały jest super – znów powiedziały jednocześnie
- Nie znacie się – zrezygnowany dalej leżał głową na stole
- Ty się nie znasz – powiedziała poważnym głosem Gemma
- Ale się późno zrobiło... - Harry przeciągnął się na krześle. Pozostali zero reakcji na jego słowa. - Już prawie popołudnie. - Dalej nic - Już prawie 11! – dodał gdy do Lucy dalej nie docierało
- 11?! – poderwała się z krzesła – Musze jechać!
- Dokąd dokładnie? – zapytała Gemma
- Tu mam adres – Lucy wyciągnęła z kieszeni karteczkę
- Ostatecznie mogę cię zawieść. - Harry leniwie wstał z krzesła
- Sam mówiłeś, że jesteś zaspany – zwróciła się do niego matka – Jeszcze jakiś wypadek spowodujesz! Tom ją zawiezie.
- Ale ciociu. Ja też trochę nie wyspany jestem. - Tom ziewnął
- On nie potrafi dobrze prowadzić – powiedziała Gemma – Niech Harry jedzie!
- To ja może taksówkę zamówię? – zapytała Lucy nie wiedząc co robić
- Nie! – krzyknęła cała czwórka
- Podwiozę ją i od razu skocze do Rayan'a – powiedział Harry
- Tylko ostrożnie – dodała jeszcze na koniec Anne
- No to chodźmy! – Dziewczyna odwróciła się gwałtownie. Zbyt gwałtownie. Trzymany przez nią sok z rozmachem wylał się na koszule jakiegoś mężczyzny.
- Przepraszam! – krzyknęła przestraszona Lucy – Nie chciałam!
- Masz tu szmatkę – Anne rzuciła mężczyźnie ścierkę
- Pięknie mnie witacie – roześmiał się
- Naprawdę nie chciałam przepraszam. - powiedziała jeszcze raz Lucy
- Cześć tato! – Harry uściskał się z mężczyzną
- Witam wujku! – Tom roześmiał się
- No witam, witam – również się roześmiał
- Czyli, że... - zaczęła Lucy
- Tak jestem ojcem Harry'ego i Gemmy – powiedział mężczyzna – Robin – wyciągną rękę w stronę blondynki
- Lucy – uśmiechnęła się nieśmiało
- Naprawdę jesteś taka ładna jak mówił! A myślałem, że zmyśla – za te słowa Robin został "delikatnie" szturchnięty przez Harry'ego – Tom mówił – dodał zażenowany
- Tom mówił? – blondynka powtórzyła z uśmiechem spoglądając na Harry'ego
- Powinniśmy już jechać – Harry przerwał niezręczną, szczególnie dla niego, sytuacje
- Tak, tak – zgodziła się Lucy – Do zobaczenia!

***

- Masz jakąś rodzinę medium? – zapytała roześmiana Lucy, gdy już wraz z Harry'm siedziała w aucie
- Dlaczego?
- Bo tak jakoś dziwnie wszystko o mnie wiedzą i w ogóle... - powiedziała dalej się śmiejąc
- Yyyy... Matka chodzi czasami do wróżki – odpowiedział – Takie zabobony
- Jaaaasne – powiedziała
- No tak!
- No tak! Czy ja mówię, że nie?!
- Ja im nic o tobie nie mówiłem – zaprzeczył
- Aha – odpowiedziała powstrzymując się od śmiechu
- Nigdy nawet o tobie nie wspominałem
- Aha
- W ogóle ani słowa
- Aha
- No i dlaczego mi nie wierzysz?!
- No przecież ci wierze! – udało się jej jakoś powstrzymać śmiech – Nie mówiłeś o mnie ani słowa swoim rodzicom. Dotarło do mnie
- No i dobrze.

***

- Cześć Louis! – chłopak usłyszał w słuchawce wesoły głos
- Cześć Liam! To co wyrywamy dzisiaj?
- Chyba chwasty!
- Oj dobrze wiesz o co mi chodzi! Idziemy gdzieś, nie?
- No pewnie. Ale o dziewczynach trzeba wyrażać się z szacunkiem. Pójdziemy rozgromić swoim urokiem osobistym jakąś olśniewająca niewiastę - powiedział z powagą w głosie Liam
- Eeee… - Louis'a zatkało – Piłeś już coś?
- Louis! Dobra to, o której i gdzie?
- O 23 tam gdzie kiedyś Zayn się schlał
- Tam gdzie jest ta duża paprotka?
- Duża paprotka? Ty naprawdę coś piłeś!
- Nie pamiętasz jej!? Przecież porzygałeś się do niej!
- To nie była paprotka młocie!
- Jak nie paprotka jak paprotka!
- To palma była!
- Palmę to ty masz rano na głowie!
- A ty masz przez cały dzień!
- A ty przez cały dzień i całą noc! Eh… Dobra już
- Do Zayn'a dzwoniłeś?
- Dzwoniłem
- I co?
- Nie idzie z nami, bo siostry maja dla niego jakąś niespodziankę, a potem ciocia przyjeżdża i wiesz...
- Myślisz, że chodzi o Victorię?
- Niestety tak
- Przecież zerwała z nim tak dawno
- A widzisz… Dalej go trzyma…
- Jak wrócimy do domu to będziemy musieli z nim coś zrobić…
- Coś się jeszcze wymyśli... Takich dwóch jak nas do nie ma ani jednego – roześmiał się
- Dobre to było – Louis zaczął zacieszać jak dziecko
- Do zobaczenia!
- Cześć!

***

Lucy po prawie całym dniu spędzonym na sali treningowej miała ochotę tylko na długą, odprężającą kąpiel i wizytę w najpiękniejszym miejscu na ziemi... W łóżku.
- Wsiadaj! – Harry podjechał pod olbrzymi budynek, z którego właśnie wyszła dziewczyna
- Już! – rzuciła plecak na tyle siedzenie, a już chwilę później znalazła się obok niego kładąc się na fotelach
- Co ci? – zapyta niby obojętnie chłopak
- Zmęczona jestem. - odpowiedziała cicho
- To coście tam robili?
- Tańczyliśmy! –odpowiedziała Lucy - Byłeś w domu?
- Kiedy?
- No w czasie jak ja była tam
- Nie, byłem u kolegi. A co? - spojrzał na lusterko, aby móc zobaczyć twarz Lucy, która leżała na tylnym siedzeniu
- Twój ojciec jest pewnie na mnie wściekły
- Przestań. Przecież nic się nie stało...Polubił cię
- Skąd wiesz jak cię w domu nie było?
- Gemma do mnie dzwoniła
 - Aha…
Zapadła krępująca cisza.
- Harry? – zapytała nieśmiało – Nienawidzisz mnie, prawda? - chłopak spojrzał na nią zaskoczony odrywając wzrok od drogi – Patrz na drogę!
- Co to w ogóle za pytanie? – tym razem patrzył na nią spoglądając w lusterko
- Proste
- Głupie
- Nienawidzisz?
- Po co ci to wiedzieć?!
- Potrzebuje!
Chłopak nic nie odpowiedział
- Czyli tak? – zapytała smutno
- Daj mi spokój! – spojrzał w lusterko, w którym odbijała się smutna twarz brunetki – Nie – dodał szeptem

***

- Lucy? Miałyśmy porozmawiać... - do pokoju już zasypiającej blondynki weszła Gemma
- Jutro... – odpowiedziała dziewczyna naciągając kołdrę na głowę
- Ale jutro mi się już nie wymigasz – powiedziała kiwając palcem po czym wyszła z pokoju


Ej! Co jest? Tylko 7 komentarzy? Wiem, że opowiadanie czyta dużo osób, więc dlaczego komentarzy jest mało? Wyjaśnijcie mi to. 

Pozdrawiam Angelika xoxo

sobota, 4 sierpnia 2012

Rozdział 17



Kolejne dwa dni minęły w zawrotnym tempie. Wszyscy zajęci byli przygotowaniem do wyjazdu.
- I co zostawisz mnie tu tak samego? – zapytał jak małe dziecko Max podając Lucy kolejną bluzkę
- Przecież to niecały tydzień – dziewczyna włożyła ubranie do walizki
- Ale i tak będę wtedy taki samotny - udał, że płacze
- Kartkę Ci wyśle
- Mam nadzieje, że przez ten czas przejrzysz na oczy...
- Co masz na myśli? - blondynka spojrzała na niego ze wzrokiem wyrażającym jeden olbrzymi znak zapytania
- Szczęście jest tak blisko Lucy – pomógł jej dopiąć zamek od bagażu – Zrozum to wreszcie i przestań się oszukiwać.

***

Na zatłoczonym lotnisku zebrała się ósemka znajomych.
- I pamiętaj zadzwoń jak dolecicie! – Max przedzierał się przez ludzi
- Tak, tak zadzwonię – blondynka odpowiedziała pośpiesznie
- Ciebie Emma też to się tyczy – chłopak zwrócił się do brunetki – A ty Niall ją pilnuj. I siebie też
- Dobrze tatusiu – odpowiedział śmiejąc się
- Pasażerowie lotu 365 proszeni o podejście do odprawy – głos jakiejś kobiety rozległ się po całym obiekcie
- To my! – krzyknął Liam – Zayn szybciej! Louis bierz tą torbę! – poganiał chłopaków
- Spokojnie Liam – odpowiedział Malik wcale się nie spiesząc
- Chodźcie – powiedział jeszcze raz Payne
- No to co! Udanego wypoczynku! – Louis pożegnał się z Niall'em, Emmą, Harry'm i Tom’em – A tobie życzę udanej współpracy – uścisnął Lucy
- Dzięki – wtuliła się w niego – Do zobaczenia! – pomachała Liam'owi i Zayn'owi
- Lot 889 kierunek Irlandia - głos kobiety znowu zapanował na lotnisku
- To trzymajcie się! – powiedział Niall
- Lucy zdzwoń co i jak! – Emma uścisnęła przyjaciółkę
- Jasne! – odpowiedziała Lucy – Miłej podróży!
Wyściskali się wszyscy, a brunetka wraz z Niall'em udała się w wyznaczone miejsce
- No to tylko wy mi zostaliście – powiedział Max – Daj tam z siebie wszystko – przytulił blondynkę
- Nie ma sprawy – uśmiechnęła się
- Harry, mogę cię na chwile prosić? – zapytał Max
- Pewnie - zgodził się, ale był trochę zaszokowany
Lucy spojrzała na nich podejrzliwie, a potem zaczęła jakiś ciekawy temat z Tom’em. Chłopacy odeszli kawałek
- Uważaj tam na nią – Max poklepał Harry'ego po ramieniu
- Dorosła już jest. Nie potrzeba jej niańki – odpowiedział oschle
- Nie chodzi o to żebyś ją niańczył, ale wiesz... Zajął się nią - Harry krzywo spojrzała na Max'a
- Będziecie tam sobie razem. Zrób coś żeby było dobrze.
- Przecież jest dobrze!
- Nie udawaj głupiego! – Max się oburzył – Lubisz ją, prawda?
Harry nic nie odpowiedział, odwrócił jedynie wzrok obserwując przepychających się ludzi jego spojrzenie zatrzymało się na śmiejącej się Lucy.
- Wiem, że tak... I ona wbrew pozorom ciebie też. Tylko...
- Tylko co? – Harry przerwał Max'owi
- Dziwna jest, skomplikowana... Nie wiem jak mam ci to jeszcze inaczej powiedzieć. Ona po prostu się boi. Boi się zaryzykować i być szczęśliwa. Zmień to! – powiedział zdecydowanym tonem po czym wrócił do Lucy i Tom’a.

***

- Tom co ci jest? – blondynka zapytała chłopaka, który właśnie strasznie pozieleniał
- Chyba mi nie dobrze. - jednym ruchem odpiął pasy i szybko pobiegł do toalety
- Nienawidzi latać samolotami – wyjaśnił Harry nie odrywając wzroku od gazety
- Aha... - dziewczyna spojrzała na Hazzę – Jaki hotel polecasz w Holmes Chapel?
- Jak to hotel?! – Harry oderwał się ze wzburzeniem od gazety
- Nie będę wam robić kłopotu. Zresztą dobrze wiem, ze nie chcesz mnie oglądać przez ten tydzień wolnego więc...
- Nie ma mowy! – zaprzeczył – Powiedziałaś, że będziesz u nas mieszkać i tak będzie. Nie pozwolę ci się błąkać po hotelach
- Nie sądzisz, że tak będzie lepiej? – zapytała niepewnie
- Jeśli to ty nie chcesz mnie oglądać to wystarczy powiedzieć
- Nie ja! Ty!
- Ja?
- No tak!
- Z tego co pamiętam to ty powiedziałaś, że mnie nienawidzisz. Ale nie martw się nie będę ci wchodził w drogę
- Świetnie – blondynka odpowiedziała smutno spoglądając przez samolotową szybę.

***

- Kochanie nie stresuj się tak! Moi rodzice nie gryzą! – powiedział Niall ścisną brunetkę mocniej za rękę
- Ale skąd mam wiedzieć jak na mnie zareagują?! – zapytała przestraszona
- Wszystko będzie dobrze. Kocham cię. Pamiętaj o tym – uśmiechnął się do niej – A teraz chodź!
- Dobrze – pocałowała go czule w usta
- Mamo! Tato! Jesteśmy! – Niall wraz z Emmą weszli do domu
- No wreszcie! – w ułamku sekundy jak z pod ziemi wyłoniła się przed nimi uśmiechnięta blondynka – Witaj syneczku! – rzuciła się Niall'owi na szyje
- Niall! – przyszedł również ojciec chłopaka – Dobrze cię znowu widzieć – uściskał się z synem po męsku
- Cześć – chłopak oderwał się wreszcie od rodziców – Poznajcie – uśmiechnął się do Emmy puszczając jej oczko – To Emma moja dziewczyna, a to moi rodzice
- Dzień dobry kochanie!- mama Niall'a podbiegła do dziewczyny – Ale ty śliczna jesteś – złapała ją za policzki – Na pewno zgłodnieliście po tej podróży! Chodźcie! Mam już przygotowaną kolacje – pociągnęła zszokowaną i jednocześnie przestraszoną brunetkę do kuchni.
Niall wraz z ojcem wymienili się znaczącymi spojrzeniami
- Naprawdę śliczna – ojciec szepnął do Niall'a w drodze na posiłek.

***

- Chłopacy wreszcie w domu! – krzyknął Liam, gdy wysiedli z samolotu
- Marzyłem o tym. - odetchnął ciężko Zayn
- To jak?! Idziemy jutro do jakiegoś baru?! – zapytał Louis
- Ja tam bym chciał trochę odpocząć. - powiedział zmęczonym głosem Malik
- No wiesz co?! Odpocząć?! Później będziesz odpoczywał! Chodźcie będzie fajnie! – powiedział Louis próbując przekonać kolegów
- Ja mogę iść! – powiedziała Liam podnosząc walizkę
- Super! – Louis klasnął z zadowolenia w dłonie – To się jeszcze jutro zdzwonimy!
- Dobra! – odpowiedział Payne – A ty na pewno nie chcesz iść? – zwrócił się Zayn'a
- Chce pobyć trochę z siostrami i rodzicami. Ale jak cos to przedzwonię
- Ok! - odpowiedzieli zbliżając się do taksówek
- Louis! – krzyknął Liam wsiadając do taksówki – Pamiętaj! CALL ME BABY! – zanucił radośnie

***

- Ale rodzice Harry'ego na pewno nie będą mieli nic przeciwko? - zapytała Lucy stojąc już odrzwiami domu Styles'ów nadal się upewniała
- Nie będą! – odpowiedziała głośno Tom
Drzwi same się otworzyły, a trójce ukazała się uśmiechnięta szatynka
- A co wy tu tak stoicie?! Nawet do środka nie wyjdziecie?! – zapytała wesoło
- Cześć Ciociu! – Tom uściskał kobietę
- Dzień dobry mamo! – Harry ucałował się z nią w policzek
- A ty to pewnie jesteś Lucy? – uśmiechnęła się do blondynki
- Tak – dziewczyna odwzajemniła uśmiech – Dzień dobry Pani – podała jej rękę
- Jaka tam Pani?! – matka chłopaków przyciągnęła ją do siebie mocno przytulając – Mów mi Anne
- Dobrze – uśmiechnęła się jednak w środku była cała zestresowana.
Tom roześmiał się widząc minę blondynki.
- Chodź pokaże ci twój pokój! – Anne momentalnie chwyciła Lucy za rękę i zaprowadziła ją na piętro
- Chyba ją polubiła – Tom uśmiechnął się złośliwie do Harry'ego
- Zauważyłem – odpowiedział rzucając torbę
- Mamo gdzie tata? – Harry wszedł do pokoju, w którym Anne pokazywała wszystko co i jak Lucy
- W pracy. Będzie później. Nie bój się, pamięta, że przyjeżdżacie! – podeszła do chłopaka i przepychając ustawiła go obok blondynki
- Ale wy ślicznie razem wyglądacie! – powiedziała zacierając ręce
Lucy i Harry spojrzeli na siebie, poczym szybko się od siebie odsunęli
- My nie... Razem nie jesteśmy... My... – blondynka zaczęła się plątać
- Ona mnie nienawidzi mamo – powiedział chłodno Harry spoglądając na Lucy – Nie cierpimy się – dodał z udawanym uśmiechem – Drogie Panie wybaczą, idę się położyć – powiedział wychodząc z pokoju
- Naprawdę? – matka chłopaka zapytała smutno
- Yyyy... - blondynka ponownie się zmieszała – Tak – odpowiedziała wymuszając uśmiech
- Rozumiem... - spuściła wzrok – Ale i tak w to nie wierze! – powiedziała wesoło – Pomiędzy wami coś jest! – dodała radośnie
W drzwiach pojawił się roześmiany Tom
- Ty też tak uważasz, prawda Tom? – powiedziała obejmując chłopaka
- Ależ oczywiście – roześmiał się jeszcze bardziej – To widać na kilometr!
Blondynka próbowała się uśmiechnąć jednak zdecydowanie jej to nie wychodziło. Z opresji wybawił ją dzwoniący telefon.
- Przepraszam – powiedziała wyciągając komórkę z kieszeni spodni – Słucham? – odebrała
- Lucy! – w słuchawce usłyszała wesoły głos przyjaciółki – Polubili mnie!
- To świetnie! Nawet nie wiesz jak się cieszę – spojrzała na nadal stojących w drzwiach Tom’a i Anne
- To ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę! – powiedziała Emma – Jutro mamy pojechać do jego ciotki!
- To cudownie! Wspaniale! Pogadamy innym razem, ok? Zadzwonię do ciebie! Buziole! – powiedziała szybko rozłączając się
- Przyjechali?! – po głośnym trzaśnięciu drzwiami dało się usłyszeć dziewczęcy głos
- Tak! – krzyknęła Anne – Chodź na górę!
Po paru sekundach pojawiła się niewysoka szatynka z różowymi pasemkami.
- Cześć kuzyn!- przybiła z Tom’em żółwika
- Lucy, tak? – spojrzała na blondynkę
- Tak – uśmiechnęła się szeroko
- Gemma – uścisnęły dłoń – Dużo o tobie słyszałam – uśmiechnęła się do Lucy
- O mnie? – zdziwiona blondynka roześmiała się
- Gem! – do pokoju wbiegł Harry
- Cześć wariacie! – uściskała go – Właśnie poznaję naszą lokatorkę – roześmiała się
- Dobra dajcie już tej dziewczynie spokój – najpierwszy plan wysunęła się Anne – Musi odpocząć! Chyba, że jesteś głodna kochanie? Mam taką pyszną szarlotkę
- Tak właściwie to ja nie...
- Lepiej nie odmawiaj – szepnęła Gemma – Jest bardzo czuła na punkcie swojej szarlotki – uśmiechnęła się
- ... nie marzyłam o niczym innym – blondynka dokończyła z nieco zmienioną wersją
- No to raz, raz do kuchni – matka powiedziała wyganiając wszystkich z pokoju
- Będzie super! – powiedziała Gemma do Lucy – Zajmę się tobą! Zaprowadzę cię w miejsca o istnieniu, których nie miałaś nawet pojęcia – uśmiechnęła się
Nagle zaczął zdzwonić telefon Harry'ego
- Tak? – odebrał – (…) Dolecieliśmy (…) Tak, żyjemy (…) Nie wiem dlaczego do ciebie nie zadzwoniła. Jednak wiem. Moja rodzinka ją napadła! (…) Dać ci ją? (…)
- Lucy do ciebie! – powiedział Harry wciskając blondynce telefon
- Słucham? (…) Cześć! (…) Oj co ty tak żarem srasz? (…) No przecież jak powiedziałam, że zadzwonię to bym zadzwoniła! (…) Widocznie nie mam zasiągu! (…) Skąd mam widzieć co ten Przychlast robi, że ma zasięg, a ja nie?! (…) Ble Ble Ble (…) Ja ciebie też (…) Zadzwonię jutro! (…) Tęsknić za mną masz! (…) Paaaaaaa!
- Max – powiedziała spoglądając na zainteresowaną tą rozmową Anne i Gemme'ę
- Chłopak? – zapytała matka Harry'ego
- Z tego co mi wiadomo to tak – roześmiała się brunetka.


Przepraszam, że wczoraj rozdział się nie pojawił, ale miałam strasznie zabiegany dzień, ale nie narzekam. Było fajnie. 

Kolejny rozdział jutro około godziny 18 

Pozdrawiam Angelika xoxo

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 16




- Spóźniłem się?! – na trwającą w najlepsze imprezę wpadł jakiś brunet – Widzieliście Harry'ego? – podbiegł do Emmy i Niall'a
- Tam – Horan wskazał kuchnie – Czekaj! – w ostatniej chwili zatrzymał bruneta – Poznaj. To jest Emma moja dziewczyna, a to Tom kuzyn Harry'ego – przedstawił sobie brunetkę z nowo przybyłym chłopakiem
- Miło cię poznać! – ucałował jej dłoń – Harry w kuchni? - dopytał się. Niall tylko skina twierdząco głową

***

- Nazwę go Misior! – blondynka siedziała na kuchennym stole zapatrzona w prezent od Harry'ego
- Bardzo ładne imię – Hazza pocałował ją w policzek – Wracając do naszej rozmowy na tarasie...
- Jestem! – Harry'emu przerwano po raz drugi tej nocy
- Tom! – krzyknął wściekły Styles
Dziewczyna oderwała wzrok od misia i przeniosła go na średniego wzrostu bruneta o rysach podobnych do Harry'ego. Uśmiechnęła się lekko.
- Ty jesteś pewnie Lucy! – Tom podszedł do jeszcze bliżej pary jeszcze szerzej się uśmiechając 
- No tak – odpowiedziała wesoło
- Tak więc wszystkiego najlepszego. 
- Dzięki – uśmiechnęła się
- Lucy poznaj to mojego kuzyna Tom'a – powiedział Harry
- Tom – wyciągnął rękę do blondynki
- Lucy. Skąd wiedziałeś, że ja to ja? – uśmiechnęła się
- Dużo o tobie słyszałem
Po tych słowach Harry delikatnie szturchnął Tom’a uśmiechając się niewinnie do Lucy. Blondynka roześmiała się.
- Podobni do siebie jesteście – zmierzyła wzrokiem obydwóch chłopaków
- Nie prawda! – odpowiedzieli równocześnie

***

- Pięknie dzisiaj wyglądasz – Niall pocałował Emmę w policzek
- Dziękuję – uśmiechnęła się zalotnie
- Zresztą jak zawsze – po raz kolejny złożył na jej policzku pocałunek
- Coś ty dzisiaj taki miły? – brunetka roześmiała się
- Przecież ja zawsze jestem miły!
- Tak, tak skarbie – pocałowała go
- Wiesz Emma... Za pięć dni mamy tydzień wolnego -  Niall mocniej przytulił brunetkę całując ją w szyje
- Super! To pojedziemy nad jezioro i pojedziemy na basen, i do kina... – Emma zaczęła wymieniać jak szalona
- Kochanie... - Niall jej przerwał – Będę musiał pojechać do domu. Dawno tam nie byłem
- Ahh.... - odpowiedziała smutnie
- Nie wytrzymam tygodnia bez Ciebie. - przycisnął ją do siebie z całych sił
- Ja bez Ciebie też – brunetka zrobiła smutną minkę
- Dlatego mam dla Ciebie propozycje – rozweselił się
- Jaką? – zapytał nadal smutno
- Pojedź ze mną do Irlandii! – krzyknął radośnie
- Ale jak to do Irlandii?! Tam są twoi rodzice! I w ogóle, w ogóle – brunetka byłą we wielkim szoku
- Pojedź tam ze mną – spojrzał głęboko w jej oczy
- Kocham cię! – pocałowała go namiętnie
- Ja Ciebie też! Nawet nie wiesz jak bardzo!

***

- Świetna impreza – Tom popijając drinka
- Mi też się podoba! – powiedziała Lucy spoglądając z uśmiechem na Harry'ego – Wyobraź sobie,  że oni to wszystko sami przygotowali
- Postarali się! – zapatrzył się na chwilę w tłum – O boże, co za plastik! – zrobił skwaszoną minę patrząc na szatynkę w obcisłej różowej spódniczce przepychającą się przez ludzi
- Racja! – Lucy również się skrzywiła
- Haroldzik! Haroldzik! – szatynka zaczęła krzyczeć gdy była już blisko
- Ty ją znasz? – Lucy spojrzała przerażonego Styles'a – Harry! – szturchnęła go w ramię gdy nie uzyskała odpowiedzi
- Harry, kochanie wreszcie cię znalazłam – dziewczyna znalazła się koło Hazzy odpychając Lucy
- Kochanie? – Lucy powtórzyła ze zdziwieniem
- Moje kochanie – szatynka spojrzała z pogardą na blondynkę poczym namiętnie pocałowała Harry'ego, który stał bez słowa
Lucy spojrzała z zawiedzeniem na chłopaka i szybko odeszła. Była wściekła.
- Mandy! Puść mnie! –chłopak się oderwał od dziewczyny, a Tom obserwował sytuację z boku
- Czego znowu ode mnie chcesz?! - Harry zabrał ręce dziewczyny ze swojego ciała
- To co zawszę – uśmiechnęła się – Ciebie. Nie dzwoniłeś do mnie ostatnio
- Ja nigdy do ciebie nie dzwoniłem! – krzyknął – Co ty żeś narobiła!? – krzyknął i pobiegł za Lucy

***

Harry obszedł wszystkie pokoje w ich mieszkaniu, był także na tarasie, w łazience i kuchni. Po blondynce nie pozostał nawet ślad. Wyszedł z mieszkania. Pod drzwiami znalazł misia, którego przed chwilą ofiarował Lucy. Siedział na ich wycieraczce. Wziął go do ręki i zbiegł po schodach. Sprawdził wszystkie ławki przed ich apartamentowcem. Tam również jej nie znalazł. Jako ostatnią deskę ratunku potraktował parking.
- Lucy... - wsiadł do samochodu, w którym siedziała dziewczyna
- Nie tłumacz mi się – odpowiedziała cały czas spoglądając przez przednią szybę
- To nie tak jak...
- Odpuść sobie – spojrzała z żalem na chłopaka
- Ona się do mnie...
- Przyczepiła się do Ciebie mimo, że ty wyraźnie dajesz jej do zrozumienia, że jej nie chcesz? – blondynka zapytała z ironią, a chłopak tylko pokiwał głową twierdząc – Znam tę gadkę!
- Ale naprawdę...
- Żałosny jesteś! Wynoś się stąd!
- Nie wysiądę do póki nie dasz sobie wytłumaczyć – złapał ją za rękę
- Wynoś się! – powtórzyła dobitniej wyrywając swoją dłoń
- Lucy...
- To ja wysiądę! – powiedziała otwierając drzwi
- Dlaczego mi nie wierzysz?! – zapytał zrozpaczonym głosem 
- Bo nie jestem aż tak naiwna! – Lucy odwróciła się do Harry'ego
- Nigdy nie dawałem jej jakichkolwiek powodów żeby mogła myśleć, że coś nas łączy!
- Proszę cię! – powiedziała z kpiną
- Lucy! – podbiegł do niej i spojrzał prosto w oczy
- Czekaj, czekaj. Ktoś tu ostatnio mówił, że popiera monogamię... Czy to nie byłeś czasem Ty?!
- Dla mnie liczysz się tylko Ty… - szepnął ciągle patrząc w jej zielone oczy, które w tym momencie nie pokazywały niczego innego jak złość.
- Przestań Harry! To był jakiś zakład, że byłeś dla mnie miły?! Założyłeś się, że mnie przelecisz i rzucisz?!
- Nie! Oczywiście, że nie!
- A z nią spotykałeś się cały czas żebyś później miał do kogo wrócić, tak?!
- Lucy!
- Głupia byłam, że wierzyłam, że pomiędzy nami... Zresztą teraz to już nie ważne!
- Lucy ja Cię…
- Wracaj lepiej do niej!
- Lucy!
- Życzyłeś mi żeby marzenia mi się spełniały? A więc życzę sobie żebyś zniknął! – krzyknęła po czym pobiegła przed siebie
- Lucy... – powiedział prawie nie słyszalnie – To nie tak... - dodał bezsilnie
Spojrzał jeszcze raz w stronę, w która pobiegła blondynka. Odwrócił się, podszedł do auta. Powoli otworzył drzwi. Na miejscu pasażera posadził misia, którego cały czas trzymał w ręce. Zamknął auto. Poszedł przed dom. Usiadł na jednej z ławek, zasłaniając twarz dłońmi.

***

- Tu jesteś! – podbiegła do niego Mandy – Wszędzie cię szukałam! – pocałowała go w policzek
- Czy do Ciebie nie trafia jak mówię ci żebyś mi dała spokój?! – Harry aż wstał ze złości
- Haroldzik ja Cię kocham – przytuliła się do niego
- Ty jesteś wariatką! - odepchnął ją – Odczep się ode mnie raz na zawsze! – ruszył w stronę ulicy
- Ale Haroldzik – dziewczyna pobiegła za nim
- Poznaliśmy się ponad dwa miesiące temu. Przyszłaś na koncert, do niczego między nami nie doszło, więc powiedz mi na jakiej podstawie wysuwasz wnioski, że pomiędzy nami mogło by coś być?! Niech do ciebie wreszcie dotrze, że cię nie chce! Jesteś dla mnie tylko jedną z fanek! Nic więcej!
- Kochanie, nie mów tak....
- Ty naprawdę masz coś z psychiką! Spadaj! Zepsułaś coś co było dla mnie tak ważne, że nawet sobie nie wyobrażasz! Jeszcze raz cię zobaczę, a nie ręczę za siebie! – krzyknął i poszedł przed siebie.

***

Przyjaciele to naprawdę bardzo ważna rzecz. To oni pomagają i pocieszają nas w naszych smutkach. Dzielą z nami rozterki. Cieszą się naszymi sukcesami. A najważniejsze – są przy nas zawsze kiedy ich potrzebujemy…


- Lucy co ci dzisiaj jest? – zapytała Emma patrząc na zamyśloną przyjaciółkę
- Jak to co? Pewnie kacuś męczy – roześmiał się Max
- Tak – Lucy ocknęła się – To kac – uśmiechnęła się niewyraźnie
- Muszę wam coś powiedzieć – kąciki ust brunetki uniosły się wysoko ku górze
- No to mów! – pospieszyła ją Lucy
- Niall zaprosił mnie na tydzień do siebie. Do Irlandii – uśmiechnęła się jeszcze bardziej
- To super! – Lucy uściskała przyjaciółkę
- Tylko ostrożni tam bądźcie. Żeby wam ta podróż do głowy nie uderzyła – powiedział Max poważnym tonem – Ja bachora niańczył nie będę!
- Głupi jesteś! – Lucy rzuciła w niego brzoskwinią
- Ty też – wystawił język
- Mniej niż ty – powiedziała sprzeczając się z chłopakiem
- Nieprawda
- Prawda
- Nieprawda
- Prawda
- Dzieci przestańcie! – zbeształa ich Emma – Jest jeszcze jedna ważna sprawa do obgadania, prawda Max? – brunetka spojrzała na chłopaka
- Prawda Emmo - Max uśmiechnął się do dziewczyny
- O co chodzi? – zapytał Lucy z rozbawieniem ale jednocześnie z lekkim przerażeniem
- Emma o co nam chodzi? – zapytał głupkowatym tonem Max 
- Chodzi nam o to, że to życie jest takie zmienne. - odpowiedziała udając mądry ton głosy Em.
- Oj tak. Bardzo – zgodził się Max. 
- Zresztą nie tylko życie. - dodała brunetka
- No nie tylko... - obydwoje spojrzeli na Lucy
- Powiedzie w końcu wprost? – zapytała zniecierpliwiona blondynka
- Po prostu dziewczyna to nie drzewo i da się ją przesadzić – uśmiechnął się złośliwie Max
- Poproszę jeszcze bardziej wprost – Lucy spojrzała na nich ja na idiotów
- No o Harry'ego nam chodzi! 
- Nie wiem co macie na myśli – Lucy udała obojętną. Nie chciała, żeby przyjaciele zobaczyli, że serce jej pęka. 
- Nie wie co mamy na myśli – Max przedrzeźniając Lucy – Mamy na myśli to, że już się lubicie, nie?
- Powiedziałabym nawet, że bardzo się lubicie – poparła go Emma
- Nic mi na ten temat nie wiadomo – blondynka szybko się sprzeciwiła
- Lucy! – Max się roześmiał
- Nie wiem o co wam chodzi – powiedziała zdenerwowana Lucy  – Dla mnie Harry to zwykły, beznadziejny palant. Przychlast jakich mało i nie chce mieć z nim wspólnego!
Max i Emma spojrzeli zszokowani na Lucy. 
- To masz mały problem, bo tak się jakoś składa, że jesteś jego choreografką. - powiedział Max
- Przeżyje – odpowiedziała krótko – I nie rozmawiajmy o nim. - dodała odwracając wzrok w przeciwną stronę.

***


Blondynka siedziała sama w swoim mieszkaniu. Słońce ustępowało miejsca księżycowi, który leniwie wyłaniał się zza chmur.
- Lucy! Daj mi chwilę! – powiedział szybko Harry stojący w drzwiach Lucy
Dziewczyna błyskawicznie zamknęła drzwi, zostawiając chłopaka po przeciwnej stronie
- Lucy! Nie pójdę stąd do póki mnie nie wysłuchasz! – krzyknął dobijając się do drzwi – Będę tu stał całą noc – walił pięściami
- To sobie stój – odpowiedziała cicho wpatrując się w zamknięte drzwi
- Proszę cię otwórz! – chłopak nie odpuszczał – Zajmę ci tylko chwilę!
- Masz pięć minut – blondynka nie wytrzymała i otworzyła drzwi
- Wpuścisz mnie? – zapytał 
- Nie ma takiej potrzeby – spojrzała na niego chłodno – Mów co masz powiedzieć i spadaj
Harry spojrzał z zrezygnowaniem na dziewczynę, którą tak mocno kochał.
- Mandy to jedna z fanek. Podbiegła do mnie kiedyś po koncercie krzyczała, że mnie kocha. To jej powiedziałem, że ja ją też, bo wszystkie fanki kocham. A wtedy ona coś sobie ubzdurała, jakimś cudem zdobyła nasz adres i przychodziła pod mieszkanie. Jakiś czas temu przestała, a teraz znowu. Lucy zrozum ja nic do niej nie czuje! Ja jej nawet nie znam! I nie chce poznać! – spojrzał jej głęboko w oczy
- Fajnie. Coś jeszcze? – Lucy zapytała z lekceważeniem
- Przez te kilka dni było tak pięknie. Chciałbym żeby było tak zawsze...
- To na chceniu się skończy
- Lucy ja Cię lubię i to bardzo. Bardzo, bardzo. Mógłbym nawet powiedzieć, że... Jestem pewien, że...
- Nie interesuje mnie czy mnie lubisz czy nie – przerwała mu – Ja cię nienawidzę i to mi wystarczy
- Nienawidzisz mnie? – zapytał załamany – To po co było to wszystko? To kino, to miejsce gdzie mnie zaprowadziłaś?
- Tak po prostu chciałam się Tobą pobawić – odpowiedziała niezwykle chłodnie – I udało się
- Nie wierze ci – spojrzał w jej oczy
- Nie musisz – odpowiedziała z obojętnością – Byłeś tylko zabawką Przychlaście – odwróciła wzrok – A teraz przepraszam, ale mam ważniejsze sprawy na głowie – dodała zamykając drzwi…
Harry dalej stał przed mieszkaniem Lucy. Wpatrywał się w zamknięte drzwi nie mogąc uwierzyć, że to co jemu wydawało się czymś bardzo ważnym dla niej było jedynie zabawą. Nic nie znaczącym sposobem na zapełnienie wolnego czasu. Po raz ostatni spojrzał w stronę wejścia do mieszkania i zdecydowanym krokiem opuścił blok blondynki.
Dziewczyna od razu po zamknięciu drzwi pobiegła do swojego pokoju. Rzuciła się na łóżko, twarz zakrywając poduszką. Sama nie wiedziała dlaczego tak postąpiła. Dlaczego powiedziała Harry'emu, że to była tylko zabawa skoro tak nie było.... Czuła się zraniona mimo, że okazało się, że Harry nie czuje nic do Mandy. Nie mogła pozwolić na to żeby taka sytuacja kiedykolwiek się powtórzyła. Wstała do łóżka, podeszła do wierzy i włączyła piosenkę, która najbardziej odpowiadała jej życiowej postawie i obecnej sytuacji. „ I don’t wanna be in love! I don’t wanna be in love!”

***

- I jak się czujesz jako dorosła kobieta? – zapytał Louis w trakcie rozgrzewki
- Świetnie – roześmiała się ukradkiem spoglądając na Harry'ego, który całkowicie nie zwracał na nią uwagi – Rewelacyjne przyjęcie!
- Się wie – powiedział Zayn z dumą
- My organizowaliśmy więc nie mogło być inaczej – Liam także był z siebie dumny 
- Bo my jesteśmy, że tak powiem the best – zaśmiał się Niall
- Tak, tak jesteście the best – powiedział Lucy w trakcie śmiechu i ponownie mimowolnie spojrzała na Harry'ego. Skarciła się w myślach i szybko odwróciła wzrok – A teraz pupy w ruch! Zaczynamy!

***

- Przecież ci życzyłem żebyś nas mniej męczyła! – powiedział zdyszany Louis na co Lucy roześmiała się kręcąc głową. Tym razem to Harry na nią patrzył. Z zawiedzeniem, smutkiem i żalem...
- Cześć! – do sali wszedł Tom
- Tom?! – w jednej chwili znalazł się przy nim Harry – Co ty tu robisz?! – zapytał będąc w kompletnym szoku
- Ja nie do ciebie! – uśmiechnął się do Lucy – Strzałka chłopaki – uścisnął dłonie z pozostałymi – Witaj Lucy – podszedł do blondynki
- Co to się nam tutaj wyprawia? – zapytał podejrzliwie Zayn obserwując Lucy i Tom’a
- Ja po płytę – kuzyn Harry'ego roześmiał się – Pamiętasz, prawda? – zwrócił się do dziewczyny
- Ależ oczywiście. Mam już ze sobą – uśmiechnęła się
- Dzień dobry wszystkim – w drzwiach pojawił się Smith – Lucy, mogę cię na chwilkę prosić?
- Już idę szefie – dziewczyna uśmiechnęła się do chłopaków i wyszła ze swoim pracodawcą
- Po jaką płytę żeś tu przylazł?! - Harry warknął do Tom’a
- Po waszą!
- To ty nie masz naszej płyty?! – oburzył się Liam
- Tak jakoś wyszło… - powiedział niewinnie Tom – To co kuzynie za dwa dni robimy twojej mamuśce wjazd na chatę?
- Ty jedziesz do mojego domu?
- No tak. Samemu mi się nie chciało ale jak ty masz wolne to się zabiorę. Dawno tam nie byłem – objął ramieniem brata – Pobalujemy, zabawimy się tak jak kiedyś. Będzie wypas!
- To ja chcę jechać z wami! – powiedział Louis
- Dla mnie luz – uśmiechnął się 
Nagle jak huragan do sali wbiegła pobudzona Lucy
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa – krzyknęła radośnie rzucając się Zayn'owi na szyję – Jestem najlepsza! Jestem bogiem! – jej krzyk przerodził się w pisk
- Co się stało? – Liam próbował się czegokolwiek dowiedzieć
Lucy biegała wkoło kręcąc tyłkiem i wesoło podskakując
- Kocham was! – złapała Payne'a za poliki
- Lucy co się stało? – zapytał zaszokowany Niall
- Nie przeszkadzaj jej. Niech sobie jeszcze chwile powywija pupą! – Louis uciszył Niall'a
- Pojutrze jadę sobie stąd – nie zaprzestawała swojego tańca radości
- A można wiedzieć dokąd? – zapytał Zayn
- Holmes Chapel! – uśmiechnęła się szeroko
- Po co?! – krzyknął Harry 
- Znacie Justin’a Timberlake’a? – zapytała zatrzymując się na chwilę
- No tak… - odpowiedzieli zgodnie
- A taką piosenkę ‘Summer love’?
- No nie gadaj! Będziesz u niego w teledysku?! – Liam nie krył zdziwienia 
- Yhy – pokiwała głową i znowu zaczęła tańczyć
- No to gratulacje! – chłopacy wyściskali ją
- To za ile jedziesz? – zapytał Tom
- Za dwa dni! Za dwa krótkie dni! – odpowiedziała śpiewnym głosem
- My też! – krzyknął wesoło
- Jakie my? – przestała tańczyć swój taniec radości i spojrzała na Tom'a
- No ja i Harry!
- Aha – odpowiedziała niepewnie spoglądając na Styles'a – Fajnie!
- To polecimy razem! – ucieszył się Tom
- Extra! – znów spojrzała na Harry'ego, który stał z niewyraźną miną
- A tak w ogóle to będziesz u nas spała! – powiedział Tom
- Co?! – Lucy i Harry razem
- Przestań Tom! Hotel mi wynajmą! – powiedziała blondynka 
- Właśnie Tom! Uspokój się – warknął Harry
- To ty przestań Lucy! Nie będziesz się szlajać po hotelach! My Cię... to znaczy mama Harry'ego z chęcią przygarnie! Ciocia się na pewno ucieszy!
- Dlaczego wasza Twoja ciocia miała by się cieszyć? - zapytała 
- Bo ona lubi mieć gości! - krzyknął wesoło – Ale będzie super! Ale będzie super!
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł – powiedział Harry 
- Też tak mi się wydaje – blondynka
- I masz racje Lucy! Wydaje ci się! To świetny pomysł! – powiedział Tom nadal wesołym głosem
- Nie będę się wam narzucać. Poza tym Harry na pewno będzie miał coś przeciwko. - spojrzała na Styles'a
- Harry masz coś przeciwko? – Tom spojrzał na kuzyna
- Obojętne mi to jest – odpowiedział biorąc plecak i wyszedł z sali
- Pokaże ci najlepszy klub na całym świecie! – Tom już zaczął planować – A co ty się nie cieszysz?! – spojrzał na zamyśloną blondynkę
- Pewnie, że się cieszę! – uśmiechnęła się – No to co? Idziemy się pakować? – zapytała wesoło Tom’a.


Siema. Pozostało mi jeszcze jakieś 8-9 rozdziałów, więc wyrobię się z zakończeniem przed wyjazdem. Mam nadzieję, że opowiadanie chociaż trochę się podoba. 

Pozdrawiam Angelika xoxo

środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 15


Lucy była osobą, która szybko przyzwyczajała się do nowych sytuacji. Zmiana miejsca zamieszkania czy otoczenia nie były dla niej żadnym problemem. Nie przywiązywała się do ludzi, gdyż uważała to jedynie za przeszkodę w dążeniu do celu. Miała opinię osoby bez uczuć, ale czy słusznie?

- Już prawie jesteśmy! – powiedziała Lucy do chłopaka, którego ciągnęła za rękę przez polane
- Chcesz tu zakopać moje zwłoki? – zapytał przestraszonym głosem Harry
Brunetka odwróciła się do niego poczym pstryknęła go delikatnie w nos
- Ała! – Harry
- Przestań! Nie bolało! – krzyknęła dalej prowadząc go za rękę
- Daleko jeszcze? – zapytał zdyszany, ale nie dostał odpowiedzi – No daleko jeszcze czy nie? – roześmiał się
- Już prawie! – Lucy stanęła przed niewielką wysepką na skraju polany. Był to mały lasek, w którym przeważały modrzewie. Promyki słońca prawie nie docierały do wnętrza tego azylu. Panował tam miły chłód i piękny leśny zapach – Chodź!
- Jeszcze dalej? Ty naprawdę chcesz mi coś zrobić! - przeraził się jeszcze bardziej
- Nie marudź! Chodź! – blondynka wprowadziła chłopaka w głąb lasku – To tu! – dodała gdy stanęli przed powalonym pniem
- To tu mnie zakopiesz? – roześmiał się Harry
- Nie! Zakopię cię bardziej w głębi – blondynka wystawiła język – Ślicznie tu, nie?
- Bardzo... - Harry rozejrzał się wokół. Cisza i spokój urozmaicana jedynie melodyjnym śpiewem ptaków. Chłopak z zafascynowaniem przyglądał się każdemu drzewu z osobna. Jego wzrok zatrzymał się na Lucy, która właśnie siadała na pniu.
- Przychodzę tu zawsze jak jest mi smutno albo jak coś mi nie wychodzi – blondynka uśmiechnęła się do chłopaka
- Naprawdę da się tu odprężyć. – Hazza przymknął oczy i usiadł obok niej
- Tylko nikomu nie pokazuj tego miejsca – Lucy spojrzała z powagą na Harry'ego
- Tak jest! – odpowiedział błyskawicznie
- Ale ja mówię poważnie – uśmiechnęła się lekko – Jesteś pierwszą osobą, którą tu przyprowadziłam – zaczerwieniła się
- Serio? – Harry nie mógł uwierzyć własnym uszom
- Serio! – odpowiedziała spoglądając na wirujące na wietrze gałęzie
- Czym sobie na to zasłużyłem? – zapytał będąc dalej w szoku
- No właśnie nie wiem! – szturchnęła go lekko w ramię szeroko się uśmiechając.

***

- Uwielbiam jak się tak zbieramy i planujemy coś za plecami Lucy – powiedział Max z chytrym uśmieszkiem do Emmy i chłopaków z One Direction
- A ona taka niczego nie świadoma – powiedział jeszcze weselszym głosem niż zwykle Louis
- Świry! – skomentowała  ich Emma – Zebraliśmy się tu w konkretnym celu
- Tak, wiemy. 18!! - krzyknął jej do ucha Louis za co dostał po głowie
- Dokładnie - Niall przytulił się do swojej ukochanej
- Jest taki mały problem. – powiedziała niepewnie Emma
- Jaki? – zapytał Liam
- Ona nie nawiedzi osiemnastek. - odpowiedział za nią Max
- Co?! – krzyknął z niedowierzaniem Louis
- Przecież to imprezowa dusza, jak może nienawidzić osiemnastek?! – zapytał z podobnym zaskoczeniem Zayn
- No po prostu.
- Jak kiedyś, kiedyś nasza koleżanka miała osiemnastkę to potem Lucy zdechł chomik – wyjaśniła Emma próbując powstrzymać się od śmiechu
- I to przez osiemnastkę? – zapytał Niall
- Albo jak Kevin robił imprezę z tej okazji to o mało co nie wpadła pod auto – dodał Max
- Ale to przez osiemnastki? – typ razem odezwał się Harry
- Ona tak to sobie tłumaczy. - powiedział Max
- Ja wiedziałem, że ona jest dziwna. - zaczął Liam – Ale nie podejrzewałem, że aż tak
- Nie pozostaje nam nic innego, jak zmienić jej podejście – powiedział entuzjastycznie Harry
- Zrobimy jej idealną imprezę! –powiedział z zapałałem Louis
- Będzie ją wspominać do końca życia! – Zayn
- No to bierzmy się do roboty, bo został nam tylko tydzień! – powiedziała Emma

***

- Wiesz, że już stara dupa z Ciebie? – powiedział z uśmiechem Max do Lucy
- Młody się odezwał! – oburzyła się blondynka
- Już nie długo będziesz miała 18 lat! - dalej próbował ją zdenerwować
- Niestety. Co Ja wtedy zrobię? Na co będę czekać? Całe moje życie straci sens... - udawała rozpacz
- Lucy przestań! Ono właśnie będzie przed tobą! - objął ją ramieniem
- Będę odpowiedzialna za siebie i za te wszystkie głupoty, które robie, będę musiała sama rozliczać jakieś głupie rachunki, będę musiała... - Max przerwał Lucy litanię
- Będzie super! – potrząsną nią lekko
- Jaaaasne – odpowiedziała bez przekonania
- Planujesz jakąś bibę? – zapytał Max
- Oczywiście, że nie! Nie mam zamiaru znowu wołać hydraulika, bo mi łazienkę zalało!
- A to po czyjej osiemnastce było?
- Jack’a – odpowiedziała krótko
- Nie przesadzasz z tym trochę? – zapytał
- Nie! Czy tylko Ja dostrzegam to, że na osiemnastkach zawsze dzieje się coś złego?!

***

Blondynka siedziała w domu pochłonięta lekturą jakiejś niezwykle grubej książki. Od czasu do czasu spoglądała z utęsknieniem za okno. Na niebie widniały piękne, śnieżno białe chmurki, które sprawiały, że Lucy kompletnie odpływała. Mogłaby godzinami nie robić nic innego jak tylko wpatrywać się w niebo. Ptaki ćwierkały radośnie, słońce oświetlało twarze przechodniów. Nawet na wysokich piętrach były słyszalne wesołe śmiechy rozbawionych dzieci. Dziewczyna definitywnie zamknęła książkę. Usiadła na parapet i całkowicie oddała się urokom dzisiejszego dnia. Z oazy spokoju wyrwał ją dzwonek do drzwi.
- Cześć! - blondynkę zaskoczył lekko widok gościa
- Cześć Lucy – przywitał się Harry uśmiechnął się niepewnie
Zapadła chwila niezręcznej ciszy
- Wejdziesz? – zapytała
- Z chęcią! – chłopak wszedł do mieszkania – A co ci się z telefonem stało?
- Mi? Z telefonem? – Lucy spojrzała ze zdziwieniem na chłopaka – Chyba nic
- Wyłączony masz cały czas. Dzwoniłem do ciebie... kilka razy – uśmiechnął się
- Czekaj zaraz sprawdzę – blondynka podeszła do swojej torby – Wyładowany – dodała wyciągając komórkę
- Tak właśnie podejrzewałem – uśmiechnął się i podszedł do niej – Mam coś dla ciebie!
- Dla mnie? – dziewczyna zaciekawiła się
- Dla ciebie – Harry zaczął się z nią droczyć
- To daj!
- Nie tak od razu! Najpierw dostanę buziaka! – powiedział zamykając oczy i robiąc słodki dziubek z ust
- Masz! – Lucy pocałowała go w policzek
- Ej! Miało być tutaj! – wskazał na usta
- Nie mówiłeś gdzie! Dawaj to co dla mnie masz! – uśmiechnęła się
- A byłaś grzeczna?
- Ja zawsze jestem grzeczna – wystawiła język
- Na pewno?
- Harry! Dawaj to co masz!
- Ale na pewno byłaś grzeczna?
- Byłam, na pewno. Daj!
- Ale na pewno, na pewno?
- Przychlaście! Dawaj! – krzyknęła łapiąc go za ręce
- I znowu przychlast? – Harry się lekko załamał
- Przychlast to bardzo pieszczotliwe określenie – powiedział patrząc zalotnie na chłopaka
- Serio? – z nadzieją
- Serio, serio – uśmiechnęła się słodko – Słyszałeś żebym mówiła tak do kogoś innego?
- Nie – uśmiechnął się szeroko
- No właśnie. To dawaj!
- No dobra, - odpowiedział wesoło – Masz! – wyjął z kieszeni małą paczuszkę
- Co to? Co to? – pytała Lucy, podjarana jak nigdy
- Odpakuj!
Dziewczyna szybko odwinęła zawiniątko
- Czekoladki! – krzyknęła szczęśliwa
- W kształcie konwalii – powiedział pełen dumy – Bo lubisz czekoladę i konwalie
- Dziękuje. - Lucy uśmiechnęła się leciutko spoglądając z rozczuleniem na Harry'ego – To słodkie!
- A widziałaś kiedyś nie słodką czekoladę? – chłopak roześmiał się
- Tak, gorzką. – Lucy wystawiła język – Poza tym nie mówię o czekoladzie tylko tak ogólnie, że ten prezent jest słodki, w sensie, że rozczulający…
- No tak! – Harry uderzył się w czoło – Zestresowałem się. Bałem, że nie będzie ci się podobać i, że w ogóle mnie nie wpuścisz albo jak już wpuścisz to potem wyrzucisz i wiesz… - trochę się zamotał
- To jak się teraz motasz, też jest słodkie – Lucy podeszła do Harry'ego. Chłopak zawstydził się, a na jego policzkach ukazały się dwa rumieńce. Dziewczyna uśmiechnęła się, rozbawiona zachowaniem Styles'a. Chłopak odwzajemnił uśmiech. Blondynka zbliżyła się do niego jeszcze bardziej, po czym złożyła na jego ustach pełen czułości pocałunek.

***

To dziś jest ten dzień. Dzień, którego Lucy nie zapomni do końca swych dni. Dzień, w którym stanie się dorosła. Dzień, który wszystko zmieni. Ale czy naprawdę jest on aż tak istotny i ważny?
- Lucy! – imię blondynka rozległo się po całym, długim korytarzu
- Tak szefie? – dziewczyna odwróciła się
- Wszystkiego najlepszego! – Smith uścisnął dłoń dziewczyny – Jesteś już dorosła moja droga!
- Zgadza się – uśmiechnęła się sztucznie
- Przyjdź do mnie po weekendzie. Musimy uzgodnić nowe warunki
- Nowe warunki?
- Jesteś pełnoletnia. Możesz zacząć pracować pełnoprawnie, legalnie i takie tam.
A teraz leć się szykuj, bo pewnie impreza na ciebie czeka – uśmiechnął się miło, poklepał ją po ramieniu i odszedł – I jeszcze raz wszystkiego najlepszego!- krzyknął z oddali

***

- Hej stara dupo! – w drzwiach mieszkania Lucy pojawił się Max
- Nie mów tak do mnie! – blondynka oburzyła się
- Dobra, dobra – wystawił język – Idziemy!
- Gdzie?
- Na spacer!
- Na spacer? - powtórzyła podejrzliwie
- A gdzie byś chciała. Taka ładna pogoda! W domu nie będziesz siedzieć!
- Jest 21. Późno na spacery – węszyła podstęp
- Późno? Nie pamiętasz jak nie raz, nie dwa, a nawet nie pięćdziesiąt tylko o wiele, wiele więcej po nocy łaziliśmy. Przecież ty uwielbiasz nocne spacery!
- Dzisiaj nie. Dzisiaj mam depresje…
- Depresje?
- Tak, depresje. Jestem stara, nikt poza rodzicami, dziadkami i Smith’em nie pamiętał o moich urodzinach i w ogóle.
-  Przecież nie lubisz 18 urodzin!
- Ale życzenie moglibyście mi złożyć! - tupnęła nogą
- Wszystkiego najlepszego – powiedział szybko Max – A teraz chodź!

***

- Na spacer się idzie, a nie jedzie autem – Lucy zatrzymała się gdy Max wsiadał do swojego samochodu
- Wiem ale musze jeszcze podjechać do Louis'a, bo pożyczyłem mu pornole, a on do tej pory mi nie oddał. Wsiadaj!
- Pornole? – blondynka wsiadając do auta
- No tak – uśmiechnął się
- Jesteś niemożliwy. Obydwaj jesteście niemożliwy - mówiła śmiejąc się i kręcąc głową
- Dziękuje za komplement. Pasy zapnij


- Wleczesz mnie tam do nich jakbym w aucie nie mogła zaczekać! – blondynka marudziła gdy wraz z Max'em znalazła się pod mieszkaniem chłopaków
- Nie jęcz! – Max ją lekko szturchnął
- Nie jęczę!
- Cześć – drzwi otworzyły się i pojawił się w nich Liam
- Siemka kolego! – przywitała się Lucy i uśmiechnęła się do chłopaka – My po pornole!
- Po pornole!? – zapytał roześmiany i zszokowany jednocześnie Liam
- Tak – Max obniżonym tonem puszczając ukradkiem oko do Payne'a
- To wchodźcie!
- Co tu tak ciemno? – zapytała Lucy
- Korki wysadziły – odpowiedział szybko Liam
- Niespodzianka!!!!!!!!!!!!!! – światło zapaliło się, a oczom Lucy ukazała się olbrzymia grupa ludzi z różnymi drinkami w rękach. Nad ich głowami wisiał transparent z napisem "Wszystkiego najlepszego Lucy!", a wokół niego pełno cyferek 18. Po całym mieszkaniu porozwieszane były balony i porozrzucane pełno różnokolorowych wstążek. Blondynka stała zszokowana, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa.
- I jak ci się podoba? – jako pierwszy do blondynki podbiegł Louis
- Max jak wychodziłam z domu włączyłam żelazko, zakręciłam gaz, wodę ? – dziewczyna błyskawicznie odwróciła się do Max'a
- Tak – roześmiał się
- Ale co, nie podoba ci się? – Lou posmutniał
- Nie spodziewałam się – blondynka była nadal w szoku
- Dlatego to niespodzianka – Harry uśmiechnął się szeroko do Lucy
- Jesteście kochani!- dziewczyna spojrzała na roześmiane twarze przyjaciół
- Wiemy!- Zayn dumnie wypiął pierś
- Wszystkiego najlepszego Lucy! – do dziewczyny podbiegła Emma i zaczęła ją ściskać
W jej ślady poszli pozostali.
- Dużo zdrowia, szczęścia i słodyczy!
- Żebyś była szczęśliwa i radosna!
- Żebyś nas mniej męczyła na treningach!
- Żeby po tej osiemnastce nic złego się nie stało – Lucy sama złożyła sobie życzenie
- Życzę ci żeby spełniały ci się wszystkie marzenia - jako ostatni do blondynki podszedł Harry – I życzę Ci, a właściwie sobie. Tobie i sobie... - zamotał się lekko – żebyśmy te marzenia mieli wspólne – wyszeptał jej na ucho po czym objął ją mocniej spoglądając prosto w jej zielone tęczówki
- Słuchajcie! – na stół wdrapał się Louis – Korzystając z okazji, że stoję na stole i wszyscy mnie słyszą chciałem poinformować wszystkie Panie, że czekam na nie w pokoju koło łazienki!- roześmiał się podobnie jak wszyscy goście – A tak poważnie to wszystkiego najlepszego Lucy! Ta impreza jest od nas dla Ciebie, bo Cię kochamy!
- Bardzo kochamy! – obok Lou na stole stanął Max – I mamy dla ciebie mały prezencik!
- Mały i skromny – dodał Louis
- Od nas i twoich rodziców – tym razem na stole pojawił się Liam
- Mamy nadzieje, że ci się spodoba – następny pojawił się Zayn
- Bo nam się podoba! – tym razem na stole pojawił się Niall
- Proszę! - Emma wyciągnęła w stronę Lucy małe pudełeczko
- Kupiliście mi lizaka? – zaśmiała się blondynka
- Nie – odpowiedzieli zgodnie
- Żelki? – zgadywała dalej
- Nie gadaj tylko otwórz!- poganiał ją Max
- Już! Już!
Dziewczyna otworzyła pudełeczko, a jej oczom ukazały się kluczyki.
- Od czego to? – zapytała nie odrywając wzroku od kluczyków
- Od twojego prezentu – powiedział jak do małego dziecka Harry
- A gdzie jest ten prezent? - dopytała się głupkowato
- Na parkingu
Dziewczyna bez słowa wybiegła z mieszkania. Biegła tak szybko, że chłopacy którzy wybiegli za nią z mieszkania nie mogli jej dogonić.
- Który to?! Który to?! – krzyczała na parkingu
- Naciśnij żeby się otworzył to się przekonasz – zdyszany Max
Dziewczyna drżącą ręką nacisnęła przycisk na kluczykach
- Wow! – stanęła w ogromnym szoku przed jej wymarzonym czarnym samochodem
- Kocham was! – rzuciła się na chłopaków i Emmę
- My ciebie też! Tylko nie duś! - powiedział cicho Max

***

Impreza rozkręciła się na dobre. Goście bawiła się rewelacyjnie niesiona przez rytmiczną muzykę. Jedyne miejsce, w którym dało się spokojnie porozmawiać było zajęte przez dwie osoby.
- Podoba ci się autko? – Harry zapytał Lucy, która poddawała się podmuchom lekkiego wiatru
- Jeszcze pytasz?! – odpowiedziała siadając na balustradzie tarasu
- Mam dla ciebie coś jeszcze! - chłopak poszedł za palmę w doniczce
- Nie rozpieszczaj mnie tak, bo się przyzwyczaję!
- To dla Ciebie ode mnie! – Harry wyciągnął przed siebie ręce, w których trzymał olbrzymiego misia
- Jest przecudny! Najpiękniejszy na świecie! Milusi taki! – dziewczynie zabrakło słów
- Cieszę się, że go polubiłaś!
- Polubiłam?! Ja go kocham!
Harry zbliżył się jeszcze bardziej po czym namiętnie pocałował blondynkę. Dziewczyna kompletnie oddała się pocałunkowi. Jedną ręką trzymała się poręczy, na której siedziała, a w drugiej trzymała kieliszek szampana. Harry przyciągnął ją do siebie świdrując językiem po jej podniebieniu. Lucy zapomniała się do tego stopnia, że upuściła trzymany przez siebie kieliszek.
- No co się tam wyprawia!?!? – z dołu dobiegały krzyki jakiejś staruszki
Para oderwała się od siebie spoglądając w dół.
- Co wy robicie?! Zabić mnie chcieliście tym szkłem?! – starsza pani krzyczała nadal
Blondynka wybuchła nie opanowanym śmiechem…
- Przepraszamy. Bardzo przepraszamy  – Harry próbował udobruchać kobietę jednak sam nie mógł powstrzymać śmiechu.
Staruszka machnęła jedynie ręką i poszła dalej.
- Ty naprawdę chciałaś ją zabić? – Harry objął w pasie śmiejącą się blondynkę
- To wszystko przez Ciebie – odpowiedziała przez łzy śmiechu
- Wiesz Lucy... - chłopak uspokoił się i spojrzał w jej oczy
- Co? – zapytała dalej się śmiejąc
- Muszę ci coś powiedzieć. Ja... Ja Cię...
Na taras władowali się prawie wszyscy goście przerywając Harry'emu.
- Patrz! – Louis pełen dumy wskazał na niebo
- Patrzę! – powiedziała blondynka nadal roześmiana
Nagle na niebie pojawiły się fajerwerki. Różne kształty, kolory. Dziewczyna otworzyła szeroko oczy i usta nie mogąc uwierzyć w to co widzi
- Czy ja wam już mówiłam, że jesteście wspaniali?!


Mam nadzieję, że się podoba. 
Możecie nadal zadawać mi pytania na >ask.fm<. Odpowiem na wszystkie ciekawiące Was pytania. 

Kolejny rozdział jutro około godzinny 18 :) 

Pozdrawiam Angelika xoxo